Beef-San liczy na silnego inwestora
W tym tygodniu Zakłady Mięsne Beef-San zaproponują wybranym inwestorom strategiczny pakiet własnych akcji. Do przejęcia jest od 32 do 50 proc. kapitału spółki.
Oferta prowadzona przez Dom Maklerski BOŚ potrwa jeden dzień. Do sprzedaży skierowano od 750 tys. do 1,55 mln walorów. Zainteresowani przejęciem kontroli nad sanocką spółką będą mogli zapisywać się 23 czerwca.
— Inwestor branżowy mógłby przeprowadzić w spółce potrzebne inwestycje i restrukturyzację. Gwarantowałby stworzenie właściwej sieci handlowej — ocenia Małgorzata Wąsowska, analityk z PBK AM.
Beef-San jako jedna z nielicznych spółek z branży mięsnej notowanych na GPW nie posiada inwestora strategicznego. Zakładom, które nie mają takiego wsparcia, coraz trudniej funkcjonować na rynku. Z drugiej strony zachodnie koncerny zajmujące się przetwórstwem mięsa coraz ostrożniej podchodzą do inwestowania na naszym rynku.
Również analitycy z niepewnością wypowiadają się o kolejnych przejęciach w branży. Z pewnością zagranicznych inwestorów nieco odstrasza utrzymująca się trudna sytuacja na rynku oraz pogarszająca się kondycja naszych zakładów.
Kłopoty nie omijają również spółki z Sanoka. Od 1 czerwca 2000 roku zarząd spółki wstrzymał produkcję w zakładzie w Przemyślu. Wśród wielu przyczyn, które złożyły się na tę decyzję, kierownictwo Beef-Sanu wymienia aktualną sytuację gospodarczo-finansową spółki oraz założony i jednocześnie wprowadzany do realizacji program oszczędnościowy. Przy podejmowaniu decyzji brano pod uwagę także prowadzone w przedsiębiorstwie działania restrukturyzacyjne.
Jednak wstrzymana na miesiąc działalność produkcyjna w przemyskim zakładzie nie spowoduje spadku produkcji i sprzedaży w spółce, gdyż zadania w tym zakresie ma przejąć zakład w Sanoku.
Uzyskiwane przez Beef-San wyniki przekonują, że spółce przydałby się inwestor branżowy. Bieżący rok rozpoczęła od strat i spadku przychodów. W I kwartale 2000 roku zakład zanotował stratę na wszystkich poziomach działalności.
Jak wynika ze stanowiska zarządu, złożyła się na to przede wszystkim większa o 3,8 punktu dynamika kosztów własnych sprzedaży produkcji podstawowej od dynamiki sprzedaży. Przesądziło to o ujemnym wyniku na działalności operacyjnej prawie 0,6 mln zł. Nie bez wpływu na wynik pozostały wysokie koszty finansowe, wynikające z niedoboru kapitałów własnych na finansowanie działalności operacyjnej. Po I kwartale tego roku Beef-San zanotował również stratę brutto oraz netto, która była taka sama i przekroczyła 0,9 mln zł.
Utracie przez spółkę rentowności towarzyszy spadek przychodów ze sprzedaży. W okresie styczeń-marzec tego roku sanockie przedsiębiorstwo zanotowało blisko 5-proc. spadek przychodów w stosunku do I kwartału 1999 roku. Z ostatniego raportu wynika, że słabsza sprzedaż w pierwszych trzech miesiącach może być podyktowana późniejszym terminem świąt wielkanocnych. Święta zawsze poprawiają statystykę sprzedaży.
Już ubiegłoroczne wyniki spółki wskazywały nie najlepszą kondycję mięsnego przetwórcy. Szczególnie niekorzystne po tym względem były II i III kwartał. W sumie po czterech kwartałach 1999 roku strata na działalności operacyjnej wyniosła 949 tys. zł, a strata netto przekroczyła 2,2 mln zł. Pocieszający może być wzrost przychodów ze sprzedaży.
Jednak specjaliści podkreślają, że walka o klienta i zdobywanie nowych rynków będzie coraz trudniejsze, a wszystko za sprawą rosnącej konkurencji. Za jednego z największych konkurentów sanockiego zakładu uznawany jest Jarosław, należący do grupy Farm Food-Sokołów. Z pewnością trudno jest rywalizować sanockiej spółce z zakładem, który znajduje się w dużej grupie, mającej wsparcie ze strony szwedzkiego inwestora.