Bessa zweryfikowała wartość aktywów spółek

Tadeusz Stasiuk, Beata Tomaszkiewicz, Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2003-02-19 00:00

Giełdowe spółki ratują swoje finanse wyprzedażą zbędnych aktywów. Jednak mimo atrakcyjnej ceny nie mogą znaleźć nabywców. Ich majątek idzie więc pod młotek za bezcen.

Rynek bardzo ostro zweryfikował inwestycje giełdowych spółek, dokonywane na wyrost. Teraz, gdy emitenci już wiedzą, że nie przyniosą one spodziewanego zwrotu, próbują się pozbyć aktywów, które nie są związane z bezpośrednią działalnością lub przynoszą straty. Inwestorzy pozbywają się ich za grosze. Przykładem takich działań jest sprzedaż przez Softbank udziałów w spółce FinFin czy próba pozbycia się przez BRE Bank pakietu akcji Elektrimu.

Sfinalizowanie transakcji jest bardzo trudne. W przypadku Softbanku, FinFin zmienił właściciela dopiero po kilkunastu miesiącach starań i to za kwotę zaledwie 960 tys. zł. Wartość tej spółki w księgach warszawskiego integratora wyceniona została na blisko 30 mln zł. W kolejce czeka jeszcze Radio PIN.

— Zanim zapadnie taka decyzja, trzeba się zastanowić, jak dużym obciążeniem jest dana inwestycja, czy jest źródłem wysokich kosztów oraz jakie stoją przed nią perspektywy — wyjaśnia Sebastian Słomka, kierownik Działu Analiz BDM PKO BP.

Zdecydowanie lepiej inwestycję w papiery Elektrimu powinien zakończyć BRE Bank. Szacuje się, że na transakcji o wartości ponad 200 mln zł zarobi około 20,3 mln zł.

Wojciech Szymon Kowalski, niezależny analityk, dzieli idące obecnie pod młotek aktywa na dwie kategorie. Pierwsza z nich to te związane z tzw. tradycyjną gospodarką. Druga to projekty inwestycyjne powstałe na fali hossy technologicznej z 2000 r.

— Wiele aktywów zaliczanych do tradycyjnej gospodarki przejęły banki w zamian za ich wierzytelności. Teraz próbują się ich pozbyć, co jednak nie jest proste. Potencjalni nabywcy wiedzą, że w okresie dekoniunktury można się z powodzeniem targować i próbują zaniżać wartość transakcji. Należy też pamiętać, że banki mają bardzo restrykcyjne procedury, które utrudniają pozbycie się niewygodnych aktywów — ocenia Wojciech Szymon Kowalski.

Najlepsze przykłady to zaangażowanie Banku Handlowego w akcje Bytomia, PIA Piaseckiego, Mostostalu Zabrze. Z kolei Pekao SA ma trudności z odzyskaniem pieniędzy pożyczonych Tonsilowi.

Z kolei inwestycje w nowe technologie w 2000 r. miały na celu dywersyfikację działalności oraz szybką sprzedaż udziałów. Celem była ich szybka odsprzedaż rozpoczynającym wówczas swoją działalność OFE i funduszom inwestycyjnym. Załamanie gospodarcze boleśnie zweryfikowało te plany. Akwizycja podmiotów internetowych przyniosła jednak ogromne straty niemal wszystkim kupującym.

Problem zbędnych aktywów szczególnie widoczny jest w przypadku spółek zaliczanych do indeksu WIG 20, które dysponują ogromnymi środkami na inwestycje. Tu straty na złych projektach idą nawet w miliardy złotych. Najlepszy przykład to inwestycje KGHM w jego spółkę zależną — Telefonię Dialog.

— Miedziowy kombinat powinien albo pozbyć się udziałów w TD, albo znaleźć partnera, który podzieliłby ryzyko inwestycyjne. Wartość zainwestowanych kapitałów powiększona o dług TD wynosi obecnie około 12 zł na akcję KGHM. To więcej niż wartość udziałów kombinatu w Polkomtelu, który może pochwalić się wysokimi zyskami — ocenia Sebastian Słomka.

Analitycy zarzucają też spółce kosztowne zaangażowanie w inwestycje w Kongu czy Telewizję Familijną. Ta ostatnia obciąża zresztą wyniki takich gigantów jak Prokom czy PKN Orlen.

Nierozważna strategia inwestycyjna doprowadziła też do wysokich strat banki. Oprócz BRE Banku i Banku Handlowego na inwestycji w stocznie mocno ucierpiały Kredyt Bank i Pekao SA.

— Wyprzedaż spółek, które banki przejęły wcześniej za długi, to nie wszystko. Instytucje finansowe będą się także pozbywać aktywów, które nie przynoszą oczekiwanych zysków — a więc PTE, towarzystw ubezpieczeniowych czy firm lea-singowych. Innym powodem wychodzenia z tego typu spółek mogą być nie zrealizowane plany osiągnięcia wiodącej pozycji na rynku. W tym roku spektakularne plany wyjścia z inwestycji zapowiedział m.in. BPH PBK i BRE Bank — mówi Marcin Materna, analityk DM Millennium.

W przypadku pierwszego banku w grę wchodzi sprzedaż lub zmniejszenie zaangażowania w Royal PBK, GBG, SBR „SCh” i PTE CU. BRE Bank zamierza z kolei upłynnić udziały w PTE Skarbiec i Telbanku. Natomiast Kredyt Bank wystawił na sprzedaż Polski Kredyt Bank i Agropolisę. Udziałów w PTE chce się też pozbyć Bank Handlowy.

W handlu aktywami, głównie w ich sprzedaży, dominują narodowe fundusze inwestycyjne. To nie dziwi, biorąc pod uwagę stopniowe zamykanie ich działalności. W tym przypadku można się spodziewać, że fundusze będą wykorzystywały każdą okazję do opłacalnej wyprzedaży aktywów.

Najlepiej widać to na przykładzie Próchnika. Po ostrej zwyżce notowań akcji odzieżowego przedsiębiorstwa doszło do gwałtownej wyprzedaży jego walorów przez NFI Piast. Spore pakiety akcji Mostostalu Zabrze sprzedawały też w tym roku NFI im. Kwiatkowskiego, Progress i Drugi NFI.