Przedstawiciele Forum CO2 (cementownie, chemia, przemysł wapienniczy, energetyka, hutnictwo) spotkali się wczoraj z ministrem środowiska Marcinem Korolcem, który miał dla nich dobrą wiadomość. Resort wycofuje się z projektu rozporządzenia ograniczającego firmom darmowe limity emisji dwutlenku węgla (CO2) na 2012 r.
— Uzasadniano to tym, że nie uda się wprowadzić rozporządzenia w życie przed 1 stycznia 2012 r. Poinformowano nas też, że najważniejsze jest zachowanie stabilnych warunków funkcjonowania przemysłu — mówi Henryk Kaliś, przewodniczący Forum CO2.
Ten ostatni argument przemysł akcentował najmocniej, próbując przekonać rząd do zmiany decyzji w sprawie limitów CO2 na 2012 r. Branża cementowa zdecydowana była nawet prosić o interwencję Komisję Europejską, jeśli nie udałoby się przekonać rządu do wycofania niefortunnego projektu rozporządzenia.
— Bardzo nas cieszy, że głos przemysłu został usłyszany przez rząd. Dzięki tej decyzji będziemy mogli w 2012 r. pokryć nasze emisje już przydzielonymi limitami, bez konieczności ich dokupowania. Po niefortunnym początku konsultacji z resortem środowiska [m.in. zbyt krótki, siedmiodniowy termin konsultacji społecznych — red.] okazało się, że legislacja działa jak należy — mówi Michał Padusiński, kierownik ds. planowania strategicznego Cemeksu, producenta cementu. Chemia także odetchnęła z ulgą.
— To dobrze, że resort środowiska zdecydował się uszanować prawa nabyte przemysłu (przydział uprawnień na lata 2008–12). Chemia i tak będzie musiała dokupić limity na 2012 r., ale nie w takiej skali. Gdyby rozporządzenie weszło w życie, byłoby znacznie gorzej — mówi Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.
Zaznacza jednak, że teraz pojawia się problem ze znalezieniem darmowych uprawnień dla nowego bloku Elektrowni Bełchatów. Rząd miał ulokować oszczędności (9,5 mln ton) w rezerwie krajowej. Wnioskowali o to ministrowie gospodarki i skarbu. Właśnie ta rezerwa miała być przeznaczona na przyszłe inwestycje w energetyce, w tym 6,7 mln ton dla Bełchatowa.
— Jeśli w takiej sytuacji rząd się wycofuje, to znaczy, że ma nadzieję na wydłużenie obowiązywania Protokołu z Kioto. Wówczas utrzymamy nadwyżki emisji CO2. Rząd liczy, że wtedy zadowoli wszystkie branże. Ale być może wie coś, czego my nie wiemy. Bo jeśli na konferencji w Durbanie nie uda się przedłużyć obowiązywania protokołu, Unia Europejska zostanie osamotniona i może wycofać się z handlu emisjami. Wtedy akty prawne dotyczące tej tematyki będą zbędne — mówi Ryszard Pazdan, prezes Atmotermu.