PPP w słynnym słupskim aquaparku "Trzy Fale" stanęło pod znakiem zapytania. Trwa tzw. "dialog techniczny" z udziałem słupskich urzędników i sześciu prywatnych firm. Jak dowiedział się "Puls Samorządu" na razie rozmowy nie przyniosły gotowej koncepcji na sfinalizowanie spektakularnej inwestycji.





– Zależało nam na dokończeniu aquaparku w formule PPP, ale w wyniku trwających od kilku miesięcy rozmów z firmami, które zgłosiły się do dialogu technicznego, widzimy, że nie jest to jedyne rozwiązanie. Nadal go nie wykluczamy, ale rozważamy też formułę ukończenia inwestycji przez specjalnie powołaną spółkę celową – zdradza Dagna Mikołajczyk-Maśnicka z Wydziału Współpracy z Biznesem słupskiego magistratu.
Najlepsza koncepcja
Drugi etap dialogu technicznego planowany jest na koniec kwietnia. Ostateczna decyzja w sprawie parku wodnego ma zapaść w maju.
Jeśli miasto zdecyduje się na PPP wkrótce ogłosi przetarg na prywatnego partnera, który sfinalizuje inwestycję w zamian za możliwość prowadzenia obiektu przez kolejne 20-30 lat. W tym czasie musiałoby uiszczać opłaty za dostępność obiektu, co obciąży budżet miasta na lata.
Budowa aquaparku została przerwana, gdy okazało się, że w miejskiej kasie brakuje już środków. Dziś ogromna pływalnia stoi pusta, nie ma nawet solidnego dachu. Robert Biedroń jeszcze podczas kampanii wyborczej na prezydenta miasta obiecywał, że doprowadzi do tego, by słupszczanie wkrótce skorzystali z miejskich basenów i zjeżdżalni.
Nie wiadomo, którą koncepcję wybierze wraz z radą miasta. Wiadomo jednak, że obok aquaparku niebawem stanie kolejny obiekt – wielofunkcyjna hala sportowa, która zastąpi starą, wysłużoną Gryfię, gdzie trenują Czarni Słupsk, chluba regionu. Nowej hali, która spełniłaby wymogi koszykarskiej ekstraklasy, od lat domagają się kibice drużyny i sponsorowany przez Energę klub sportowy.
Hala obok aquaparku
Obiekt, którego koszt szacowany jest na 32 mln zł, pozwoli też na organizację imprez masowych takich jak koncerty i kongresy. W tym tygodniu ruszył przetarg na wykonawcę projektu.
– Chcemy połączyć oba budynki łącznikiem. Hala będzie spełniać wszystkie wymogi federacji sportowych, ale będzie możliwie mała, co ograniczy koszty. Jej zaplecze natomiast prawdopodobnie znajdzie się w sąsiednim aquaparku. Liczymy na to, że to rozwiązanie spodoba się potencjalnym inwestorom, bo grupa klientów obu obiektów będzie się uzupełniać. Lokalizacja hali w sąsiedztwie parku wodnego podniesie atrakcyjność całego kompleksu sportowego. Takiego dotąd w mieście nie było – wyjaśnia Dagna Mikołajczyk-Maśnicka.
Słupski magistrat daje sobie czas do końca 2018 roku na realizację obu obiektów.
W maju rozstrzygnie się prawdopodobnie głośna sprawa sądowa Termochem kontra Słupsk. Jeśli nie dojdzie do ugody lub sąd nie rozpatrzy apelacji pozytywnie miasto będzie musiało wypłacić byłemu wykonawcy aquaparku 22-milionowe odszkodowanie.