Kontrowersyjna ustawa, zapowiedziana przez Zbigniewa Ziobrę, ministra sprawiedliwości, gładko przeszła przez Sejm. Jej zadaniem jest odstraszanie od wyłudzania podatku VAT z budżetu państwa surowymi karami. Nawet 25 lat pozbawienia wolności będzie grozić za wystawianie i posługiwanie się fałszywymi fakturami o wartości powyżej 10 mln zł. Jeżeli kwota z lewej faktury będzie wyższa niż 5 mln zł, kara może wynieść od 3 do 15 lat więzienia.

Projektowi przeciwna była opozycja, która argumentowała, że sankcje są zdecydowanie zbyt wysokie. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, tłumaczył, że wyłudzanie zwrotów VAT jest ogromnym problemem, a kara 25 lat pozbawienia wolności grozi także za fałszowanie pieniędzy.
Projekt przewiduje nadzwyczajne złagodzenie kary, gdy sprawca ujawni organom ścigania wszelkie okoliczności czynu i wskaże osoby współdziałające. Taka możliwość ma na celu rozbicie solidarności członków zorganizowanych grup przestępczych i ułatwienie wykrywania tego typu przestępstw. Podczas rządowych prac nad projektem ostra krytyka spadła na niego m.in. ze strony Sądu Najwyższego, Rządowego Centrum Legislacji, a także kilku ministerstw: rozwoju, spraw wewnętrznych, finansów i spraw zagranicznych.
Wszyscy zarzucali projektowi zbytnią surowość oraz wieszczyli nieskuteczność. Eksperci twierdzili również, że błędne jest wiązanie wysokości kar z kwotami widniejącymi na fakturze. Wskazywali, że sankcje powinny grozić za dokonanie konkretnych wyłudzeń z budżetu państwa. Ustawą zajmie się teraz Senat.