Motoryzacja jest kołem zamachowym polskiej gospodarki. Ale czy nim pozostanie w najbliższych latach? Zadecyduje o tym umiejętność dostosowania się tej branży do wymogów czwartej rewolucji przemysłowej, przez którą rozumiemy automatyzację i robotyzację produkcji. W tym kontekście znaczenia nabierają dwie dziedziny — edukacja i kwalifikacje.

Tymczasem aż 58 proc. przedstawicieli automotive uważa, że absolwenci szkół wyższych nie są przygotowani do pracy w zakładach i fabrykach, które przeszły tzw. transformację cyfrową. Najpoważniejsze bariery upowszechniania koncepcji przemysłu 4.0 to brak odpowiednio wykwalifikowanych specjalistów (35 proc.) i wystarczającej orientacji kadry w nowych technologii (23 proc.) — wynika z badania Exact Systems „Przemysł 4.0 — motoryzacja, edukacja i wyzwania”. Bycie na bieżąco z innowacjami IT to nie jedyny warunek rozwoju motobranży.
— Rynek pracy nie nadąża za postępem technologicznym. Antidotum jest współpraca między sektorem prywatnym, publicznym i nauką, skoncentrowana na kształceniu nauczycieli szkolnictwa zawodowego i uczelni wyższych — mówi Paweł Wideł, prezes Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych. A dr Sergiusz Prokurat, prezes think-tanku SCCD, wykładowca uniwersytecki i autor książki „Praca 2.0”, przekonuje, że sukces zależy m.in. od personalnych i rekruterów. Działy HR muszą znaleźć, dopasować i tak przeszkolić ludzi, by ich produktywność była wysoka, a konkurencyjność oferty przedsiębiorstwa rosła.
— Nigdy wcześniej nie potrzebowaliśmy kadry spełniającej tak wysokie standardy profesjonalizmu. Czwarta rewolucja przemysłowa całkowicie zmienia strukturę organizacyjną przedsiębiorstw, a więc także kulturę pracy. Wpływa to także na zarządzanie zasobami ludzkimi — zaznacza Sergiusz Prokurat.
Nauka na resorach
Badanie Exact Systems niezbicie dowodzi, że motoryzacja nie radzi sobie z zarządzaniem talentami. Co trzeci ankietowany narzeka na problemy z pozyskaniem odpowiednich fachowców, a co czwarty na niewystarczające kompetencje cyfrowe zatrudnionych. Inną bolączką są bariery finansowe, m.in. niepewność co do zwrotu z inwestycji (21 proc.).
Od kandydatów pracodawcy oczekują znajomości języków obcych (35 proc.) i rozwiązań technologicznych (33 proc.). Umiejętności praktyczne uznają nawet za mniej ważne od kompetencji miękkich i twórczego myślenia. Trzech na 10 respondentów twierdzi, że w kształceniu studentów na potrzeby Przemysłu 4.0 trzeba uwzględniać umiejętność określania priorytetów. Co czwarty wskazuje na konieczność doskonalenia umiejętności pracy w zespole i zarządzania czasem.
— Dziś to nie lekcje historii i języka polskiego mogą przyczynić się do wzrostu kapitału ludzkiego i zamożności społeczeństwa, ale uniwersalny język angielski i informatyka — komentuje Sergiusz Prokurat. Tym samym szkoła przestaje być jedynym — i głównym — miejscem przekazywania wiedzy i przygotowywania młodego pokolenia do wyzwań zawodowych i cywilizacyjnych. Nowe technologie, innowacyjne metodyki zarządzania wiedzą czy trybami pracy programistów (Agile), integracja operacji z rozwojem przy zapewnieniu wysokiej jakości (Dev-Ops) to — według autora „Pracy 2.0” — przykłady umiejętności, które można nabyć tylko w praktyce, czyli w biznesie, biurze projektowym czy hali produkcyjnej.
Inwestycje z napędem
Rewolucja przemysłowa to nie jedyny czynnik, który wpływa na motoryzację. W czasie konferencji „Przemysł 4.0 a edukacja i kompetencje” mówiła o tym Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan. Wyzwania, którym musi sprostać automotive, biorą się także z nowych wymogów regulacyjnych, dotyczących m.in. ochrony środowiska, rosnącego znaczenia napędów i elektromobilności — wskazywała ekspertka. Wspominała ponadto o nowych tendencjach rynkowych, na czele z autonomią pojazdów i gospodarką współdzielenia (używanie zamiast kupowania samochodów).
Braki personalne w automotive są następstwem zmiany technologicznej i rozminięcia się kierunków kształcenia zawodowego z potrzebami producentów samochodów i części. Ale nie tylko. Za deficyt kadr odpowiada również wysyp nowych inwestycji motoryzacyjnych w Polsce, w związku z którym rośnie zapotrzebowanie na specjalistów i menedżerów. Zwraca na to uwagę Jacek Opala, dyrektor rozwoju sprzedaży w Exact Systems. Jego zdaniem pracodawcy stają na głowie, by dotrzeć do właściwych kandydatów i wprowadzają różne metody podnoszenia kwalifikacji zatrudnionych. Jego firma prowadzi innowacyjny projekt edukacyjny „Szkoła Jakości”, który ma zapewnić doskonałe przygotowanie do pracy w dziale jakości. Wierzy, że przyniesie to spodziewane efekty.
— W ciągu ponad trzech lat w naszych szkoleniach uczestniczyło ponad tysiąc kontrolerów jakości i przedstawicieli zakładów motoryzacyjnych. W ubiegłym roku wprowadziliśmy także unikatową na polskim rynku platformę e-learningową, która umożliwia zweryfikowanie kompetencji kandydata i wprowadzenie go w podstawowe obowiązki w kanale on-line. Tylko wyjście poza schematy umożliwia nam sprostanie wymogom kadrowym — podkreśla Jacek Opala.
Szkoła została w tyle
Sergiusz Prokurat przyznaje, że Polska nadrabia zaległości wobec Zachodu, zarówno w poziomie życia, jak i w technologiach. Zasługi przypisuje jednak nie tyle uczelniom i szkołom, ile biznesowi. Twierdzi, że na początku prym w tzw. transformacji cyfrowej wiodły międzynarodowe koncerny. Ale krajowe firmy, nawet mniejsze, od kilku lat skutecznie naśladują światowe potęgi. Pozytywne zmiany — dodaje — następują również dzięki temu, że wielu Polaków pracowało za granicą. Teraz przenoszą na nasz grunt to, czego się tam nauczyli.
— Co do polskich uczelni — są warte tyle, ile ich kadry. Najczęściej kształtują je osoby, które dawno zakończyły edukację. Do rzeczywistości przykładają kryteria, które obowiązywały w czasach ich młodości. Koncepcje przemysłu 4.0 i pracy 2.0 wymagają nowego podejścia — argumentuje Sergiusz Prokurat.
Działania przedsiębiorców i menedżerów mogą jednak nie wystarczyć. 42 proc. ankietowanych przez Exact uważa, że dostęp do pracowników o odpowiednich kompetencjach byłby możliwy dzięki wsparciu przez rząd inicjatyw firm na polu edukacji i przekwalifikowania pracowników. 38 proc. przedstawicieli branży motoryzacyjnej jest zdania, że należy na nowo zdefiniować listę zawodów wraz z wymaganymi kompetencjami, a 29 proc. sugeruje, że przydałby się większy nacisk na budowanie kompetencji wokół programowania i szeroko pojętego IT.