We wszystkich krajach regionu widać niedoinwestowanie segmentu mieszkaniowego rynku nieruchomości, choć średni standard oddawanych do użytku mieszkań różni się w poszczególnych państwach, np. na Ukrainie oddaje się je w stanie surowym. Brak nowoczesnej powierzchni mieszkaniowej stwarza deweloperom szanse i perspektywy rozwoju — szczególnie w państwach, które są nowymi członkami UE.
Sytuacja w regionie zmienia się dynamicznie wraz z napływem kapitału zagranicznego z pozostałych rynków Wspólnoty i idącym za nim ożywieniem gospodarek nowych państw członkowskich. Można się spodziewać, że wraz z poszerzeniem UE o nowe kraje z bloku postkomunistycznego rynek mieszkaniowy będzie nadal rósł w imponującym tempie. Popyt znacznie przewyższy podaż, a ceny mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym wzrosną. Wzrośnie także popyt na nieruchomości mieszkaniowe — od mieszkań dla tzw. klasy średniej, usytuowanych w popularnych dzielnicach średnich i większych miast, po nowoczesne, ekskluzywne lofty, penthousy czy osiedla willowe z domami pod klucz w głównych ośrodkach gospodarczych.
Oczekuje się, że Rumunia i Bułgaria pozostające w Unii od stycznia 2007 r. staną się rynkami równie atrakcyjnymi jak Polska, Węgry czy Czechy po 2004 r. W Bukareszcie rocznie sprzedaje się około 4 tysięcy mieszkań i szacuje się, że popyt w tym segmencie będzie w najbliższym czasie znacząco wzrastał.
Deweloperzy, zachęceni dobrą koniunkturą na nowych rynkach unijnych, bacznie przyglądają się kolejnym wschodzącym rynkom: Serbii, Chorwacji czy Ukrainie. Rozpoczynają działalność już
kilka lat przed przystąpieniem
tych krajów do Unii, choć prawdziwe ożywienie powinno nastąpić już po akcesji.
Mariusz Kozłowski
członek zarządu Globe Trade Centre