Biazet znów chce wejść na giełdę

Białostocki producent małego AGD wyciągnął z szuflady plany sprzed dwóch lat. Przymierza się do debiutu i do akwizycji

Biazet to niegdysiejszy producent PRL-owskich telewizorów marki Unitra. Po zmianie ustroju firma — kontrolowana wówczas przez państwo — miała poszukać nowego pomysłu na siebie. Postawiła na małe AGD, a strzałem w dziesiątkę okazały się ekspresy do kawy, produkowane na zlecenie zachodnich koncernów.

GIEŁDOWY WYJADACZ:
Wyświetl galerię [1/2]

GIEŁDOWY WYJADACZ:

Wojciech Antkowiak ma doświadczenie w kierowaniu notowanymi spółkami. Zanim cztery lata temu trafił do Biazetu, był wiceprezesem Amiki, a wcześniej także członkiem władz Graala, Wilbo i Jago. Fot. Marek Wiśniewski

Biazet wyjątkowo długo był pod państwowymi skrzydłami, dopiero sześć lat temu został całkowicie prywatną firmą. Obecnie ma mocno rozdrobniony akcjonariat: 17 proc. akcji jest w rękach 22 podmiotów prawnych (trzy z nich mają pakiety większe niż 5 proc.), a pozostałe 83 proc. to własność 455 osób fizycznych (sześć może się pochwalić pakietami przekraczającymi 5 proc.). Za kilkanaście miesięcy współwłaścicieli może być jeszcze więcej, bo spółka myśli o wejściu na GPW.

— Uzgodniony ze współwłaścicielami plan zakłada, że w przyszłym roku zaczniemy przygotowywać firmę do debiutu, który nastąpiłby w 2020 r. — mówi Wojciech Antkowiak, prezes Biazetu.

Na razie właściciele nie podjęli decyzji, w jakim trybie spółka ma trafić na giełdę.

— Obecnie bazowym scenariuszem jest debiut na głównym parkiecie GPW, poprzedzony emisją akcji. Pieniądze pozyskane w ten sposób chcemy przeznaczyć na inwestycje w oba nasze zakłady oraz na akwizycje — deklaruje prezes.

Na własne życzenie

Zarówno o planach giełdowych (niekoniecznie warszawskich), jak i o przejęciachWojciech Antkowiak mówił w rozmowie z „PB” już w październiku 2016 r. Konkretne decyzje miały zapaść za kilka, kilkanaście miesięcy, ale nie zapadły.

Podobnie było z planami akwizycyjnymi. Biazet miał przejmować „komplementarne firmy R&D i handlowe”, okazało się to jednak znacznie trudniejsze, niż oczekiwano. Poszukiwania, prowadzone zarówno w Polsce, jak i za granicą, nie dały spodziewanego rezultatu.

— Problemem była głównie cena. Przykładowo jeden z potencjalnych sprzedających wyceniał swoją spółkę aż na 15-krotność jej zysku EBITDA — wyjaśnia prezes.

Pod własnym szyldem

Biazet nadal szuka ciekawych podmiotów, które pasowałyby do grupy. Ma bardzo konkretne wymogi.

— Chodzi o firmy zajmujące się wtryskiem plastiku i montażem urządzeń oraz umożliwiające pozyskanie nowych kompetencji. Chętnie kupilibyśmy producenta komponentów, w które obecnie musimy zaopatrywać się u zewnętrznych dostawców — mówi Wojciech Antkowiak.

Kandydat do przejęcia musi być zdrowy.

— Chodzi o firmę, która nie wymaga restrukturyzacji. Zależy nam również na tym, by potencjalny cel akwizycyjny miał silny dział R&D. Na taki zakup moglibyśmy przeznaczyć około 20 mln zł — dodaje menedżer.

W kręgu zainteresowania są producenci polscy i zagraniczni, głównie z sąsiednich krajów. Przedstawiciele Biazetu kontaktowali się już z podmiotami na Ukrainie i Białorusi.

Wojciech Antkowiak liczy, że m.in. dzięki akwizycji Biazet będzie mógł wyjść na rynek z produktami własnej marki. Obecnie produkuje przede wszystkim na zlecenie dużych koncernów, które sprzedają jego wyroby pod własnym logo. Kontrahentami polskiej firmy są m.in. Philips, Wagner, Lavazza, Brita i Kärcher.

We własnym zakresie

Rozwój organiczny pomogłyby zdynamizować także pieniądze zdobyte na giełdzie, jednakzanim spółka rozpocznie przygotowania do debiutu, chce dokończyć porządki.

— Planujemy sprzedaż nieruchomości, na której kiedyś miała powstać największa galeria handlowa w regionie. Trwają rozmowy z potencjalnymi nabywcami. Wiele wskazuje na to, że wkrótce się zakończą — mówi Magdalena Godlewska, członek zarządu Biazetu.

Fundusze uzyskane ze sprzedaży mają zostać przeznaczone na rozwój.

W latach 2015-18 spółka przeznaczyła na inwestycje w obu zakładach, Biazet i Bianar, prawie 28,6 mln zł (najwięcej w tym roku — 16,23 mln zł). Chodziło przede wszystkim o wydatki na rozwój tzw. kompetencji wtrysku, na co przeznaczono ok. 13,55 mln zł. Inwestycje niemal w połowie sfinansowano ze środków własnych, resztę stanowił leasing.

W Biazecie pracuje obecnie ponad 730 osób, przy czym tylko ok. 280 to pracownicy spółki, reszta to współpracownicy, w tym także zatrudniani poprzez agencje pracy tymczasowej. © Ⓟ

OKIEM BRANŻY

Lepszy od Chińczyków

WOJCIECH KONECKI, dyrektor generalny APPLiA Polska

Biazet ma bardzo ciekawy pomysł na biznes, idący trochę w poprzek rynkowych tendencji. Kilka lat temu, gdy produkcja małego AGD przenosiła się masowo do Azji, zarząd spółki, która również specjalizuje się w takiej produkcji, postanowił nie iść tą drogą, ale trwać. Ryzyko się opłaciło. Po trudniejszych czasach Biazet zdobył kilka ciekawy kontraktów z zachodnimi odbiorcami.

Bez wątpienia atutem białostockiego producenta jest to, że potrafi szybko odpowiedzieć na zapotrzebowanie rynku. Okazuje się, że czasami jest to ważniejsze niż cena produktu niższa o 1 lub 2 USD. Ponadto Biazet jest w stanie produkować także krótkie serie sprzętowe, czego nie robią azjatyccy producenci. Chińczykom się to po prostu nie opłaca, a Polak potrafi. Myślę, że ewentualne pozyskanie pieniędzy z giełdy przez Biazet pomoże jeszcze wzmocnić rynkową pozycję firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Biazet znów chce wejść na giełdę