Czwarty tegoroczny transferowicz z małego parkietu na duży nie może zaliczyć pierwszej sesji na GPW do udanych. Notowania dystrybutora żywności ekologicznej Bio Planet na początku poniedziałkowej sesji poszły lekko w górę, ale potem świeciły na czerwono.
- Obecność na głównym rynku z naszej perspektywy przynosi wiele korzyści. Przede wszystkim spółka dzięki temu może znaleźć się na celowniku inwestorów instytucjonalnych, którzy w znacznie mniejszym stopniu są obecni na NewConnect. Liczymy na to, że w gronie akcjonariuszy pojawią się w większej skali fundusze inwestycyjne - a to z kolei pozwoli na łatwiejsze pozyskiwanie finansowania na realizację kolejnych planów rozwojowych. Obecność na głównym rynku GPW daje też efekt marketingowy, liczymy na wzrost rozpoznawalności naszych produktów - mówi Sylwester Strużyna, prezes i znaczący akcjonariusz Bio Planet.
Spółka przy okazji zmiany parkietu przeprowadziła ofertę publiczną. Łącznie była ona warta 25,3 mln zł. Większość pieniędzy popłynęła do również notowanej Organic Farmy Zdrowia, która sprzedawała swój mniejszościowy pakiet. Bio Planet pozyskał jednak 5,6 mln zł z emisji nowych akcji.
- Pieniądze, pozyskane z emisji, umożliwiają nam sfinalizowanie strategicznej inwestycji, czyli nowego zakładu konfekcjonowania produktów. To jest dla nas obecnie priorytet, jesteśmy na etapie wyboru głównego wykonawcy - mówi Sylwester Strużyna, prezes Bio Planet.
Inwestycja w nowy zakład, który ma potroić możliwości w zakresie pakowania produktów, jest warta ponad 30 mln zł. Spółka w większości sfinansuje ją z kredytu bankowego. Zakład ma ruszyć pełną parą do 2024 r.
