Internet ma być dla jednych klientów argumentem do pozostania w PKO BP, dla innych — do założenia konta.
PKO BP ma nowy cel — do końca przyszłego roku zamierza podwoić liczbę klientów korzystających z obsługi elektronicznej.
— Obecnie z tej formy obsługi korzysta w naszym banku 1,1 mln klientów. Chcemy, by do końca przyszłego roku ich liczba wzrosła przynajmniej do 2 mln — mówi Jacek Obłękowski, wiceprezes PKO BP.
Jednak wielkości te nie oszałamiają, jeśli weźmie się pod uwagę liczbę klientów obsługiwanych przez PKO BP. Z 5,4 mln osób posiadających konto osobiste z kanałów elektronicznych korzysta 11 proc. Nieco lepiej jest z małymi firmami — internetu używa 24 proc., czyli około 64 tys.
— Chcemy, by w przyszłości 50-65 proc. posiadaczy rachunków oszczędnościowych korzystało z obsługi elektronicznej. Mamy nadzieję, że z prawie 1 mln osób, które chcemy pozyskać do końca 2006 r., około 30 proc. będą stanowili nowi klienci — wyjaśnia Jacek Obłękowski.
Przyznaje, że PKO BP chce być największym graczem na rynku bankowości internetowej. Na razie jest, ale tuż za nim plasuje się BRE Bank, a szanse na dogonienie go ma kilka innych banków, np. Pekao. Dlatego PKO BP rozszerza ofertę internetową. Jeszcze w tym kwartale udostępni m.in. możliwość składania drogą elektroniczną wniosków o kredyt, a także podglądania środków gromadzonych na OFE. Umożliwi też doładowywanie kart wszystkich sieci komórkowych.
— Następnym krokiem PKO BP będzie wyjście na pierwsze miejsce pod względem liczby wydanych kart kredytowych. Już przystąpiliśmy do ofensywy — deklaruje Jacek Obłękowski.
Na razie na rynku kart kredytowych przewodzi od kilku lat niepodzielnie Citibank.