Bartolini Air odpala nowy biznes

Szkoła lotnicza spod Łodzi rozwija skrzydła: od dziś oferuje przeloty taksówkami powietrznymi i opiekę nad prywatnymi samolotami

Polacy się rozlatali. W ubiegłym roku z polskich lotnisk odleciało 42 mln podróżnych, o 19 proc. więcej niż rok wcześniej. Tylu pasażerów skorzystało z linii rejsowych i czarterowych. Na chętnych na prywatne taksówki powietrzne liczą Bartłomiej Walas i Adam Stawczyk, którzy w 2006 r. założyli w Łodzi szkołę lotniczą Bartolini Air (więcej w ramce), oraz Jakub Benke, który dołączył do nich w tym roku, a wcześniej przez dziewięć lat był szefem kontrolowanej przez Zygmunta Solorza-Żaka firmy Jet Story (to dziś największa w Polsce spółka czarterująca odrzutowce — ma ich we flocie 15).

— W kwietniu uzyskaliśmy z Urzędu Lotnictwa Cywilnego certyfikat przewoźnika lotniczego, dziś ruszamy z nową ofertą — mówi Jakub Benke.

Polecą po Europie

Bartolini Air zamierza świadczyć usługi lotnicze w dwóch kategoriach: przeloty taksówkami powietrznymi po Polsce i krajach ościennych (od dziś) oraz przewozy dyspozycyjne jetami (od czerwca). W pierwszej kategorii wierzy, że wypełni niszę.

— Dysponujemy trzema samolotami Tecnam P2006T: 4-osobowymi górnopłatami wyposażonymi w dwa silniki tłokowe. Są w stanie wylądować na trawiastych pasach o długości 600 m. To oznacza, że możemy obsłużyć w Polsce nie 15 lotnisk, lecz 86, łącznie z Jastarnią czy Arłamowem. Dwa silniki zwiększają poziom bezpieczeństwa i pozwalają latać przy złej pogodzie lub w nocy, czego nie mogą, zgodnie z przepisami o płatnym przewozie, samoloty jednosilnikowe. Maszyn o takich parametrach lata po Polsce dosłownie kilka — mówi Jakub Benke.

Jego zdaniem, do korzystania z usług firmy przekona menedżerów cena: ok. 10 tys. zł za lot w dwie strony, do podziału na trzech pasażerów. Bartolini Air zaoferuje też przewozy jetami.

— Nie jesteśmy pierwsi na rynku, ale wiemy, co zrobić, żeby odnieść sukces. Latem wprowadzimy pierwszy lekki jet: Cessna Citation Jet. Sześcioosobowy, idealny do lotów po Europie, gdzie będzie mógł wylądować na około 1000 lotnisk — twierdzi Jakub Benke.

Załatwią formalności

Bartolini Air chce też oferować usługi zarządzania samolotami prywatnymi. Jest ich coraz więcej: około 1000 firm i 250 osób prywatnych w Polsce ma samoloty, śmigłowce lub małe jety. Tych ostatnich jest około 25 — szacuje Batolini Air, w Hiszpanii jest ich już 172, a na Malcie aż 194. W Polsce rocznie kupuje się 2-3 jety.

— EASA, Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego, narzuca coraz bardziej restrykcyjne wymogi właścicielom samolotów prywatnych, szczególnie odrzutowych czy turbośmigłowych. Jeśli ktoś kupi samolot, musi zatrudnić osobę obeznaną w przepisach, która przeprowadzi proces certyfikacji. Dlatego prywatnym właścicielom oferujemy również pomoc w dopełnieniu formalności, zrekrutowaniu załogi, zorganizowaniu obsługi technicznej i hangarowaniu samolotu — mówi szef taksówkowego biznesu Bartolini Air.

Wybudują hangar

W Polsce jest mało hangarów dla prywatnych samolotów.

— W Krakowie nie ma ich wcale, a w Warszawie może to kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Naszymi klientami mogą też być np. obywatele Rosji, którzy, ze względów finansowych lub politycznych, wolą mieć samolot poza granicami kraju. Dziś zarabiają na nich firmy z Austrii i Niemiec. Chcemy zbudować w Łodzi centrum lotnictwa biznesowego — bazę serwisową i hangary. To doskonałe miejsce: centrum Polski, długi, oprzyrządowany pas startowy i dostępny grunt pod budowę kolejnych hangarów — mówi Jakub Benke.

Niebagatelną sprawą jest przychylność zarządu łódzkiego lotniska. Nic dziwnego: szkoła Bartolini wykonuje tu rocznie 36 tys. operacji, a wszystkich, razem z liniami czarterowymi i rejsowymi, jest 44,4 tys. Bartolini Air ma już dwa hangary o powierzchni 1,1 tys. mkw.

— Nie wykluczamy budowy nowych, w miarę potrzeb — mówi Jakub Benke. © Ⓟ

Praca na lata

Szkoła Bartolini to największy ośrodek szkoleniowy pilotów zawodowych w środkowej Europie. Rocznie kształci 200 pilotów, 95 proc. z nich spoza Polski. Ma 13 samolotów jedno- i dwusilnikowych, cztery symulatory lotów (w tym A320 i B737). Współpracuje na stałe m.in. z liniami Adria Airways, które do niedawna latały do Łodzi. Wielu absolwentów szkoły lata dziś w liniach WizzAir czy Ryanair. Uczniów nie powinno zabraknąć: prognozy mówią, że w ciągu 20 lat na świecie będzie potrzebnych 600 tys. nowych pilotów.

446 tys. Tyle samolotów szkoleniowych, śmigłowców i biznesowych odrzutowców było zarejestrowanych na świecie w 2017 r.…

136 tys. …a tyle z nich w Europie.

250 Tyle samolotów, według KPMG, było zarejestrowanych w Polsce na osoby prywatne…

1015 … a tyle na firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Motoryzacja / Bartolini Air odpala nowy biznes