Producent deski podłogowej wkrótce poinformuje o kolejnej inwestycji w Rosji. Ostrzy też sobie zęby na Rumunię.
Barlinek dopiero co kupił działkę pod zakłady w Rosji, a już planuje ekspansję w innych regionach.
— Jestem właśnie w Rumunii. Zaczynamy badać ten rynek pod kątem przyszłych inwestycji — mówi Mariusz Gromek, przewodniczący rady nadzorczej giełdowej spółki.
Na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy rozpocznie się rumuński projekt Barlinka. Nie jest też jasne, czy spółka będzie budować zakład od podstaw, czy przejmie istniejącą firmę. Pewne jest tylko to, że inwestycja zapowiadana dotychczas na odleglejszą przyszłość zaczyna nabierać realnych kształtów.
Natomiast do końca tego miesiąca Barlinek podzieli się z rynkiem informacjami, co będzie dodatkowo produkować w zakładzie, który powstanie na gruntach zakupionych w rosyjskich Czerepowcach. Spółka informowała dotychczas, że kosztem około 260 mln zł powstanie tam fabryka deski, peletu (ekologicznego paliwa z trocin) i listew przypodłogowych. Niedawno okazało się, że szykowana jest jeszcze niespodzianka.
— Na razie nie mogę ujawnić szczegółów, ale jeśli chodzi o same nakłady — inwestycja będzie podobnej skali, co budowa zakładu deski podłogowej — mówi Mariusz Gromek.
Barlinek sporo inwestuje i dzięki temu będzie mógł w kolejnych latach znacząco zwiększyć sprzedaż. Inwestorzy obawiają się jednak na razie o realizację tegorocznych, już raz korygowanych prognoz (po tym jak w 2006 r. spółka nie dotrzymała słowa). Zarząd spodziewa się w tym roku 510,5 mln zł przychodów i 65,4 mln zł czystego zarobku. Tymczasem narastająco po II kwartałach spółka ma 229,2 mln zł przychodów i jedynie 26,4 mln zł zysku netto.
— Nie mamy podstaw, aby ponownie weryfikować prognozy. Mieliśmy bardzo udany III kwartał, a szczególnie wrzesień — uspokaja Mariusz Gromek.
Przewodniczący rady nadzorczej dodaje, że IV kwartał powinien być dla firmy rekordowy. Powód: Barlinek zacznie sprzedawać deskę ze swojego zakładu na Ukrainie, choć pierwotnie planowano, że produkcja ruszy tam na początku 2008 r.