Biuro Promocji Żeglugi Morskiej Bliskiego Zasięgu (BPŻMBZ) nie ma szczęścia do ekip rządowych. Obecna też nie kwapi się do jego wsparcia.
W większości państw Unii Europejskiej promuje się żeglugę morską bliskiego zasięgu jako istotną dla zapewnienia dogodnych, bezpiecznych i relatywnie tanich połączeń transportowych, wspierających konkurencyjność handlu wewnątrzeuropejskiego.
Ambitne zadania...
— Komisja Europejska m.in. współfinansuje badania mające na celu poprawę konkurencyjności żeglugi europejskiej — twierdzi Adolf Wysocki, prezes BPŻMBZ.
Żegluga morska bliskiego zasięgu nie jest obecnie w stanie konkurować z elastycznym transportem lądowym, a głównie samochodowym, stąd konieczność jej promocji. Przewozy morskie stają się konkurencyjne na dłuższych trasach. Udział żeglugi morskiej bliskiego zasięgu w międzynarodowych przewozach w krajach UE wynosi ponad 40 proc., natomiast udział transportu samochodowego — tylko 30 proc.
Jednym z najważniejszych zadań polskiego Biura Promocji Żeglugi Morskiej Bliskiego Zasięgu jest bardziej efektywna integracja łańcuchów transportowych wykorzystujących różne środki transportu i włączanie do nich portów morskich.
— Podstawowym zadaniem biura była jednak promocja żeglugi morskiej bliskiego zasięgu w kraju — mówi Adolf Wysocki.
...i pusta kasa
Polskie biuro promocji, we współpracy z europejską siecią placówek tego typu oraz administracją krajową, zamierza inicjować i wspierać przedsięwzięcia eliminujące ograniczenia w sprawnym funkcjonowaniu węzłów transportowych w polskich portach morskich.
W tych działaniach wspierają biuro firmy żeglugowe i porty, płacąc składki, które niestety nie zabezpieczają w pełni możliwości prowadzenia samego biura, a co dopiero realizacji zaplanowanych działań. Nadal bowiem firma nie jest wspierana przez rząd, który powinien regularnie zasilać ją środkami pochodzącymi zresztą z Unii Europejskiej.