Bartosz Pawłowski: Kolejny Lehman będzie w Azji

Jeżeli na świecie dojdzie do kolejnej fali kryzysu, to epicentrum wstrząsów będzie Azja Południowo-Wschodnia, ostrzega Bartosz Pawłowski, zarządzający funduszem Finisterre Capital.

Bartek Pawłowski
Zobacz więcej

Bartek Pawłowski

Zarządzający Finisterre Capital Marek Wiśniewski

Kryzys, który rozpoczął się od amerykańskiego rynku kredytów hipotecznych, a potem przetoczył się przez europejskie rynki obligacji rządowych, może najbliższych miesiącach spustoszyć Azję, przewidywał na poniedziałkowej konferencji CFA Society Poland i "Pulsu Biznesu" Bartosz Pawłowski.

- Przyrost kredytów w Azji Południowo-Wschodniej był przez ostatnie 5-6 lat zupełnie bez precedensu. Każdej sekundy na rynki regionu szły z Singapuru kredyty na kwotę 80 tys. USD, a przecież Singapur nie pożyczał własnych pieniędzy – zauważał Bartosz Pawłowski na wydarzeniu współorganizowanym przez "Puls Biznesu".

Wśród krajów, gdzie sytuacja jest najbardziej delikatna, wymienił Chiny. Tamtejsze banki zmagają się z problemem jakości portfela kredytowego, po tym jak wartość udzielonych pożyczek sięgnęła dwukrotności PKB. Kłopoty zapowiada wielkość zgromadzonych wcześniej rezerw, twierdzi zarządzający. Większymi rezerwami dysponowały wcześniej w historii tylko USA w przededniu krachu z 1929 r. oraz Japonia w poprzedzającej stracone ćwierćwiecze dekadzie lat 80., ostrzega Bartosz Pawłowski. Według niego niepokoić może także sytuacja w Arabii Saudyjskiej. Deficyt budżetowy lidera kartelu OPEC sięga 19 proc. PKB, a bank centralny wyprzedaje rezerwy, broniąc sztywnego kursu walutowego. To oznacza skup krajowego riala, a skutkiem jest drastyczne zaostrzenie polityki pieniężnej w kraju.

- Za sprawą sytuacji na wschodzie Azji i w Arabii Saudyjskiej istnieje spore ryzyko, że w 2016 r. dojdzie do znacznego ograniczenia globalnej podaży pieniądza, i to nawet bez zaostrzania polityki przez Fed – przewiduje Bartosz Pawłowski.

Skutkiem byłby potężny impuls deflacyjny, który mógłby wepchnąć globalną gospodarkę w recesję. Jego zdaniem ryzyko realizacji czarnego scenariusza w Azji to obecnie około 20 proc. (bardziej prawdopodobna opcja to rozpoczęcie w Państwie Środka gigantycznego skupu aktywów, mającego na celu usunięcie złych długów z bilansów banków). Chińskie władze ręcznie zarządzają kryzysem, jednak ich dotychczasowe działania były niezręczne, zauważa Bartosz Pawłowski. Mowa o staraniach o przekłucie bańki na giełdzie w Szanghaju, późniejszych próbach zatrzymania przeceny akcji i wreszcie o nieumiejętnej dewaluacji juana.

Tymczasem przykład banku Lehman Brothers pokazuje, że pozornie nieznaczny błąd decydentów może mieć fatalne skutki, tym bardziej gdy chodzi o gospodarkę tej wagi co USA czy Chiny. Jakie jest antidotum na czarny scenariusz? Albo surowce przestaną tanieć, albo konsument z rynków dojrzałych zacznie wydawać pieniądze zaoszczędzone na tańszych paliwach, albo wreszcie Fed zmieni nastawienie na łagodniejsze.

- Problem w tym, że każde z tych rozwiązań jest mocno niepewne. Mało prawdopodobny wydaje się zwłaszcza powrót QE w USA. Na poprzednie rundy nadzwyczajnych programów łagodzenia polityki decydowano się zazwyczaj, gdy gospodarka była już w poważnych tarapatach – zauważa Bartosz Pawłowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bartosz Pawłowski: Kolejny Lehman będzie w Azji