Urzędnicy ulegli nowej modzie — w całej Polsce wprowadzają darmowe biletów na komunikację miejską. Dotychczas mogli na duże ulgi w większości miast mogli liczyć tylko seniorzy i inwalidzi. Od niedawna samorządy zaczęły oferować 100-procentową ulgę na przejazdy autobusami i tramwajami kolejnym grupom mieszkańców. Trzy miliony złotych — tyle, według wstępnych szacunków, może kosztować wprowadzenie darmowych biletów dla uczniów podstawówek i gimnazjów w Lublinie. Pomysł zgłosili radni, a prezydent ustala z miejskim zakładem komunikacji warunki wcielenia go w życie. Ratusz informuje, że uchwała w tej sprawie może być przyjęta nawet na najbliższej sesji rady miasta. To oznacza, że może wejść w życie od stycznia.

Lublin nie będzie pierwszy. I pewnie nie ostatni — coraz więcej dużych i średnich miast wprowadza bezpłatną komunikację dla uczniów. Zrobiły to już Warszawa i Kraków - darmowe przejazdy dzieci i młodzieży będą tam kosztować jednak znacznie więcej. W stolicy od 1 września 2017 r. przysługują one uczniom publicznych i niepublicznych podstawówek i gimnazjów, oraz młodym warszawiakom uczącym się poza granicami miasta. Jak poinformował ratusz, oznacza to rocznie o 12-13 mln zł mniej w kasie Zakładu Transportu Miejskiego.
W Krakowie będzie to nieco mniej.
— Szacujemy, że koszt bezpłatnych przejazdów dla uczniów szkół podstawowych i dwóch roczników gimnazjalistów to 5,6 mln zł — mówi Monika Chylaszek, rzecznik prasowa prezydenta miasta.
Niektóre miasta są bardziej hojne. Na przykład Tomaszów Mazowiecki w woj. łódzkim ogłosił właśnie, że od stycznia 2018 r. gratis będą jeździli wszyscy mieszkańcy gminy. W dodatku 25 nowymi autobusami hybrydowymi.
— Bezpłatnie komunikacją miejską od nowego roku będą mogły podróżować osoby płacące podatki w Tomaszowie Mazowieckim — informuje w rozmowie z PAP Joanna Budny, rzeczniczka magistratu. Koszt dla miasta to utracone wpływy z biletów. Tak jak w Lublinie będzie to około 3 mln zł.
Z bezpłatnej komunikacji miejskiej mogą korzystać już m.in. mieszkańcy Bełchatowa, Strykowa, Głowna, Lubina, Polkowic, Kościerzyny, Środy Wlkp., Żor i Wadowic.
Zwykle są to pomysły radnych - zarówno tych z PiS, PO jak i innych ugrupowań. Włodarze miast kiedyś odrzucali je zanim rozpoczęła się dyskusja, dziś zmieniają zdanie.
Z szacunków stowarzyszenia Wieczyste, które od lat zabiega o obniżenie różnych opłat w Warszawie (m.in. z tytułu użytkowania wieczystego), wynika, że wprowadzenie całkiem darmowej komunikacji dla podatników stolicy (czyli praktycznie wszyastkich mieszkańców, którzy zdecydują sie rozliczyć PIT-a w warszawskim urzędzie skarbowym) kosztowałoby 251 mln zł. Taki postulat jednak warszawscy radni zbywają uśmiechem.