
Zdaniem brytyjskiego banku, część zaawansowanych gospodarek musi liczyć się z recesją w 2023 r. Obniżył on swoją projekcję wzrostu globalnego PKB do 1,7 proc. w ujęciu rocznym. Tymczasem jeszcze we wrześniu Barclays szacował go na 2,2 proc. Tym samym przyszły rok ma być jednym z najsłabszych od czterech dekad.
Oznaczać też to będzie spore wyhamowanie dynamiki wzrostu wobec bieżącego roku, dla którego prognoza zakłada niemal dwukrotnie większą zwyżkę, rzędu 3,2 proc.
Barclays podkreśla, że dotychczasowe zaciskanie polityki monetarnej najmocniej odcisnęło się na sektorze nieruchomości i bankowym nie dotykając nadmiernie całej gospodarki. Ma to się jednak zmienić w przyszłym roku, kiedy to wszyscy odczują wyższe koszty finansowania.
Coraz poważniejszym wyzwaniem, przy schładzaniu gospodarek będzie też uniknięcie recesji.
Pogłębiający się kryzys energetyczny w Europie wywołany rosyjską inwazją na Ukrainę i ciągłe blokady w Chinach również przyczyniają się do globalnych problemów gospodarczych.
Ekonomiści banku sądzą, że gospodarki Eurolandu i Wielkiej Brytanii wejdą w recesję już w drugiej połowie bieżącego roku. Z kolei spadek PKB w USA będzie dłuższy, ale dosyć płaski, rzędu zaledwie 0,1 proc. w całym 2023 r.
Projekcja dla Chin zakłada natomiast wzrost poniżej rynkowego konsensusu na poziomie 3,8 proc. Tymczasem PKB Indii ma zwiększyć się o ponad 5 proc.
