Banki i TU muszą gonić Europę

Agnieszka Morawiecka
opublikowano: 2003-11-20 00:00

Prywatyzacje, fuzje, przejęcia, specjalizacja i zmiany nazw — to obraz polskiego sektora finansowego w ostatniej dekadzie.

Wiele można powiedzieć o ostatnich dziesięciu latach na polskim rynku ubezpieczeń i bankowości, ale na pewno nie to, że były nudne. Sporo instytucji zniknęło z rynku, pojawili się jednak nowi gracze lub też starzy pokazali się w nowym, atrakcyjniejszym wydaniu. Co prawda polskiemu sektorowi bankowemu, a jeszcze bardziej ubezpieczeniowemu daleko do europejskiego rozmachu, mają jednak one na koncie kilka sukcesów.

Dekada fuzji

Niewątpliwym osiągnięciem jest fakt, że prawie wszystkie polskie banki, podobnie jak TU, znalazły silnych zachodnich partnerów, a tym samym zapewniły sobie stabilność finansową. Dzięki fuzjom powstały spółki o znacznie szerszym zakresie działalności i mocniejsze kapitałowo, takie jak choćby Pekao SA, który jest niekwestionowanym liderem na rynku bankowym. Spółce w 1999 r. udało się skonsolidować cztery banki.

Sukcesem zakończyła się także prywatyzacja i restrukturyzacja banku, wejście na giełdę oraz pozyskanie strategicznego inwestora — UniCredito Italiano. Bank wciąż notuje wysokie zyski, ma dużą płynność i od kilku lat utrzymuje pierwsze miejsce w sektorze pod względem wielkości funduszy własnych.

Na rynku ubezpieczeń o sukcesie może mówić Allianz, który z niewielkiego towarzystwa ubezpieczeń majątkowych, jakim był w 1997 r., kiedy to wszedł na polski rynek, wysunął się na trzecią pozycję. Sporym osiągnięciem całej branży wydaje się z kolei stopniowy wzrost rynku ubezpieczeń na życie.

Jednak nie wszystkie instytucje wykorzystały swoją szansę. Kredyt Bank, który jako pierwszy na polskim rynku miał bardzo ambitne plany ekspansji na Wschód, zamyka właśnie oddziały na Ukrainie i likwiduje przedstawicielstwo w Rosji. Spółka, która do 1998 r. przejęła siedem banków, w tym większy od niej Polski Bank Inwestycyjny, sprzedała niedawno licencję Polskiego Kredyt Banku, a po silnej piątej pozycji w sektorze, którą utrzymywała przez kilka lat, pozostało tylko wspomnienie. Ubiegły rok bank zakończył rekordową stratą 416 mln zł, ten także zakończy na dużym minusie.

Dużo pracy

Na polskim rynku bankowym jest jeszcze z pewnością wiele do zrobienia. Obok instytucji uniwersalnych funkcjonują zaledwie dwa typy banków specjalistycznych: samochodowe i hipoteczne. I o ile autobanki odnotowują stały przyrost akcji kredytowej, o tyle bankowość hipoteczna rodzi się w bólach. Brak na polskim rynku prężnie działających i stabilnych banków regionalnych i spółdzielczych, które byłyby rzeczywiście blisko klienta. Wydaje się jednak, że rynek ubezpieczeń ma jeszcze więcej do nadrobienia. Polacy wciąż bowiem w przytłaczającej większości kupują ubezpieczenia autocasco, bądź ubezpieczenia majątkowe — i to najczęściej wymuszone przez kredyt hipoteczny.

Wciąż pozostaje także nie rozwiązana kwestia prywatyzacji dwóch gigantów — PKO BP i PZU oraz BGŻ, którą próbują przeprowadzić kolejne rządy. Bezskutecznie. O ile zarówno w przypadku PKO BP, jak i PZU brak inwestora strategicznego nie wpływa negatywnie ani na zakres działalności tych spółek, ani wielkość funduszy, o tyle BGŻ mocno odczuwa zarówno brak jasnej strategii, jak i nie uregulowanej sytuacji właścicielskiej.

PZU wciąż szkodzi atmosfera skandalu, związana z aresztowaniem byłego prezesa spółki Grzegorza Wieczerzaka, co nie zmienia faktu, że udziały jej w rynku są marzeniem niejednej spółki z branży.

Nie wszystkim dane było jednak doczekać możliwości konkurowania nie tylko z gigantami, bowiem w ciągu ostatniej dekady wiele spó-łek zniknęło z rynku, głównie za sprawą matactw właścicieli i złego zarządzania. Do bardziej spektakularnych przykładów należą upadłe w 1999 r. TU Polisa oraz Bank Staropolski.