Będzie nowe rozdanie w Komisji Europejskiej

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-10-28 00:00

Niezadowoleni z podziału tek w nowej Komisji Europejskiej zmusili Jose Barroso, jej przyszłego przewodniczącego, do nowego rozdania.

Unię dosięgnął prawdziwy kryzys polityczny. W wyniku niezwykłej presji Jose Barroso, przyszły przewodniczący Komisji Europejskiej (KE), tuż przed głosowaniem na forum Parlamentu Europejskiego (PE) nieoczekiwanie wycofał kandydatury wszystkich komisarzy.

— Doszedłem do wniosku, że gdyby głosowanie odbyło się dzisiaj, wynik nie byłby pozytywny dla instytucji UE — wyjaśnił.

Świeżo upieczeni lewicowi parlamentarzyści w ciągu kilku tygodni rozpętali intensywną kampanię mającą na celu usunięcie Włocha Rocco Buttiglione, który miał objąć tekę komisarza ds. sprawiedliwości i stosunków zewnętrznych. Krytyce poddano jego poglądy na temat rodziny i homoseksualizmu. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że to powody zastępcze. W rzeczywistości jest to pucz motorów Unii, które od początku kwestionowały podział tek. Niemcy nie dostały teki superkomisarza, a Francja nie mogła się pogodzić z rozstaniem z prestiżową działką, jaką jest „handel” na rzecz „energii” (bez transportu, który przed rozszerzeniem był łączony z energią). Dodatkowo europosłowie chcieli na samym początku urzędowania pokazać, ile znaczy ich siła głosu, a mogą ją zaprezentować tylko w dwóch przypadkach: akceptacji KE i budżetu UE.

— To jest nadinterpretacja uprawnień PE, bo nie ma on prawa wybierać i kwestionować pojedynczych komisarzy — twierdzi Jacek Saryusz-Wolski (PO), szef polskiej delegacji w chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej.

Nowy skład komisji ma być ogłoszony „w ciągu kilku tygodni”. Do tego czasu pozostanie stary skład, a przyszły przewodniczący będzie prowadził rozmowy z przywódcami państw, by zaproponować zmiany możliwe do zaakceptowania przez eurodeputowanych.