Czerwieniejące mocniej z każdą godziną odcienie kontraktów terminowych na indeksy jednoznacznie sugerowały, że wtorkowa sesja na Wall Street z dużym prawdopodobieństwem zacznie się od kontynuacji spadkowej tendencji. Tak też w istocie się stało.
Podobnie jak za Atlantykiem, również w USA handlujący na Wall Street inwestorzy obawiają się o kryzys zadłużeniowy w eurolandzie i jego wpływ na amerykańską gospodarkę.
Zaprezentowane o godz. 16. dane makro nie stanowiły wsparcia dla indeksów.
W sierpniu 2011 r. zamówienia na dobra trwałego użytku w USA spadły o 0,1 proc.Taka sama skala spadku miała miejsce w przypadku, gdy nie zostają uwzględnione środki transportu. Obie wartości okazały się zgodne z oczekiwaniami analityków.
Niemiło zaskoczył za to odczyt danych o zamówieniach w amerykańskim przemyśle. W sierpniu zmniejszyły się o 0,2 proc. Analitycy oczekiwali wzrostu o 0,1 proc. w stosunku do lipca.
Dopiero wystąpienia Bena Bernanke, szefa Fed dało sygnał do podjęcia próby odreagowania. Zapowiedział on, podjęcie przez kierowaną przez siebie instytucję działań mających ożywić wciąż wrażliwe ożywienie w amerykańskiej gospodarce. Zabrakło jednak konkretów.
Około godziny 17-tej indeks Dow Jones IA zmniejszył przecenę do tracił 1,39 proc., S&P500 zniżkował o 0,86 proc. (jest już o 20 proc. poniżej szczytu z kwietnia), zaś Nasdaq wyszedł na plus zyskując 0,22 proc.
Szczególną uwagę handlujących mogą przykuwać dzisiaj akcje McGraw-Hill. Spółka reprezentująca sektor medialno-finansowy dzieli się na dwa podmioty i zgadza się na sprzedaż posiadanych dziewięciu stacji telewizyjnych na rzecz E.W. Scripps za 212 mln USD