Enea może skupić się na debiucie, bo na interes z Elektrimem nie ma szans
Giełda Zarządca Elektrimu żąda od skarbu sprzedaży PAK i więcej czasu na inwestycje. Zapowiada sąd i walkę o odszkodowanie.
Do końca maja Józef Syska, zarządca masy upadłości Elektrimu, jest gotowy czekać na ostateczne stanowisko Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) w sprawie sprzedaży spółce pozostałych 50 proc. akcji Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (PAK). Taki termin wyznaczył zarządca w piśmie skierowanym do ministra skarbu w połowie miesiąca. „Puls Biznesu” dotarł do tego dokumentu oraz odpowiedzi, jaką MSP przekazało wczoraj Józefowi Sysce. Został jeden dzień. Wojna wisi w powietrzu.
To nie pierwsza korespondencja zarządcy z resortem skarbu. W swoim piśmie Józef Syska zarzuca MSP, że dwa tygodnie temu „po raz kolejny minister skarbu uchylił się od zajęcia stanowiska w sprawie wykonania własnych zobowiązań wynikających z umowy sprzedaży akcji PAK.”. Jego zdaniem, Elektrim wypełnił swoje obowiązki i stać go na zakup pozostałych akcji.
„W związku z dokonaną spłatą obligacji i zwolnieniem zabezpieczeń na majątku, aktywa posiadane przez Elektrim mogą stanowić źródło finansowania (…) zakupu akcji PAK” — pisze Józef Syska.
Kiepscy partnerzy
Zarządca dodaje, że po zrealizowaniu transakcji „Elektrim nie wyklucza możliwości nawiązania współpracy z partnerem biznesowym, który chciałby zaangażować się kapitałowo w PAK”. Czy takim partnerem ma szansę zostać poznańska grupa energetyczna Enea, namaszczona przez skarb państwa do przejęcia PAK od Elektrimu? Wokół elektrowni kręci się od dawna kilka międzynarodowych koncernów z branży — m.in. szwedzki Vattenfall, niemieckie RWE i czeski CEZ. A współpraca z Eneą na razie nie wychodzi Elektrimowi najlepiej. Kilka tygodni temu na łamach „Pulsu Biznesu” Zygmunt Solorz-Żak, główny akcjonariusz Elektrimu, nazwał stratą czasu przymiarki do zakupu przez nią PAK.
Na prowadzone przez Eneę analizy kondycji finansowej PAK zwraca uwagę Jan Bury, wiceminister skarbu, w odpowiedzi przesłanej wczoraj Józefowi Sysce. Zarządcy i Elektrimowi zarzuca niekonsekwencję i ciągłe zmiany stanowiska — od chęci sprzedaży akcji, przez zapowiedzi odstąpienia od umowy prywatyzacyjnej, po kategoryczny sprzeciw wobec obu ścieżek.
„W piśmie z 15 maja ponownie zmienia pan stanowisko, żądając tym razem wykonania umowy prywatyzacyjnej przez skarb państwa. Jednocześnie przyznaje pan, że Elektrim jest niezdolny do wykonania zobowiązań (…) dotyczących realizacji gwarantowanych inwestycji rozwojowych” — pisze Jan Bury.
Zarządca rzeczywiście domaga się przesunięcia terminu modernizacji elektrowni Pątnów I (do czego zobowiązany jest Elektrim). Twierdzi jednak, że winowajcą jest skarb uporczywie przeciągający poszukiwanie nowego inwestora dla PAK.
Przepychanka
MSP zwraca też uwagę, że możliwości finansowe Elektrimu wciąż są wątpliwe (nieustalona lista wierzycieli, zapowiedzi redukcji zobowiązań), a skarb nie miał czasu sprawdzić, czy Elektrim faktycznie zrealizował swoją część umowy (sprawozdanie otrzymał 28 kwietnia). Resort twierdzi również, że Elektrimowi nie przysługuje roszczenie dotyczące pozostałych 50 proc. akcji PAK, a pisma zarządcy nie może potraktować jako wniosku w tej sprawie, bo nie zawiera niezbędnych konkretów.
Józef Syska zapowiada, że wobec braku ostatecznego stanowiska MSP do końca maja, będzie zmuszony „do uruchomienia działań prawnych zmierzających do wyegzekwowania przysługujących Elektrimowi uprawnień”. Zamierza też domagać się od skarbu odszkodowania za trwającą ponad dwa lata zwłokę.
2
mld zł Tyle domagał się Elektrim za niezrealizowanie przez skarb państwa umowy prywatyzacyjnej PAK.
Agnieszka Berger



