BB Investment widzi Sygnity konsolidujące branżę

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 04-09-2008, 00:00

Przez co najmniej 1,5 roku nie wycofamy się ze spółki, bo wierzymy w jej

Przez co najmniej 1,5 roku nie wycofamy się ze spółki, bo wierzymy w jej

perspektywy — przekonuje poznańska grupa.

Nerwowy przebieg miały wczorajsze notowania Sygnity. W trakcie sesji kurs zanurkował o 15 proc. — do 20,2 zł, by dzień zamknąć na poziomie 23,10 zł, po spadku o 2,74 proc. To reakcja inwestorów na poranny komunikat o problemach z realizacją sprzedaży dwóch spółek zależnych: KPG i Geomar. Sygnity nie otrzymało zapłaty, w związku z czym wieczorem odstąpiło od umowy. To oznacza korektę raportu z II kwartału: zysk operacyjny spadł z 7 mln zł do 0,57 mln zł, a zysk netto z 8,3 mln zł do 1,99 mln zł i powrót spółek do grupy. Sygnity podtrzymało plan sprzedaży firm do końca roku.

Ilekroć kurs informatycznej spółki spada, wśród giełdowych graczy pojawia się plotka: „BB Investment wychodzi z Sygnity”. BB Investment (BBI) to akcjonariusz szczególny — ma wprawdzie zaledwie 8,6 proc. akcji, ale jego rola w spółce jest dużo większa (było właścicielem Emaksu, który połączył się z Computerlandem i tak narodziło się Sygnity). To właśnie z inicjatywy BBI ponad rok temu doszło do zmiany władz Sygnity. Dlatego takie plotki wywołują nerwowość. Władze poznańskiej grupy stanowczo odrzucają taką możliwość.

— Nie wycofujemy się z Sygnity i z pewnością nie zrobimy tego w ciągu 1-1,5 roku. Spółka jest w trakcie restrukturyzacji i do czasu jej zakończenia nie ma tematu wyjścia — wyjaśnia Paweł Turno, prezes i główny udziałowiec BBI.

Znów będą fuzje

BBI sporo sobie obiecuje po restrukturyzacji.

— Sygnity już jest operacyjnie na plusie. Trzeci i czwarty kwartał też powinny być dobre i rok powinien być zamknięty zyskiem, mimo konieczności utworzenia rezerw na nierentowne kontrakty. Sygnity powinno wziąć udział w konsolidacji branży. Może odbyć się w skali krajowej lub europejskiej, i nie jest powiedziane, że Sygnity będzie stroną przejmującą — mówi Paweł Turno.

Zarząd spółki podziela wizję przyszłości nakreśloną przez BBI.

— Sporo w spółce już udało się naprawić. Zmniejszyliśmy koszty, uporządkowaliśmy grupę i usprawniamy system zarządzania. Jesteśmy też w trakcie sprzedaży zbędnych aktywów. Już widać wyniki tych działań. Wierzę, że po zakończeniu restrukturyzacji kurs powróci do racjonalnych notowań, bo dziś stanowczo nie oddaje wartości spółki. Wtedy będziemy rozglądać się za aliansami strategicznymi czy akwizycjami — przekonuje Piotr Kardach, prezes Sygnity.

Analitycy oceniają tę wizję jako realną.

— Jeśli restrukturyzacja się powiedzie, Sygnity stanie się pełnoprawnym graczem na rynku IT i może wziąć udział w konsolidacji. Trudno spekulować, czy będzie przejmować, czy będzie przejęte. W akcjonariacie przeważają fundusze, w tym private equity, które mogą być zainteresowane sprzedażą pakietu inwestorowi strategicznemu. Może to być podmiot krajowy lub zagraniczny, ale trzeba zauważyć, że jak dotąd żaden światowy gracz nie wszedł do Polski przez przejęcie — mówi Leszek Iwaszko, analityk KBC Securities.

Koniec porządków

Zdaniem głównego akcjonariusza, proces naprawy spółki powoli zmierza do końca.

— Główny etap już za nami. Wkrótce dojdzie do sprzedaży zbędnych aktywów. To nie tylko zmniejszy zadłużenie i poprawi płynność spółki, ale wpłynie pozytywnie na zarządzanie. Sprzedawane są aktywa, które niewiele wnosiły. Po tej operacji struktura spółki będzie zwarta, skoncentrowana na podstawowych obszarach działalności: sektorze utilities, bankowym, telekomunikacji i zamówień publicznych — mówi Paweł Turno.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu