Bell upiększy alergiczki

  • Alina Treptow
opublikowano: 05-05-2015, 00:00

Moda na zdrowie i rosnąca rzesza ludzi zmagających się z uczuleniami zachęciły firmę do wejścia w nowy segment — nie tylko w Polsce.

Bell, podwarszawska spółka kosmetyczna, specjalizująca w kosmetykach do makijażu, próbuje stanąć na drugiej biznesowej nodze — rozwija markę Bell Hypoallergenic. Od kilku miesięcy pod nowym brandem sprzedaje hipoalergiczne kosmetyki do makijażu — podkłady, tusze do rzęs i cienie do powiek.

— Sprzedajemy produkty Bell Hypoallergenic w ramach tzw. szaf wstawianych do drogerii i sklepów kosmetycznych. Już dzisiaj mamy ich w Polsce kilkaset. Na rynku jest miejsce nawet na 1,5 tys. — szacuje Sławomir Lutek, dyrektor zarządzający Bell. Sprzedaż pełną parą ruszyła dopiero w lutym i nadal trwają testy produktów. Na razie firma jest zadowolona z efektów, ale na formułowanie prognoz, jej zdaniem, jest jeszcze za wcześnie.

Nisza zamiast masówki

Nowa marka, która w przyszłości ma być drugą nogą biznesową, jest nieco wyżej pozycjonowana niż tradycyjny Bell. Dyrektor zarządzający uważa, że zarówno w Polsce, jak również na rynkach europejskich nie ma konkurencji. W segmencie dla alergików aktywny jest przede wszystkim amerykański Clinique, znajdujący się kilka półek wyżej wśród kosmetyków selektywnych.

— Udało się nam znaleźć niszę, którą planujemy zdobyć w ciągu najbliższych lat. Będzie ona zyskiwała na znaczeniu — kosmetyki hipoalergiczne wpisują się w ogólnoświatowe trendy i modę na zdrowy tryb życia. W cenie jest nie tylko zdrowa żywność, ale też naturalne kosmetyki — wyjaśnia Sławomir Lutek.

Jego zdaniem, moda na zdrowie utoruje nowej marce drogę za granicę. Na celowniku jest Europa (zachodnia i wschodnia) oraz Azja. Pierwsze umowy dotyczące wejścia na nowe rynki, m.in. rosyjski, hiszpański i francuski, zostały już podpisane. Między innymi z myślą o ekspansji nowej marki spółka rozpoczęła inwestycje w infrastrukturę.

— Obecnie trwa rozbudowa części magazynowo-biurowej. W tym roku na ten cel przeznaczymy ponad 20 mln zł — informuje Sławomir Lutek. Henryk Orfinger, prezes Dr Ireny Eris, uważa, że segment hipoalergicznych kosmetyków do makijażu jest bardzo atrakcyjny. Nie szczędzi też pochwał konkurentowi. — Wizualnie nowa marka firmy Bell jest interesująca — mówi Henryk Orfinger.

Konkurencja nie śpi

W Polsce, oprócz amerykańskiego Clinique’a, w produkcji kosmetyków hipoalergicznych specjalizuje się jeden z największych rodzimych producentów — sopocki Oceanic. W kategorii kosmetyków kolorowych jego marka AA ma jednak zaledwie kilka produktów. Leszek Kłosiński, prezes Oceanica, nie ujawnia, czy firma ma plany związane z segmentem, na który postawił Bell.

— Jest on niewątpliwie bardzo interesujący, ale też bardzo wymagający. Przed wprowadzeniem każdego nowego produktu przez wiele miesięcy badamy, czy kosmetyk nie uczula — wyjaśnia Leszek Kłosiński.

Zdaniem Henryka Orfingera, dużo łatwiej wejść do nowej kategorii w ramach jednego segmentu, np. kosmetyków do pielęgnacji, niż przejść z kosmetyki białej do kolorowej i odwrotnie. Spółka wie, co mówi — w ubiegłym roku pod marką Dr Irena Eris Provoke zaczęła sprzedawać kosmetyki do makijażu.

— Jesteśmy zadowoleni z wyników sprzedaży, udany był zwłaszcza ubiegły rok. Rynek nas nie rozpieszcza, ale powodów do narzekania też nie ma — uważa Henryk Orfinger.

Producentom kosmetyków hipoalergicznych motywacji dodają szacunki WHO (Światowej Organizacji Zdrowia). Na alergie, m.in. skórne, cierpi obecnie 30 proc. światowej populacji, a w 2020 r. z tego typu problemamibędzie się zmagać już połowa ludzkości. © Ⓟ

463 mln zł Tyle w 2015 r., według szacunków Euromonitor International, wydadzą Polki na produkty do makijażu oczu…

496 mln zł …a tyle w 2017 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu