Bardusch Polska to Gazela Biznesu z Prudnika. Jest częścią grupy Bardusch działającej globalnie – rodzinnej firmy z ponad 150-letnią tradycją, zarządzanej już przez piąte pokolenie. Firma dostarcza odzież roboczą i bierze odpowiedzialność za cały jej cykl życia – od projektu i dopasowania, przez logistykę oraz codzienny serwis, po naprawy i wymianę. Przez lata nauczyła się obsługiwać miejsca, w których margines błędu praktycznie nie istnieje: nowoczesne fabryki, laboratoria i cleanroomy.
Bardusch wyróżnia umiejętność łączenia tradycyjnego biznesu i doświadczenia z precyzyjnie poukładanymi procesami oraz technologią działającą w tle.
Serwis ubrań roboczych Bardusch jako potrzeba chwili
Historia firmy Bardusch Polska zaczęła się w 1998 r., wraz z budową fabryki Opla w Gliwicach. Grupa obsługiwała zakłady Opla na całym świecie i otrzymała zapytanie, czy nie mogłaby także w naszym kraju. Bardusch podjął wyzwanie i zaczął tworzyć biznes w Polsce. Jednym z pierwszych pracowników był Jarosław Karwowski, obecnie członek zarządu polskiej spółki.
– Zaczynaliśmy od zera. Pierwsze pranie odzieży roboczej odbywało się w najbliższej pralni grupy w Dreźnie. Trzeba było organizować listy przewozowe, by prać w Niemczech – śmieje się.
Jarosław Karwowski przekonał właścicieli, że polski rynek z biegiem lat będzie coraz bardziej atrakcyjny i warto tu inwestować. Początki nie były jednak łatwe.
– Wychodziliśmy w teren, tłumaczyliśmy, czym jest profesjonalny serwis odzieży roboczej. W wielu firmach odzież BHP była wydawana raz na kilka miesięcy, a jej praniem zajmowały się pracownice albo każdy robił to sam. Idea, że ktoś może kompleksowo zarządzać odzieżą, wynajmować ją i dbać o jej jakość, była dla wielu ewenementem – wspomina.
W latach 90. klienci w Polsce patrzyli z niedowierzaniem na model, w którym nie trzeba było kupować ubrań na własność. Z czasem jednak zaczęli dostrzegać, że jednolita, regularnie serwisowana odzież z logo firmy nie tylko spełnia wymogi bezpieczeństwa, ale też buduje wizerunek i ułatwia identyfikację pracowników. Z czasem wynajem odzieży zaczął być postrzegany nie jako koszt, lecz jako element profesjonalnego zarządzania organizacją, budowy wizerunku i identyfikacji.
Pierwsza polska pralnia powstała w Prudniku – tam, gdzie jest siedziba polskiej spółki. Kolejne ruszyły w Toruniu i w Bochni.
– Właściciele skupiają się na długofalowej wizji biznesu. Stworzyli coś więcej niż firmę – miejsce, w którym chce się pracować. Moja historia w Bardusch nie jest długa, pracuję tu od 2022 r. Mam jednak za sobą 26-letnie doświadczenie związane przede wszystkim z korporacjami. Tu, w Bardusch, poczułam różnicę pomiędzy korporacją a firmą rodzinną. Sposób i szybkość podejmowania decyzji, bardzo bliski kontakt właścicieli, nie tylko z zarządami, ale przede wszystkim z pracownikami, to nasza przewaga. Podobnie jak budowanie atmosfery. Problemy są rozwiązywane na bieżąco, nigdy parkowane – mówi Urszula Zięba, członek zarządu.
Troska o jakość i środowisko
Jarosław Karwowski podkreśla, że branża tekstylna bardzo mocno przyczyniła się do zmian klimatycznych.
– Tym większa jest dziś odpowiedzialność firm zajmujących się odzieżą roboczą – podkreśla. W jego ocenie to właśnie w tym segmencie wciąż istnieje duży potencjał do realnych zmian.
Kluczową rolę odgrywa jakość. Odzież projektowana z myślą o intensywnym użytkowaniu trafia do profesjonalnych pralni, gdzie dzięki odpowiednio dobranym procesom i naprawom może pozostawać w obiegu znacznie dłużej. Gdy pracownik zmienia stanowisko, rozmiar lub odchodzi z firmy, ubrania nie trafiają do kosza. Są odbierane, oceniane i, jeśli pozwala na to ich stan, wracają.
Dopiero wtedy, gdy odzież nie nadaje się już do dalszego użytkowania, trafia do wyspecjalizowanych firm zajmujących się recyklingiem i utylizacją. Z tkanin odzyskiwany jest m.in. poliester, który może zostać ponownie wykorzystany. Model wynajmu ogranicza nadprodukcję, zmniejsza ilość odpadów i pozwala traktować odzież nie jako jednorazowy produkt, lecz element zamkniętego obiegu.
Postęp oczekuje czystości
Z biegiem lat oferta Bardusch zmienia się, tak jak oczekiwania dotychczasowych i nowych klientów. Firma coraz mocniej stawia na współpracę z firmami technologicznymi, farmacją, przemysłem kosmicznym, gdzie stosuje się kombinezony do pomieszczeń czystych typu cleanroom.
W takich miejscach zwykły kombinezon nie wystarczy. Te jednorazowe do pomieszczeń czystych typu cleanroom stanowią duże obciążenie dla środowiska. Wielorazowe dają też komfort użytkownikom dzięki wyższej jakości materiałów i lepszemu wykonaniu. Odzież wielokrotnego użytku może też być indywidualnie projektowana.
– Wejście na ten rynek oznaczało nie tylko produkt, ale cały system: projektowanie, serwis, sterylizację i logistykę, która nie dopuszcza do przypadkowych zanieczyszczeń. To także blisko 40 razy mniej odpadów niż w przypadku jednorazówek. Tu też dla każdego klienta tworzymy indywidualną koncepcję odzieży roboczej, dbamy o zaopatrzenie i przechowywanie ubrań do pomieszczeń czystych typu cleanroom – mówi Urszula Zięba.
Ekologia i odpowiedzialność stały się integralną częścią biznesu. ESG dla Bardusch Polska i klientów to codzienna praktyka.
Zaliczone testy odporności
Gazela Biznesu z Prudnika stale musi mierzyć się z sytuacjami nadzwyczajnymi. Nie tylko jeśli chodzi o produkty. Powódź z 2024 r. bardzo mocno dotknęła Prudnik.
– Nasza firma na szczęście nie ucierpiała, ale miasto i region już tak. Służby, wojsko i WOT oczekiwali wsparcia w walce z powodzią. To nasi pracownicy wyszli z inicjatywą. Zostawali po godzinach, by prać odzież dla osób walczących z żywiołem. To pokazuje, że jako organizacja jesteśmy świetnie przygotowani do nadzwyczajnych wydarzeń i możemy poradzić sobie z każdym problemem. Oprócz prania wraz z naszymi dostawcami organizowaliśmy także zbiórki najpotrzebniejszych rzeczy dla powodzian i osób walczących z żywiołem – dodaje Urszula Zięba.
Ludzie, którzy zostają na lata
Reakcja zespołu na powódź to najlepszy dowód na to, że takie pojęcia jak „duch zespołu” czy „dobra atmosfera” nie są w Bardusch pustymi słowami. Firma zatrudnia 184 osoby i stale rośnie. Ponad 30 pracowników jest związanych z firmą co najmniej od dziesięciu lat.
– Jesteśmy zespołem, który spędza ze sobą czas także po godzinach, poza firmą. Wspólne górskie wędrówki, aktywności sportowe czy wewnętrzne inicjatywy stały się naturalną częścią firmowego życia. Organizowane są nawet mistrzostwa Bardusch w triathlonie, z udziałem pracowników z Torunia i Bochni. Są pasjonaci biegania, kolarze, osoby, które potrafią dojechać do pracy rowerem nawet 100 kilometrów – mówi Urszula Zięba.
Firma rozwija też działania na rzecz środowiska i lokalnych społeczności. Zaczyna od siebie, konsekwentnie wymienia flotę na ekologiczną. Każdy zakład korzysta z instalacji fotowoltaicznych, a energia kupowana na wolnym rynku pochodzi ze źródeł odnawialnych. Redukcja emisji CO₂ jest procesem, który dzieje się krok po kroku.
Ekologia łączy się tu z zaangażowaniem społecznym. Z okazji 150-lecia posadzono 150 drzew w okolicach Prudnika. Były akcje, w których w zamian za oddane ubrania rozdawano sadzonki, a w blokach pojawiały się kwiaty doniczkowe.
Urszula Zięba dodaje, że lista inicjatyw stale się wydłuża. To także wsparcie lokalnej drużyny i szkółki koszykarskiej, współpraca ze szkołami i domem dziecka w okolicach Torunia, działania podejmowane prywatnie przez pracowników. WOŚP ma tu szczególne miejsce – od kwestowania, przez pracę w sztabach, po „dzień pizzy”, kiedy pracownicy własnoręcznie ją przygotowali, a datki trafiały do puszek. Były też ręcznie wykonane przedmioty, licytacje, firmowa maskotka, czyli szop pracz biegający po Prudniku podczas finałów.
– To wszystko dzieje się oddolnie. My tylko dajemy przestrzeń – podkreśla.



