Baza noclegowa się poszerza

06-11-2012, 00:00

Od zakończenia Euro 2012 minęło już kilka miesięcy, a obiektów nadal przybywa

Boom na hotele rozpoczął się w 2007 r., gdy UEFA przyznała Polsce prawo do współorganizowania Euro 2012. Zgodnie z raportem firmy doradczej Horwath HTL, do 2011 r. ich liczba wzrosła z 1370 do 1883. I rośnie nadal. Spośród polskich sieci przed mistrzostwami najbardziej rozwinęły się: DeSilva (6 nowych obiektów) i Dobry Hotel (5 nowych obiektów).

— O 3 hotele powiększyły się także: Focus, Comfort Express, Satoria Group i Zdrojowa Invest — dodaje Janusz Mitulski, partner Horwath HTL i wiceprezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego. Z zagranicznych podmiotów najaktywniejsza była grupa Orbis.

— Koncentrowała się na budowie hoteli budżetowych i ekonomicznych, jednocześnie pozbywając się obiektów nie pasujących do strategii jej rozwoju — tłumaczy Janusz Mitulski, partner w Horwath HTL i wiceprezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego. Liczącymi się graczami na naszym rynku byli też: Hilton, który otworzył 5 nowych hoteli oraz sieć Best Western.

— Pod tą drugą marką działa już w Polsce 12 obiektów, a ostatnio podpisano pięć kolejnych umów franczyzowych — tłumaczy Dorota Malinowska, konsultant ds. nieruchomości hotelowych w Cushman & Wakefield.

Pod względem liczby otwarć rok 2011 był jednak znacznie słabszy od lat ubiegłych. Raport Horwath HTL pokazuje, że powstało w nim tylko 87 hoteli, podczas gdy rok wcześniej przybyło 162, a dwa lata wcześniej aż 146. Przyczyna była prosta — w wielu polskich miastach popyt na usługi hotelarskie nie nadążył za ich podażą. Tak było np. w Łodzi, gdzie od 2008 r. liczba pokoi wzrosła o 36 proc., a odwiedzających — jedynie o 4 proc. Spowolnienia nie odczuło jednak województwo mazowieckie, gdzie poziom wykorzystania pokoi był najwyższy i sięgnął 57 proc.

— O wyniku zadecydowała stolica, do której przyjeżdża wielu ludzi biznesu. Popyt na noclegi podnosiły ponadto wydarzenia związane z polską prezydencją w UE — uważa Janusz Mitulski. Pokoje chętnie wynajmowano także w województwie zachodniopomorskim, gdzie średnie obłożenie sięgnęło 48,3 proc.

— W tym przypadku główną rolę odegrali turyści, korzystający z hoteli kuracyjnych w miejscowościach uzdrowiskowych takich jak np. w Kołobrzeg — twierdzi ekspert Horwath HTL.

Z myślą o biznesie

Baza noclegowa jest najlepiej rozwinięta na Mazowszu. Około 12 tys. spośród 17 tys. pokoi przypada jednak na Warszawę.

— W Radomiu jest ich tylko 350. Poza tym nie ma tu ani jednego hotelu rozpoznawalnej marki — mówi Jacek Tokarski, analityk z działu inwestycji hotelowo — rekreacyjnych w firmie Colliers International. Jednak w stolicy są też miejsca, gdzie hoteli brakuje. Tak jest np. na Mokotowie.

— Nie działa tu ani jeden taki obiekt, choć na dzielnicę przypada ponad połowawarszawskich biur — podkreśla Jacek Tokarski. Poza Mazowszem, bogatą bazą noclegową może pochwalić się Małopolska.

Zapotrzebowanie na noclegi jest tu wysokie nie tylko ze względu na atrakcyjność turystyczną Krakowa, ale też rosnącą liczbę centrów BPO w rejonie. Hoteli nie brakuje też na wybrzeżu. Zdaniem ekspertów w wielu kurortach i mniejszych miejscowościach wypoczynkowych rynek jest już nimi przesycony, a inwestowanie może okazać się nieopłacalne także ze względu na klimat.

— Sezonowość i niepewna pogoda latem nie sprzyjają stabilizacji popytu na wynajem pokoi — wyjaśnia Jacek Tokarski. Rynek hoteli jest najsłabiej rozwinięty w województwach: lubuskim, opolskim i podlaskim.

Jednak w tyle

Mimo boomu z lat 2007-11, pod względem wielkości bazy hotelowej nadal wypadamy blado na tle innych państw UE.

Zgodnie z analizami Polskiej Izby Hotelarstwa (PIH), na 10 tys. mieszkańców naszego kraju przypada zaledwie 50 miejsc noclegowych. — W Niemczech jest to 150 miejsc, a w Hiszpanii 350 — mówi Krzysztof Milski, prezes PIH.

Wszystko wskazuje jednak na to, że będziemy próbowali gonić te państwa. Jak wynika z analizy Horwath HTL w planach i w budowie jest u nas około 200 hoteli.

— Potencjał naszego rynku dostrzegli zarówno polscy jak i zagraniczni inwestorzy. Choć ci drudzy nadal interesują się przede wszystkim aglomeracjami, zaczynają zwracać uwagę także na mniejsze miasta o znaczeniu lokalnym, takie jak np. Wałbrzych — mówi Janusz Mitulski.

W najbliższym czasie do Polski wejdą także nowe sieci. — Raffles Hotels & Resorts i Wyndham Hotel Group będą współpracować z właścicielami hoteli w Polsce na podstawie umów o zarządzanie lub franczyzy — mówi Jakub Kleban, dyrektor współzarządzający działem wycen Jones Lang LaSalle w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Baza noclegowa się poszerza