Największym dorobkiem moskiewskiej wizyty ministra Radosława Sikorskiego — wspartego przez wiceministrów z wielu resortów — jest zapowiedź podpisania umowy o żegludze
na Zalewie Wiślanym, zakorkowanym
przez bazę marynarki w Bałtijsku. Nota-
bene na przechodzenie bandery polskiej
Rosja godzi się od dawna, ale nam chodzi
o otwarcie portu w Elblągu dla wszystkich
bander, a na początek choćby unijnych.
To trochę mało jak na relacje Polski z drugim partnerem handlowym, o czym przesądza nasz ogromny import paliw. Obie strony oceniły, że normalizacja stosunków polsko-rosyjskich zachowuje charakter "stopniowy i dynamiczny", ale nie dokonuje się w "logice skoków czy przełomów". Przekładając dyplomatyczny język na zwyczajny wypada uznać, że normalizacji wciąż ostro pod górkę.
Trudno też przypuszczać, by ministrowi Sikorskiemu udało się w kilka godzin zmienić negatywne zdanie Moskwy o unijnym programie partnerstwa wschodniego, którym zajmie się szczyt w Pradze. Rosja traktuje zapędy UE tylko o oczko mniej nieufnie od rozszerzania NATO. I trudno jej przyjąć tłumaczenia, iż chodzi o modernizację sąsiadów UE, a ponieważ Rosja także się rozwija, to nie ma w tym sprzeczności. Otóż dla Moskwy właśnie są, i to zasadnicze, albowiem nie zamierza ona wypuścić z rąk modernizacji własnej strefy wpływów.