Okazji do kontaktów firm z bankami jest wiele.
Jednak, niestety, wielokrotnie
współpraca ta nie spełnia oczekiwań przedsiębiorców.
Podstawowym i najbardziej bolesnym problemem zgłaszanym przez małe firmy jest niedostępność ofert kredytowych. Większość banków nie lubi firm, które prowadzą uproszczoną księgowość (karta podatkowa, ryczałt ewidencjonowany, podatkowa książka przychodów i rozchodów) — banki często obawiają się finansowania działalności gospodarczej o rocznych obrotach poniżej 3 mln zł, a o firmach z przychodami poniżej 1 mln zł nawet nie chcą słyszeć. Jednak dla małej firmy przestawienie się na prowadzenie pełnej księgowości tylko na użytek banku byłoby zbyt uciążliwe i absorbujące. Przedsiębiorcy o niższych obrotach też oczekują finansowania, które pomoże im się rozwijać i zazwyczaj potrzebują go bardziej niż firmy średnie. Dotychczas musieli najczęściej korzystać z własnych pieniędzy lub pożyczać je od znajomych i rodziny. Dopiero niedawno banki zauważyły, że warto zainteresować się również mniejszymi firmami.
Zawsze można inaczej
Standardowe podejście banków to oczekiwanie, że firma będzie wykazywać wysokie zyski. Jednak przedsiębiorcy często muszą inwestować w swój biznes i z powodu wysokich kosztów ich zyski są czasem niewielkie. Wtedy słyszą, że nie mają szans na kredyt. Bank, który naprawdę chce finansować małe firmy, powinien uwzględniać ten fakt i brać pod uwagę np. stale rosnące obroty. Przecież jeśli firma się rozwija i osiąga coraz wyższe przychody ze sprzedaży, to znaczy, że dobrze sobie radzi i prawdopodobnie będzie w stanie spłacać kredyt. Takie nowatorskie podejście jest jeszcze mało popularne na polskim rynku bankowym, ale są już wyjątki.
Podobnie, wymóg przedstawiania skomplikowanych biznesplanów jest poważną barierą. Przedsiębiorca zna się na swoim biznesie — wie, jak prowadzić restaurację lub klub fitness, ale wcale nie musi tak dobrze znać się na zaawansowanych aspektach finansów firm. Niestety, wiele banków usiłuje traktować małe firmy jak duże podmioty i nie chce zaakceptować faktu, że właściciel takiej firmy skupia się na istocie swojego biznesu, a nie na wyszukanych formach planowania finansowego. Przedsiębiorcy wolą banki, które nie wymagają sporządzania biznesplanów czy też innych symulacji i oczekują takiego właśnie podejścia.
Protokół rozbieżności
Jeśli już małej firmie uda się przekonać bank, że jest w stanie spłacać kredyt, to najczęściej musi ona przenieść do tego banku swój rachunek bieżący. Oznacza to dla przedsiębiorcy wiele dodatkowej pracy, informowanie urzędów i kontrahentów, oraz wiele innych zmian np. w drukach firmowych. Część firm wolałaby wziąć kredyt i móc zachować swój rachunek bieżący w dotychczasowym banku, przynajmniej przez pewien czas. Narzucany przez banki wymóg szybkiego przenoszenia całych obrotów jest dla firm niewygodny i nielubiany. Oczekiwanym przez przedsiębiorców rozwiązaniem jest odstąpienie od tak rygorystycznego przestrzegania tego warunku. A do przeniesienia rachunku banki powinny skłaniać firmę poprzez znakomitą obsługę i przystępne ceny.
Standardowo w większości banków finansowanie małej firmy jest uwarunkowane przedstawieniem zabezpieczenia, nawet przy całkiem niskich kwotach kredytów. Małe firmy chętnie zaciągałyby kredyty na takie kwoty bez tego obowiązku. Jednak jak dotąd najczęściej bez zabezpieczenia mogą liczyć co najwyżej na klikunastotysięczny debet w rachunku. Wiele firm skarży się również na wysokie koszty prowadzenia rachunku bankowego. Przedsiębiorcy są świadomi, że nie mogą oczekiwać darmowych usług, ale wolą wiedzieć, że płacą za konkretne przelewy lub inne transakcje. Poza tym mała firma chce mieć możliwość darmowego wpłacania pieniędzy, jeśli nie w kasie banku, to przynajmniej za pomocą bankomatów. Tę potrzebę banki zaczynają sobie uświadamiać — z korzyścią dla przedsiębiorców.
Dla wielu małych firm bardzo istotnym elementem jest łatwy i wygodny dostęp do oddziałów banku. Przedsiębiorcy nie chcą marnować czasu na stanie w kolejkach do okienka. Dlatego tak ważna jest szeroka sieć placówek, gdzie można dokonywać transakcji tradycyjnym sposobem lub też korzystać z bankomatu. Długi czas spędzany w oddziale to wciąż domena dużych banków, w innych słono się płaci np. za wpłaty i wypłaty z bankomatów. Małe firmy zauważają to i będą wybierać banki, które spełnią ich oczekiwania.
Firmy nie lubią również borykać się z wieloma formalnościami i wypełnianiem stosu dokumentów. Często też regulacje bankowe są dla nich niezrozumiałe i niejasne, a banki nie chcą się zajmować małymi firmami i nie poświęcają im wystarczająco dużo czasu, żeby wyjaśnić i rozwiać wszelkie wątpliwości. Stąd powszechna opinia, że w bankach wszystkie niekorzystne dla klienta informacje są napisane „małym druczkiem”. Przedsiębiorcy chcą czuć się traktowani serio.
Bank ma służyć radą
Częstą barierą w bankach jest dla małej firmy brak możliwości kontaktu z doradcą, który spotka się z przedsiębiorcą, porozmawia z nim o jego biznesie i doradzi, np. jaka forma finansowania jest w jego przypadku najlepsza. Dla średnich firm taka opieka ze strony banku już jest standardem, lecz mniejsze firmy wciąż jeszcze czują się tu zaniedbywane. A przedsiębiorca, zwłaszcza ten prowadzący niewielką własną działalność, potrzebuje porady i wsparcia ze strony przyjaznego doradcy bankowego. Kogoś, kto spróbuje zrozumieć specyfikę firmy i kto widząc niewielki tylko zysk w dokumentach finansowych, nie będzie od razu kończył rozmowy o kredycie, tylko dopyta, jaka była tego przyczyna, i przekaże wyjaśnienie do analityka kredytowego.
Długa lista barier we współpracy małych firm z bankami pokazuje, że jest jeszcze wiele do zrobienia, i to przede wszystkim po stronie banków leży potrzeba zauważenia, że naprawdę warto pomagać przedsiębiorcom w ich wzroście. Na szczęście pojawiają się już banki, które doceniają odważnych przedsiębiorców prowadzących małe firmy.
Tomasz Mirek, zastępca dyrektora generalnego ds. małych przedsiębiorstw Polbank EFG