Bessa to czas lokat

PAP
opublikowano: 28-09-2008, 10:40

Pytani przez PAP analitycy rynku finansowego są zgodni, że w czasach bessy najlepiej inwestować bezpiecznie, na  przykład w lokaty bankowe. Podzielone są zdania na temat inwestycji w obligacje, surowce, czy produkty strukturyzowane.

Zdaniem analityka Open Finance Emila Szwedy bezpieczną inwestycją na czas bessy jest założenie lokaty bankowej lub zakup obligacji.

"Ryzyko straty jest w takim wypadku ograniczone do minimum. Polskie banki są jak najbardziej wypłacalne, a obligacje są gwarantowane majątkiem Skarbu Państwa. Nie ma inwestycji o mniejszym ryzyku" - powiedział Szweda w rozmowie z PAP.

Według niego dobrym rozwiązaniem może być inwestycja w fundusze obligacji, które mogą zarabiać także na wzroście cen obligacji. Zdaniem Szwedy należy się wystrzegać inwestycji w surowce oraz inwestycji krótkoterminowych w akcje.

Analityk z Expandera Katarzyna Siwek radzi inwestowanie w sposób bezpieczny, czyli na przykład w fundusze rynku pieniężnego lub lokaty bankowe. Jej zdaniem te drugie oferują jednak znacznie lepsze warunki.

"W przypadku lokaty dostajemy informacje o stopach zwrotu w przyszłości, a w przypadku funduszy widzimy dane historyczne. Stopy zwrotu dla najlepszych lokat na rynku mogą być dwa razy większe niż w przypadku funduszy rynku pieniężnego" - poinformowała Siwek.

Dodała, że fundusze rynku pieniężnego są wyceniane w złotych i ich stopa zwrotu zależy od krótkoterminowych stóp na rynku pieniężnym, np. WIBOR-u. Według niej, to najmniej rentowne, ale najbardziej bezpieczne fundusze.

"Uważane są za ekwiwalent dla lokaty bankowej. Umożliwiają wyjście z inwestycji każdego dnia. W przypadku lokaty trzeba dotrwać do jej końca, bo w przeciwnym razie tarci się albo większość, albo część odsetek" - zwraca uwagę ekspert.

Według niej, po roku bessy i dramatycznej wyprzedaży akcji, zwłaszcza w ubiegłym tygodniu, rynek powoli zbliża się do punktu, w którym coraz trudniej znaleźć produkt naprawdę dochodowy. Jej zdaniem, skończyło się już "Eldorado na rynku surowcowym". Należy się też wystrzegać inwestycji w akcje.

"Ciągle jesteśmy w trendzie spadkowym, choć w ubiegły piątek pojawiły się nadzieje, że jakieś dłuższe odbicie nam się szykuje, to dzisiejsza i wczorajsza sesja pokazują, że w zasadzie nie można na to liczyć. W tej chwili w tych samych kategoriach można rozpatrywać rynek surowców" - powiedziała Siwek.

Analityk Expandera zwróciła uwagę na "wysyp" różnego rodzaju produktów strukturyzowanych. Według niej, chronią one w mniejszym lub większym stopniu kapitał, a jednocześnie dają potencjał wysokich zysków.

Produkty strukturyzowane to instrumenty złożone z wielu elementów inwestycyjnych np. obligacji, opcji, funduszy pieniężnych itp.

Optymizmu co do inwestycji w obligacje lub produkty strukturyzowane nie podziela jednak Marek Nienałtowski, główny analityk rynku finansowego w Goldenegg. W jego opinii, większość z nich to produkty oparte na danych historycznych, a prawdopodobieństwo, że przyniosą one zysk jest "nie za duże".

"Produkty strukturyzowane należy traktować wybiórczo. To nie są niebezpieczne instrumenty, bo większość z nich jest gwarantowana w stu procentach. Jeżeli nie sprawdzi się scenariusz zakładany przez produkt, to po trzech, czy czterech latach odzyskamy cały włożony kapitał. Ale w takim przypadku można jednak mówić o utraconych korzyściach" - powiedział Nienałtowski.

Jego zdaniem, połowę portfela powinny stanowić inwestycje bezpieczne, przede wszystkim lokaty bankowe. Ich oprocentowanie daje, nawet po odjęciu podatku Belki, zyski większe niż inflacja. Poza tym krótkoterminowe lokaty umożliwiają zmianę inwestycji na przykład na akcje, w przypadku poprawy sytuacji na giełdzie.

Nienałtowski odradza inwestycje w obligacje. Zwraca uwagę, że najkrótsze obligacje o stałym oprocentowaniu to obligacje dwuletnie, a ich oprocentowanie wynosi zaledwie 6 proc. W części agresywnej portfela analityk radzi powrót na rynek surowcowy.

"Zmienia się trend na dolarze. Uważam, że amerykańska waluta znowu zacznie tracić na wartości" - prognozuje ekspert. Zwraca uwagę, że zwykle gdy dolar jest pod presją, to zyskuje rynek surowcowy. Dlatego też - jego zdaniem - pomimo światowego spowolnienia gospodarczego ceny ropy, czy złota powinny wzrosnąć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Bessa to czas lokat