Wczoraj w senackiej komisji budżetu i finansów publicznych rozpoczęła się dyskusja nad projektem przepisu, który wywołuje wielkie kontrowersje na rynku kapitałowym. Ograniczy on wielkość dźwigni finansowej stosowanej na instrumentach pochodnych. Krytyczny stosunek do tego pomysłu mają m.in. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) oraz Izba Domów Maklerskich (IDM). Ich zdaniem, ustawowe obcięcie lewara przyniesie więcej szkód niż pożytku.

Możliwy exodus
Źródłem niepokoju uczestników rynku forex jest niespodziewana zmiana w projekcienowelizacji ustawy o instrumentach finansowych. Na początku listopada podczas drugiego czytania projektu w Sejmie Krystyna Skowrońska, posłanka PO, wniosła poprawkę zainspirowaną przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Ustanawia ona minimalny pułap depozytu zabezpieczającego na poziomie 2 proc. wartości nominalnej instrumentu finansowego. Dźwignia finansowa ma być na maksymalnym poziomie 1:50 (obecnie najczęściej stosowane są lewary 1:100, 1:200, a nawet większe).
— Zbyt duża dźwignia finansowa do inwestowania w instrumenty pochodne m.in. na rynku forex powoduje bardzo duże ryzyko dla inwestorów — tłumaczyła Krystyna Skowrońska. Poprawka została przyjęta i uchwalona. Wczoraj nowelizacją zajęła się senacka komisja.
— Środowisko firm inwestycyjnych popiera wszelkie działania zmierzające do ochronyinteresów inwestorów. Jednak mocno protestujemy przeciwko ustaleniu dźwigni finansowej na poziomie 1:50. Ta regulacja może mieć negatywne konsekwencje dla ponad 50 tys. inwestujących na rynku forex. Polscy inwestorzy detaliczni opuszczą licencjonowane i nadzorowane przez KNF rodzime firmy maklerskie i odejdą do firm zagranicznych, w których będą mieli pełną swobodę inwestowania — alarmował Piotr Sobków, członek zarządu IDM.
W Polsce działa około 1,7 tys. zagranicznych firm inwestycyjnych (polskich jest ok. 20).
Środowisko brokerów podkreśla, że kontrowersyjna propozycja została uchwalona bez jakichkolwiek konsultacji społecznych. Mało tego, zgłoszenie na etapie drugiego czytania w Sejmie poprawki do rządowego projektu oznacza, że nie przeszła ona również uzgodnień międzyresortowych. W ocenie IDM, sporna regulacja może być niezgodna z prawem UE (naruszenie swobody świadczenia usług) oraz łamać polską konstytucję(ograniczenie swobody zawierania umów i faworyzowanie firm zagranicznych).
Urzędnicy wiedzą lepiej
Uzasadniając interwencję ustawową, KNF argumentowała, że na foreksie traci aż 81 proc. inwestujących. Przeciwko takiemu pomysłowi na ochronę interesów inwestorów występuje… stowarzyszenie inwestorów.
— Twierdzenie, że wysoka dźwignia jest przyczyną strat inwestorów, nie ma uzasadnienia. Na giełdowym rynku kontraktów terminowych oferowanych z dużo mniejszą dźwignią, około 1:14, traci około 74 proc. inwestorów. Niezależnie więc od poziomów dźwigni ryzyko jest podobne. Przyczynami problemów inwestorów nie jest więc dźwignia, lecz zbyt mała wiedza o foreksie — podkreśla Łukasz Porębski, wiceprezes SII.
Dziś dalsza część dyskusji w senackiej komisji, która podejmie decyzję co do dalszych losów regulacji (zarekomenduje Senatowi jej utrzymanie lub odrzucenie).