Konieczność dostosowania polskiego prawa do standardów obowiązujących w Unii Europejskiej spowodowała wprowadzenie w naszym kraju ochrony tzw. nieautorskich baz danych. W 2001 r. uchwalono ustawę o bazach danych (DzU z 2001 r., nr 128, poz. 1402), która zacznie obowiązywać w listopadzie 2002 r. Mimo że ta ustawa liczy tylko kilkanaście artykułów, to jej wejście w życie znacząco wpłynie na warunki prowadzenia działalności gospodarczej wielu polskich firm.
Do tej pory
Bazy danych sporządzane są w różnej formie od wieków. Życie gospodarcze, kulturalne i społeczne wymagało tworzenia zestawów różnych informacji, np. spisów bibliotecznych, akt stanu cywilnego, roczników statystycznych, tabel kursów, rozkładów jazdy, list dostawców i klientów itp. Sporządzanie takich zestawień często wymagało żmudnej pracy oraz znacznych nakładów finansowych. Twórcy baz danych w naturalny sposób dążyli do uzyskania prawnej ochrony baz i poczynionych inwestycji. Sprawa nabrała oczywiście na znaczeniu wraz z rozwojem technik informatycznych. Jednak oprócz zalet, techniki komputerowe niosą dla producentów baz danych również poważne zagrożenia. Bazy danych mogą być skopiowane i użyte w ciągu kilku sekund. Zazwyczaj użycie tak „pobranej” bazy przynosi znaczne korzyści finansowe.
Pojawiła się presja na uzyskanie ochrony baz danych. Starano się uzyskać ochronę na gruncie prawa autorskiego, które tradycyjnie chroniło wyłącznie utwory literackie i artystyczne. Gdy dostrzeżono konieczność przyznania ochrony innym dobrom, np. programom komputerowym czy właśnie bazom danych, starano się w drodze rozszerzających interpretacji przepisów lub zmian legislacyjnych doprowadzić do rozciągnięcia na bazy danych ochrony prawnoautorskiej. Postulowano ochronę programów komputerowych „jak utworów literackich” oraz baz danych na równi ze zbiorami, antologiami i wyborami, o ile chociażby „przyjęty w nich dobór, układ lub zestawienie ma twórczy charakter”. Do niedawna warunkiem przyznania ochrony było twórcze zestawienie danych, chociażby same dane nie podlegały ochronie prawa autorskiego. Sędziowie oraz prawnicy doradzający klientom, łamali sobie głowy, czy konkretna baza danych jest „twórcza” czy też nie. Niezbyt pomocne okazywały się precedensowe orzeczenia, dotyczące np. katalogów, zbiorów formularzy, instrukcji obsługi, rozkładów jazdy itp. Co więcej, często okazywało się, że konkretne bazy danych o znacznej wartości majątkowej (np. notowania giełdowe, różne zestawienia danych ekonomicznych), jak najbardziej zasługujące na ochronę, nie cechują się żadną dozą twórczości. Wcześniej niż w Polsce dostrzeżono to w UE, wprowadzając w 1996 r. dyrektywę, na mocy której bazy danych uzyskały ochronę prawną.
Zasady ochrony
W Polsce ustawa o ochronie baz danych wejdzie w życie w listopadzie 2002 r. Zgodnie z jej art. 6, „producentowi bazy danych przysługuje wyłączne i zbywalne prawo pobierania danych i wtórnego ich wykorzystywania w całości lub istotnej, co do jakości lub ilości, części”. Mimo pewnych wyjątków od tej zasady, m.in. nieskrępowane korzystanie z bazy do własnego użytku osobistego, do celów dydaktycznych lub badawczych, prawo producenta baz zabezpieczone będzie przysługującymi mu roszczeniami cywilnoprawnymi o zaniechanie naruszeń, o odszkodowanie lub wydanie uzyskanych korzyści. Naruszenie prawa do bazy danych będzie też zagrożone karą grzywny.
Należy pamiętać, że prawo do baz danych, jak wszystkie prawa własności intelektualnej, ograniczone jest w czasie i wygasa po piętnastu latach od utworzenia bazy danych. Ustawa wprowadzi również tzw. wyczerpanie prawa do bazy danych. Oznacza to utratę praw producenta do kontroli nad dalszym obrotem egzemplarzami baz danych po ich pierwszej legalnej sprzedaży. Warto przypomnieć, że jakość tej ustawy została poddana krytyce. Zarzucano jej niepełne dostosowanie do przepisów unijnej dyrektywy oraz niepotrzebnie rozłączne uregulowanie statusu prawnego baz danych autorskich i nieautorskich (ustawa chroni wyłączne nieautorskie). Może więc okazać się, że ustawa zostanie znowelizowana jeszcze przed jej wejściem w życie. Jeśli nie, to wyeliminowanie usterek spadnie na barki praktyki i orzecznictwa.
Wpływ na gospodarkę
Ustawa o ochronie baz danych będzie mieć znaczenie szczególnie dla firm działających w sferze szeroko rozumianej wymiany informacji. Jej znaczenie będzie dwojakie. Część firm odetchnie z ulgą, bo ich bazy danych wreszcie doczekają się konkretnej ochrony prawnej. Dla innych nowe przepisy mogą okazać się niekorzystne.
Zadowoleni będą ci, którzy zarobkowo trudnią się analizami rynku w różnorakich aspektach i tworzą oraz odpłatnie udostępniają bazy danych. Producenci uzyskają wieksze szanse obrony swych interesów przed sądem. Z pewnością przyczyni się to do rozwoju firm udostępniających informacje gospodarcze, a w efekcie do stymulowania pojawiania się nowych „produktów informacyjnych”. Istnieje jednak druga strona medalu. Trzeba będzie płacić za wiele informacji, które obecnie „pobiera się” lub uzyskuje za darmo. Nie będzie można bezkarnie kopiować cudzych danych. Jest niemal pewne, iż polscy przedsiębiorcy będą w dużo większym stopniu importerami chronionych informacji aniżeli ich sprzedawcami za granicę. Wydaje się również, iż ulegnie ograniczeniu rynek nielicencjonowanej wtórnej informacji handlowej, tj. wszelkiego rodzaju poradniki, zastawienia, zbiory, których autorzy, czerpiąc garściami z cudzych źródeł, sprzedają je jako swoje produkty. Również media, drukowane i elektroniczne (w tym internetowe) nie będą mogły do swych serwisów informacyjnych bezkarnie dodawać wielu informacji zwyczajnie przejętych od konkurentów.
Reasumując należy stwierdzić, że wejście w życie ustawy o ochronie baz danych, mimo jej wspomnianych niedostatków, przyniesie więcej istotnych zmian w gospodarce, aniżeli sądzi się w przeciętnym odbiorze. Czas pozostały do jej wejścia w życie należy spożytkować na pełną analizę wpływu nowo uchwalonego prawa na życie gospodarcze.
Autor jest radcą prawnym, partnerem w kancelarii prawnej Hogan & Hartson M. Jamka, A. Galos i Wspólnicy