BioCam idzie po ostatnie miliony przed debiutem. Start-up upowszechni kapsułkowe badanie układu pokarmowego ludzi i zwierząt

Mariusz BartodziejMariusz Bartodziej
opublikowano: 2023-11-22 20:00

Start-up, który chce upowszechnić endoskopię dzięki inteligentnej kapsułce, poszukuje ostatnich inwestorów przed wejściem na NewConnect. Zabiega też o duży grant w weterynarii.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile pieniędzy i na co BioCam chce zdobyć do inwestorów przed giełdowym debiutem
  • jak ocenia obecne warunki do zbierania kapitału
  • jaki ma plan na rozwój w kierunku weterynarii
  • dlaczego, zdaniem eksperta, trudno spodziewać się fali debiutów na NewConnect w 2024 r.
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wdrożenie sztucznej inteligencji (AI) na szeroką skalę zwiastuje falę rewolucyjnych zmian. Dotyczy to szczególnie ochrony zdrowia – poszukiwania leków, ale nie tylko. Rodzimy start-up BioCam wykorzystuje AI, by upowszechnić metodę diagnostyczną stosowaną od ponad dwóch dekad w bardzo ograniczonym zakresie – zbadanie przewodu pokarmowego (endoskopia) poprzez połkniętą kapsułkę. Zbliża się do podwójnego debiutu: komercyjnego i giełdowego.

Zbiórka 10 mln zł i debiut na NewConnect

Medtech założony w 2019 r. przez Macieja Wysockiego, Roberta Stachurskiego, Jakuba Niemczuka i prof. Marka Langnera otrzymał dotychczas 10,5 mln zł: ok. 5,5 mln zł od inwestorów (w tym roku fundusz Level2 Ventures zainwestował 2 mln zł) i 5 mln zł z grantu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). W związku z planowanym wejściem na NewConnect w II-III kw. 2024 r. we współpracy z DM Navigator szykuje kolejne finansowanie. Do końca roku zamierza zebrać maksymalnie 3 mln zł.

– Łącznie w ramach tej rundy i pre-IPO chcemy pozyskać ok. 10 mln zł. Na tym etapie myślimy przede wszystkim o polskich inwestorach. Doświadczenie branżowe jest pożądane, ale niekoniecznie – ekspertów będziemy chcieli ściągnąć do rady naukowej. Pieniędzy potrzebujemy m.in. na dokończenie certyfikacji oraz rozwój w kierunku technologii NBI [Narrow Brand Imaging – red.]. To standard najbardziej zaawansowanych systemów tradycyjnej endoskopii, ale w endoskopii kapsułkowej niestosowany, więc ma nam zapewnić długoterminową przewagę konkurencyjną. Chodzi o oświetlanie tkanek różnymi długościami światła w celu wizualizacji zmian patologicznych niemożliwych do zobaczenia w świetle widzialnym – mówi Maciej Wysocki, prezes BioCamu.

Czy to dobry moment na rundę inwestycyjną? Przedsiębiorca przekonuje, że choć rynek kapitałowy przechodzi korektę, to medtech i branże wykorzystujące AI należą do najbardziej przyszłościowych, a tym samym odpornych na recesję.

– Naszym istotnym wyróżnikiem jest zrozumiały efekt naszych działań i wartość, jaka za nimi stoi. Ponadto środowisko międzynarodowe nas docenia. Udział w zagranicznych programach akceleracyjnych [w tym Google for Startups Growth Academy: AI for Health – red.] i konferencjach technologicznych oraz nagrody w konkursach uwiarygadniają nas w oczach inwestorów – twierdzi Maciej Wysocki.

8godzin

Tyle trwa badanie całego układu pokarmowego z wykorzystaniem kapsułki BioCamu…

70tys.

…a tyle zdjęć wykonuje ona w tym czasie. Następnie są one selekcjonowane przy pomocy AI i trafiają na platformę telemedyczną do oceny lekarza.

Endoskopia kapsułkowa dla ludzi i zwierząt

Spółka zaplanowała na pierwszą połowę 2024 r. międzynarodowe badania kliniczne, a produkt chce wprowadzić na europejski rynek w IV kw. 2024 r. – natomiast w 2025 r. zamierza rozpocząć certyfikację w USA. Koszt badania z wykorzystaniem jej kapsułki ma wynieść 1,2-1,5 tys. zł, co dałoby jej szansę na uzyskanie refundacji. To kilkakrotnie mniej niż łączny koszt w przypadku obecnych na rynku konkurentów.

Równolegle BioCam zamierza wejść – może nawet wcześniej – na mniej uregulowany rynek weterynaryjny. W tym celu rozmawia o współpracy komercyjnej z największymi w regionie producentami i dystrybutorami leków dla zwierząt. Stara się już o ok. 20 mln zł grantu na dostosowanie technologii do trzech różnych kapsułek dla psów, kotów i koni.

– Decyzja w sprawie grantu powinna zapaść do połowy maja. Ma on stanowić dla nas lewar finansowy dla działalności badawczo-rozwojowej w latach 2024-26. Pilotażową komercjalizację kapsułek dla dużych psów i kotów zaplanowaliśmy niezależnie od otrzymania dofinansowania na drugą połowę 2024 r. Opierają się one na technologii stosowanej docelowo w medycynie ludzkiej, jedyną istotną różnicą jest montowanie tzw. pasa odbiorczego na obroży. Wyzwaniem jest stworzenie dwóch kolejnych kapsułek: dla koni oraz mniejszych psów i kotów – mówi Maciej Wysocki.

Pod kątem biznesowym start-up traktuje rynek weterynaryjny bardzo poważnie, bo łatwo będzie mógł od razu wejść do Ameryki Północnej oraz Azji, w tym na Bliski Wschód. Podkreśla też, że inwestorzy i partnerzy korporacyjni bardzo pozytywnie odbierają firmy zaangażowane w weterynarię. Przykładem tego jest notowany na GPW Bioceltix, który pracuje nad nowymi lekami dla zwierząt – w tym roku zebrał z rynku 20,5 mln zł, a jego akcje są dwukrotnie droższe niż rok temu.

Niższe koszty dzięki AI

Endoskopia kapsułkowa to stosunkowa dawna, ale wciąż niepowszechna metoda diagnostyki układu pokarmowego. Jednym z powodów tego stanu jest koszt wynoszący kilka tysięcy złotych, przekraczający możliwości refundacji. Zmienić chce to BioCam, zapewniając możliwość wykonania wielogodzinnego badania w domu za 1,2-1,5 tys. zł.

— Konkurencyjne produkty zawierają drogi — rzędu 20 tys. zł — tzw. pas odbiorczy, więc pacjenci zostają z reguły w szpitalu. To bardzo nieefektywne rozwiązanie z racji wykorzystywania szpitalnej infrastruktury. Następnie lekarz musi poświęcić godziny na analizę filmu — zazwyczaj tylko z jelita cienkiego — więc całościowy koszt badania wynosi 5-7 tys. zł. My ciągle utrzymujemy się na granicy szansy uzyskania refundacji, czyli około 1,2 tys. zł, ponieważ wykorzystujemy AI do automatycznej analizy nieprawidłowości, które lekarz później tylko weryfikuje. Będziemy zabiegać o refundację po wprowadzeniu produktu na rynek. Najpierw chcemy ją uzyskać w Polsce z końcem 2025 r. — mówi Maciej Wysocki, prezes BioCamu.

Okiem eksperta
Hossy na NewConnect nie widać
dr Kamil Gemra
adiunkt w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie
Hossy na NewConnect nie widać

Liczba debiutów na NewConnect [w tym roku 13 wobec 16 w całym 2022 r. i 32 w 2021 r. – red.] jest pochodną polityki prowadzonej przez giełdę – w mojej ocenie dość restrykcyjnej, wejść na mały parkiet wcale nie jest tak łatwo. Pytanie, czy w 2024 r. polityka się zmieni i czy liczba nowych spółek na NewConnect się zwiększy, pozostaje otwarte. Chętnych jest sporo, jednak po hossie z 2020 r. nie ma już śladu, a to może demotywować do upublicznienia firm.

Osobną kwestią są wynikające z debiutów korzyści dla inwestorów. Proces od zebrania kapitału do wejścia na NewConnect zajmuje od kilku do kilkunastu miesięcy, więc często debiut wypada w innej fazie rynku niż fundraising. Choć zadebiutowanie na minusie nie oznacza straty dla wszystkich akcjonariuszy, ponieważ częstą praktyką jest przeprowadzanie kilku emisji przy różnych cenach.