Belka: za kilka lat może zabraknąć rąk do pracy

opublikowano: 2004-05-21 15:57

PAP: Premier Marek Belka uważa, że za kilka lat bezrobocie w Polsce spadnie z 20 do 12 proc., ale jednocześnie będziemy mieli do czynienia z "ostrym brakiem rąk do pracy". Premier uczestniczył w piątek w posiedzeniu Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów na temat tworzenia nowych miejsc pracy.

Eksperci z Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej dyskutowali na temat jednego z największych polskich problemów społecznych - bezrobocia.

"Za kilka lat będziemy mieli ciągle bardzo wysoką, choć niższą niż dzisiaj, stopę bezrobocia i pojawiający się poważny brak rąk do pracy" - powiedział Belka.

Premier zaapelował do specjalistów zajmujących się ekonomiką rynku pracy, by rozpocząć modernizowanie rynku pracy i jego instytucji oraz modernizować programy podnoszenia kwalifikacji, kształcenia ustawicznego.

Na niespotykaną w skali krajów OECD stopę bezrobocia w Polsce zwrócił uwagę prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Nauk Społecznych PAN. Kabaj podkreślił, że w czasie całego procesu transformacji, blisko 5 mln osób przemieszczono ze strefy zatrudnienia do strefy socjalnej.

"Liczba osób uzyskujących dochody z pracy spadła w tym czasie z 7,2 mln do 12,3 mln. Aż 5,1 mln osób w wieku zdolności do pracy nie uzyskiwało ani dochodów z pracy, ani z innych niezarobkowych źródeł. Oznacza to, że byli po prostu na utrzymaniu rodzin" - powiedział prof. Kabaj.

Zdaniem profesora Kabaja, możliwe jest jednak osiągnięcie 2 mln nowych miejsc pracy w latach 2004-2010. Może się tak stać dzięki promowaniu inwestycji, przyjaznym podatkom, poprawie efektywności rynku pracy i wykorzystaniu promocji zatrudnienia w niektórych krajach UE.

Były lider UP Ryszard Bugaj jako jeden z pomysłów na zmniejszenie bezrobocia zaproponował roboty publiczne, choć zastrzegł, że zdaje sobie sprawę z "wszystkich wad tej formy".

Wypowiedź Bugaja wzbudziła sprzeciw premiera Belki:

"Nie zachęcajcie nas do programu robót publicznych. My jesteśmy skazani na rozpoczęcie szerokiego, nie notowanego w historii frontu robót publicznych, związanych z absorbcją środków z UE" - powiedział premier

Premier powiedział także, że trzeba cywilizować rynek pracy poprzez sprzyjanie wychodzeniu ludzi z szarej strefy.

"To jest zatrudnienie gorsze, bez opieki społecznej, bez pewności" - zaznaczył. Jego zdaniem, w walce z bezrobociem trzeba również "próbować obniżać wysokość klina podatkowego, stymulować rynek pracy, wspierać małe i średnie przedsiębiorstwa".

Według Belki, nie da się utrzymać 6,5-proc. wzrostu gospodarczego, o czym w czwartek mówił wicepremier Jerzy Hausner, ale - jak oszacował premier - tegoroczny wzrost gospodarczy "będzie bliższy 6 proc. niż 5 proc.".

Belka powiedział że wejście Polski do strefy euro zlikwiduje niebezpieczeństwo nadmiernej fluktuacji złotego. Jego zdaniem,

jest to jeden z czynników, który niekorzystnie wpływa na gospodarkę.

drag/ pad/ hes/