Bez stresu, bez sukcesu

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2016-08-21 22:00

Kariera i praca: Kto powiedział, że w życiu ma być lekko, łatwo i przyjemnie? To przeciwności losu dodają nam mocy i pomagają sprostać wyzwaniom

Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Czyżby? Niejedna ofiara przemocy domowej, mobbingu w pracy czy przeciążenia obowiązkami staje się — przynajmniej w sensie psychicznym — wrakiem człowieka. Aby utrzymać się na powierzchni, sięgają po alkohol i narkotyki, popadają w lekomanię albo swoją frustrację wyładowują na innych. Próbując sobie pomóc, rujnują swoje zdrowie, reputację, relacje. Przypominają kogoś, kogo wchłania wydma — im gwałtowniej nieszczęśnik się rusza, tym szybciej zapada się w piach. Czy to znaczy, że negatywne wydarzenia w każdym przypadku zwiększają ryzyko depresji, lęku i destrukcyjnych zachowań? Jest dokładnie na odwrót.

WŁAŚCIWA OPTYKA:
WŁAŚCIWA OPTYKA:
Stres trzeba traktować tak jak surfer traktuje morskie fale — w kategoriach siły napędowej i źródła radości, a nie hamulca, przeszkody czy problemu — mówi Aleksandra Potrykus-Wincza, dyrektor regionalna Mood na Polskę i kraje bałtyckie.
ARC

Bat nad głową

Kryzys mobilizuje, dodaje energii, odwagi, pomaga skutecznie się uczyć, osiągać cele i wzmacniać więzi między ludźmi — przekonuje w książce „Siła stresu” Kelly McGonigal. Na potwierdzenie swojej kontrowersyjnej tezy amerykańska psycholog przytacza wiele historii, eksperymentów i badań. Jedno z nich przeprowadził Mark Seery na ponad 2 tys. osób, które obserwował przez cztery lata.

Każda z nich miała za zadanie opisać przeżyte nieszczęścia: rozwód, śmierć przyjaciela, poważną chorobę lub tarapaty finansowe. Średnio wskazywano na osiem traum, przy czym niemal co dziesiąty ankietowany stwierdził, że jego udziałem nie był żaden życiowy koszmar.

Co się okazało? Osoby, które los doświadczał umiarkowanie, były najmniej narażone na załamania nerwowe, cieszyły się dobrym zdrowiem i większą radość czerpały z życia. Badani, którzy znaleźli się na przeciwnym biegunie — o największym lub najmniejszym natężeniu przeciwności — czuli się bardziej przygnębieni i częściej chorowali.

— Nikt nie ma nerwów ze stali. Za dużo kłopotów, zmartwień i napięć może nas przyprzeć do ziemi. Pewna dawka problemów, presji jest jednak niezbędna, by człowiek walczył o siebie i trzymał się w pionie. Gdy znikną troski, przestaniemy się rozwijać — tłumaczy Aleksandra Potrykus-Wincza, która stoi na czele firmy Mood w Polsce i krajach bałtyckich. Jej zwierzchnictwo znajduje się w Londynie i Nowym Jorku. Duża odległość i zaufanie zarządu do dyrektorów regionalnych sprawiają, że menedżerka nie musi codziennie spowiadać się z wyników swojego oddziału. Co kwartał dostaje telefon z pytaniem, co słychać. A raz w roku, we wrześniu, przedstawia centrali raporty z twardymi liczbami, które są podstawą do oceny jej efektywności (czytaj: przedłużenia lub zakończenia współpracy).

— Tak rzadko się rozliczam przed moimi szefami, że przez wiele miesięcy mogłabym odpoczywać, działać na pół gwizdka, udawać zaangażowanie. Ale nie, stres przypomina mi, że wcześniej czy później przyjdzie dzień prawdy. I przymusza do systematyczności. Nie chcę robić tzw. targetów na ostatnią chwilę, bo można nie zdążyć — opowiada dyrektor Potrykus-Wincza.

Weź byka za rogi

O stresie dobrze mówi także Sergiusz Geller, odpowiedzialny za kampanie wideo w Havas Media Group. Jego dobroczynny wpływ opisuje tak: mobilizuje, pozwala skupić się na problemie, dzięki czemu łatwiej znaleźć niestandardowe wyjście z sytuacji, działać szybciej i skuteczniej. Specjalista podpowiada, że warto poznać reakcje swojego organizmu na nieprzyjemne bodźce — wtedy żadna sytuacja nie powinna nas zaskoczyć, ale stawimy czoła wszelkim trudnościom.

— Oczywiście, wszystko zależy od dawki. Długotrwałe napięcie działa na mnie przeciwnie –prowadzi do spadku produktywności, paraliżuje. Za pożądany uważam krótki i niezbyt intensywny stres. To objaw mocy, charakteru i gotowości do brania się z życiem za bary — podkreśla Sergiusz Geller. Sęk w tym, że nie mamy wpływu na to, jaka fala zbliża się do nas — wielka czy mała, łagodna czy gwałtowna. Dlatego Aleksandra Potrykus-Wincza zaleca higienę psychiczną.

Po dniach, tygodniach naznaczonych dużą presją, wysiłkiem przychodzą mniej intensywne okresy — wtedy trzeba się wyłączyć, zregenerować, odpocząć. Mądre zarządzanie swoją energią — dodaje — polega także na ustaleniu priorytetów.

— Projekty mniejszej wagi realizuję prawidłowo, lecz bez napinania szarych komórek i muskułów. Chcę zachować siły, energię i mobilizację na ważniejsze zlecenia, dla głównych klientów firmy, które opiewają na kwoty pięcio— i sześciocyfrowe. Tu daję z siebie wszystko, nie zważając na godziny spędzone w pracy, zmęczenie i stres — przekonuje dyrektor regionalna Mood. A Kelly McGonigal w „Sile stresu” dopowiada: ten sam stres może być dla nas dobry lub zły. Jego oddziaływanie zależy od tego, jaki nadamy mu sens.

Możesz zainteresować się również: