Belvedere ma nóż na gardle

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 09-02-2011, 00:00

Francuski sąd gra nieczysto. Zawiadamiamy już polskie i francuskie władze oraz prokuraturę — mówi szef spółki.

Producentowi wódek Sobieski i Krupnik znów grozi upadłość

Francuski sąd gra nieczysto. Zawiadamiamy już polskie i francuskie władze oraz prokuraturę — mówi szef spółki.

Oburzenie, strach i niepewność znowu zajrzały w oczy zarządowi i pracownikom produkującej alkohole polsko-francuskiej Grupy Belvedere (Sobieski). Po niedawnym odrzuceniu przez nasze sądy wniosków o upadłość polskich spółek z grupy, widmo upadłości wraca. Tym razem za sprawą gospodarczego sądu francuskiego z Dijon.

Protest przed ambasadą

— Trybunał Handlowy w Dijon, który prowadzi postępowanie naprawcze Belvedere, zaczął prowadzić niejasne i nie wykluczam, że korupcyjne działania, które mogą doprowadzić do upadłości likwidacyjnej firmy, mimo że spłacamy zadłużenie zgodnie z przyjętym przez ten sąd dziesięcioletnim planem spłat. Wygląda na to, że jest to kolejna próba doprowadzenia naszej firmy do upadłości, za którą stoi The Bank of New York Mellon, reprezentujący jednego z największych wierzycieli firmy — fundusz Oaktree Capital. Ten z kolei jest właścicielem firmy Stock, która bardzo chciałaby przejąć naszą markę Sobieski, a potem zadebiutować na giełdzie w Londynie — twierdzi Krzysztof Tryliński, dyrektor generalny i znaczący akcjonariusz Grupy Belvedere (Sobieski).

Przed Ambasadą Francji w Warszawie odbyła się wczoraj w tej sprawie głośna demonstracja pracowników polskich spółek grupy. Jej przedstawiciele kierują też do różnych francuskich i polskich instytucji państwowych oraz ministerstw petycje z apelem o monitorowanie toczącego się we Francji procesu i zapewnienie transparentności. W grę wchodzi upadłość grupy, która tylko w Polsce zatrudnia 2 tysiące osób.

— Trybunał Handlowy w Dijon 10 listopada 2009 r. przyjął plan naprawczy spółki Belvedere w związku z sięgającym 550 mln EUR zadłużeniem. Zapisany w nim został dziesięcioletni program spłat w ratach, który jest realizowany. Niedawno zapłaciliśmy pierwszą przewidzianą planem ratę wysokości blisko 40 mln EUR i jesteśmy w stanie spłacać kolejne. Niestety, otrzymaliśmy od sądu zawiadomienie, że 14 lutego odbędzie się posiedzenie, na którym może zostać podjęta decyzja o postawieniu spółki w stan upadłości likwidacyjnej (na wniosek banku Mellon) — informuje Krzysztof Tryliński.

Powodem ma być niezrealizowanie przez Belvedere w wyznaczonym przez sąd terminie siedmiu miesięcy sprzedaży niektórych spółek zależnych — Marie Brizard i dystrybucyjnych w Polsce.

— Prawda jest taka, że działając w interesie spółki, akcjonariuszy i wierzycieli, nie sprzedaliśmy ich do tej pory, bo z powodu niedawnego kryzysu trudno było uzyskać za nie satysfakcjonującą cenę. Sprzedaliśmy za to inną spółkę, Florida Distillers, łącznie za blisko 80 mln USD, dzięki czemu uzyskaliśmy pieniądze na spłatę zadłużenia — wyjaśnia Krzysztof Tryliński.

Bez komentarza

Zarząd Grupy Belvedere podkreśla, że jest zaskoczony obrotem sprawy. Nie spodziewał się ponownego zagrożenia upadłością.

— Przed spłatą pierwszej raty pytaliśmy przedstawicieli sądu w Dijon, czy wszystko jest w porządku i spółce nic nie grozi. Uzyskaliśmy zapewnienie, że najważniejsze jest spłacanie zadłużenia zgodnie z harmonogramem, a sprzedaż wyznaczonych aktywów to kwestia drugorzędna, pomocnicza i nie powinniśmy się nią martwić, o ile spłacamy raty. Poza tym trzeba podkreślić, że obowiązek sprzedaży tych konkretnych aktywów, w tak krótkim terminie, został przez sąd dopisany do planu naprawczego bezprawnie. To nie wyszło od nas, ale od sądu. Nie odwoływaliśmy się od tego, bo zależało nam wtedy na szybkim przyjęciu planu. Bez tego mogliśmy stracić finansowanie ze strony banków — mówi Krzysztof Tryliński.

Aby bronić się przed upadłością, firma złożyła już wniosek o modyfikację planu naprawczego. Składa też wniosek o zmianę sądu.

— Nie mamy już do niego zaufania, bo zostaliśmy przez jego przedstawicieli okłamani. Pisma z protestem wyślemy do francuskich resortów sprawiedliwości i gospodarki. Zawiadomimy też francuską prokuraturę. Trzeba pamiętać, że sądy gospodarcze we Francji nie są zawodowe jak sądy cywilne czy karne. Pracują w nich zwyczajni biznesmeni. Stąd pojawiają się w nich często różne nieprawidłowości i trzeba bacznie przyglądać się ich pracy — przekonuje szef Belvedere.

Do czasu zamknięcia tego wydania "PB" nie udało się uzyskać komentarza z sądu w Dijon, a także od firmy Stock czy jej właściciela — Oaktree. Z kolei przedstawiciele The Bank of New York Mellon pytani przez "PB" w tej sprawie udzielili lakonicznej i dystansującej odpowiedzi, że są tylko powiernikiem działającym w imieniu i na rzecz obligatariuszy Belvedere.

okiem eksperta

We Francji trzeba uważać

Anna Maria Pukszto

partner w kancelarii Salans

System sądownictwa gospodarczego we Francji jest bardzo specyficzny, bo w sądach pierwszej instancji zasiadają osoby niebędące zawodowymi prawnikami czy sędziami. Zdarzają się wśród nich znaczący biznesmeni, ale też przedstawiciele małych firm, np. rybacy czy fryzjerzy. Jest to inny system niż znany nam system ławniczy, w którym zawsze obok ławników w składzie zasiada sędzia zawodowy. Natomiast sądy drugiej instancji są już zawodowe. Można się więc zawsze odwołać. Tyle że w przypadku spraw upadłościowych skutki ekonomiczne decyzji podjętych przez sądy pierwszej instancji są już często trudne do odwrócenia. W tego rodzaju sprawach wskazana jest więc szczególna ostrożność. Trzeba jednak pamiętać, że błędy i pomyłki mogą się zdarzyć wszędzie, zarówno w sądach zawodowych jak i niezawodowych.

Polsko-francuski tandem

Zajmująca się produkcją alkoholi, głównie mocnych, Grupa Belvedere (znana też jako Sobieski) jest notowana na giełdach w Paryżu i Warszawie. Tylko nad Wisłą zatrudnia 2 tys. osób w czterech zakładach produkcyjnych oraz 12 spółkach dystrybucyjnych. Poza tym ma zakłady także na Litwie, Ukrainie i we Francji. W jej portfelu są m.in. wódki, jak Sobieski, której twarzą reklamową został słynny aktor Bruce Willis, czy bijący ostatnio rekordy popularności na naszym rynku Krupnik. Największymi akcjonariuszami spółki i jej szefami są Jacques Rouvroy i Krzysztof Tryliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu