Bez przebojów, ale i bez wpadek

opublikowano: 06-09-2018, 22:00

Zakończone wczoraj XXVIII Forum Ekonomiczne w Krynicy-Zdroju przebiegło zwyczajnie. Tegoroczna edycja zapisze się w kronikach zbiórek na deptaku jak zapisano w tytule.

Dylemat ujęty w haśle forum „Europa wspólnych wartości czy Europa wspólnych interesów” zakończył się zaś protokołem rozbieżności, przynajmniej w politycznym panelu właśnie tak zatytułowanym. Potwierdził on głęboką różnicę zdań między idącymi w parze obecnymi rządami Polski i Węgier a tzw. starą Unią — przy czym do owej kategorii zalicza się nie tylko eurokracja, lecz również klasa polityczna zachodnich państw członkowskich. Nasz biegun był w panelu reprezentowany przez wicepremiera Piotra Glińskiego oraz Pétera Szijjártó, węgierskiego ministra spraw zagranicznych, na przeciwległym zasiadła zaś Micaela Navarro Garzón, wicemarszałek Kongresu Deputowanych w hiszpańskich Kortezach Generalnych. Socjalistyczna posłanka podkreślała wartość zasady, że jeśli jakieś państwo weszło do UE na określonych warunkach, podpisało oraz ratyfikowało w trybie referendalnym traktaty — to zmiany rządów absolutnie nie mogą jego zobowiązań podważać.

Forum od ćwierć wieku stoi zasobnymi spółkami skarbu państwa. Gdyby nagle postanowiły nieuczestniczyć lub otrzymały taki zakaz polityczny, to pożyteczna inicjatywa Instytutu Studiów Wschodnich zeszłaby z konferencyjnego rynku śmiercią nagłą. Wokół państwowego jądra od lat krąży druga silnie reprezentowana grupa uczestników — najróżniejsze firmy doradcze, konsultingowe, marketingowe i PR-owe. Problemy branż, w których działają wielkie państwowe spółki, zawsze są mocno reprezentowane w panelach. Tradycyjnie dominuje energetyka, w tym roku nadzwyczajną rangę miał blok ochrony zdrowia, ale wynikało to z decyzji premiera Mateusza Morawieckiego.

Przez lata przewinął się przez deptak cały batalion szefów największych polskich firm. Następstwem każdej zmiany rządowej ekipy była generalna wymiana pierwszego garnituru gospodarki. Tzw. dobra zmiana uruchomiła jednak zjawisko wcześniej nieznane — obecnie do zakręcenia karuzelą kadrową wcale nie trzeba powyborczej wymiany władców kraju, wystarczy walka koterii wewnątrz tej samej ekipy. Dlatego zdarzają się przypadki, że menedżer z partyjnego nadania nawet nie ma okazji dumnie zaistnieć na krynickim deptaku. W jednym wrześniu jeszcze go nie ma, a w następnym… już nie ma.

Z naturalnych powodów największym powodzeniem zawsze cieszą się debaty z udziałem premierów, wicepremierów i ministrów gospodarczych. Specyficzna atmosfera odizolowanego od kuracjuszy forum sprzyja także nieformalnym rozmowom przedsiębiorców z politykami. Standardem tworzących się spontanicznie kółek dyskusyjnych jest jądro w osobie polityka. Rozmowy osób równych biznesowym stanem mają charakter koleżeński. W tym roku widać jednak było, że jeden z prezesów cieszył się szczególnym środowiskowym popytem, kolejki chętnych chciały choćby zostawić wizytówkę. To Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), który notabene został firmą roku. Przyczyna owej popularności prezesa była prozaiczna — grupa PFR została umocowana ustawowo jako zasobny wujek, a także finansowa tratwa ratunkowa dla tonących firm. Na całe szczęście — nie tylko spółek skarbu państwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Bez przebojów, ale i bez wpadek