Bankowe gwiazdy spotkały się w BAAK

Trzech tenorów i solistka założyli butik doradztwa kredytowego

Biuro Analiz Aplikacji Kredytowych, w skrócie BAAK. Cztery litery i czterech partnerów. To Andrzej Podsiadło, były prezes PKO BP, Krzysztof Dresler, były szef ryzyka w tym banku, Włodzimierz Kiciński, który jesienią ubiegłego roku przestał być prezesem Nordei, oraz Agnieszka Pałac, do niedawna szefowa zespołu korporacyjnych wierzytelności strategicznych w PKO BP.

Jakby mało było nazwisk o takim ciężarze gatunkowym, w BAAK zasiada pięcioosobowa rada doradcza, składająca się ze specjalistów od najróżniejszych projektów finansowych.

Dwóch z nich, Artur Kluz i Piotr Romaszewski, to także partnerzy w Metropolitan Capital Solution, gdzie po odejściu z PKO BP trafił Krzysztof Dresler i pracuje do dziś. Według naszych informacji, były szef ryzyka w PKO BP to spiritus movens nowego przedsięwzięcia. Jest jednym z trzech właścicieli BAAK, z których każdy ma taką samą liczbę udziałów. Pozostałymi są Agnieszka Pałac i Andrzej Podsiadło. Na liście wspólników nie ma natomiast Włodzimierza Kicińskiego, partnera BAAK.

Przy minimalnej prowizji

Założyciele biura na razie dość wstrzemięźliwie wypowiadają się o nowym biznesie. Wiadomo tyle, że BAAK chce być doradcą finansowym dla firm, wyspecjalizowanym w strukturyzowaniu finansowania kredytowego. Wielkość przedsiębiorstwa i rodzaj prowadzonej działalności nie mają znaczenia. Z tym zastrzeżeniem, że biuro pomaga w zdobywaniu kredytów powyżej 5 mln zł.

— Rynek jest bardzo elastyczny. Do każdego projektu można pozyskać finansowanie — mówi Krzysztof Dresler. Wyjaśnia, że biuro wciąż znajduje się w fazie organizacji.

— Po pierwsze działamy transparentnie, udostępniamy wszystkie informacje o nas na stronie internetowej. To spory wyróżnik, wbrew pozorom, bardzo ważny na tym rynku. Po drugie, chcemy pomagać w strukturyzowaniu finansowania już na początkowym etapie. Przedsiębiorcy nie zawsze wiedzą, jakie są — często bardzo specyficzne — wymagania banków. Efekt jest taki, że klient sądzi, że proces kredytowy dobiega końca, podczas gdy w rzeczywistości dopiero się rozpoczął — mówi Krzysztof Dresler.

Rynek, na którym chce działać BAAK, jest konkurencyjny. Działają już na nim inne biura świadczące podobne usługi, choć nie z takimi nazwiskami. Ponadto większe firmy mają własne służby finansowe, zdolne do przeprowadzenia procesu kredytowego na własną rękę.

— Sami rozmawiamy z bankami i załatwiamy wszystkie formalności — zarówno jeśli chodzi o kredyty, jak i faktoring. Nie bardzo widzę miejsce dla pośrednika między nami a bankiem. Chyba że przy minimalnej prowizji, choć trudno mi sobie to wyobrazić, bo banki często same zgłaszają się do nas i, konkurując ze sobą, oferują korzystniejsze warunki — mówi Robert Kludel, dyrektor zarządzający producenta mebli Restol.

Na dłużej czy na chwilę

Pośrednikowi niełatwo wcisnąć się też do mniejszych przedsiębiorstw, bo i one są na celowniku dużych banków. Dysponują sieciami doradców, by wyłuskiwać takich klientów.

— Obawiam się, że rola doradcy ogranicza się do współpracy z firmami, które z różnych powodów mają problem z pozyskaniem finansowania. Pośrednicy często przyprowadzają do banku firmy z niską zdolnością kredytową lub są w kłopotach — mówi Michał Bolesławski, wiceprezes ING Banku Śląskiego, odpowiedzialny za klientów korporacyjnych.

Szef pionu korporacyjnego w innym banku uważa natomiast, że współpraca z doradcą obeznanym z bankowymi realiami może być korzystna dla przedsiębiorcy.

— Szczególnie gdy korzysta się z usług takich bankowców, jak twórcy BAAK, bo to dodatkowo zapewnia im wiarygodność. Mam tylko wątpliwość, czy biuro ma zamiar rzeczywiście rozkręcić działalność, czy też jest etapem przejściowym dla menedżerów, którzy czekają na atrakcyjne oferty pracy z rynku — mówi nasz rozmówca, zastrzegając sobie anonimowość.

OKIEM EKSPERTA

Dwa scenariusze

ANDRZEJ MACIEJEWSKI

partner zarządzający warszawskim biurem Spencer Stuart, firmy doradztwa personalnego

Wielu prezesów, którzy opuszczają korporacje, ma dylemat: czekać na zaproszenie od kolejnej dużej instytucji, czy też próbować robić coś na własny rachunek. Do wyboru są zwykle dwie strategie postępowania. Pierwsza to rodzaj portfela aktywności — udział w radach nadzorczych bądź innych ciałach doradczych, druga — otworzenie własnego biznesu.

W drugim przypadku nazwisko oczywiście ma znaczenie, ale biznesowy sukces w dużej mierze zależy od tego, czy takiej osobie uda się zbudować dobry zespół współpracowników i rzeczywiście z energią zaangażuje się w nowe przedsięwzięcie, czy też faktycznie… będzie czekać na kolejną ofertę pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bankowe gwiazdy spotkały się w BAAK