Bioceltix dostanie kolejny zastrzyk

opublikowano: 24-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Weterynaryjna spółka biotechnologiczna kończy jedną emisję akcji i już myśli o kolejnej. Badania w przyszłym roku mogą zacząć przynosić owoce.

Przeczytaj artyku i dowiedz się:

  • na co Bioceltix przeznaczy pieniądze z emisji akcji,
  • na jakim etapie są prace badawcze spółki,
  • jakie opcje pozyskania dodatkowego kapitału w przyszłym roku rozważa Bioceltix

Giełdowi weterynarze dostaną kolejny zastrzyk kapitału. W środę po południu Bioceltix, pracujący nad lekami na schorzenia psów i koni, poinformował, że przeprowadził proces budowy księgi popytu i ustalił cenę emisyjną akcji na 31 zł. Oznacza to, że może pozyskać maksymalnie 4,7 mln zł.

– Taka kwota wystarczy nam na około pół roku. Podobnie było w przypadku poprzedniej, lipcowej emisji - pozyskaliśmy wtedy 4,5 mln zł i zrobiliśmy wszystko, co zaplanowaliśmy – mówi Paweł Wielgus, członek zarządu spółki Bioceltix.

Lekowe plany

Najbardziej zaawansowanym projektem spółki jest lek na osteoartrozę (zapalenie stawów) u psów. Prowadzone są już badania kliniczne i do spółki wpłynęły wstępne wyniki.

– Po zabezpieczeniu finansowania na następne miesiące powinniśmy na wiosnę zakończyć to badanie. Oczywiście nie możemy na tym etapie dawać inwestorom żadnych gwarancji powodzenia, ale wstępne wyniki, które otrzymaliśmy, są zgodne z naszymi oczekiwaniami. W kolejnych miesiącach rozstrzygnie się, czy w grupie produktu badanego mamy statystyczną istotność względem placebo – mówi Paweł Wielgus.

Jeśli tak będzie, spółka będzie mogła ubiegać się o dopuszczenie produktu na rynek.

– Zakładamy, że ta procedura potrwa około roku, więc w bazowym scenariuszu w połowie 2024 r. powinniśmy uzyskać rejestrację. Może się okazać, że będziemy pierwszą polską spółką biotechnologiczną, która zarejestruje samodzielnie nowy lek na poziomie centralnym – mówi Paweł Wielgus.

Kapitał na raty:
Kapitał na raty:
Bioceltix, w którym członkiem zarządu jest Paweł Wielgus, rok temu zadebiutował na NewConnect, a w tym roku przeniósł się na główny rynek. Przy okazji chciał pozyskać z oferty publicznej kilkadziesiąt milionów złotych na badania, ale ostatecznie się z niej wycofał. Teraz po raz drugi przeprowadza emisję prywatną i w przyszłym roku znowu poszuka finansowania.

Ile może być wart rynek dla leku na zapalenie stawów u psów? Bioceltix w szacunkach jest ostrożny, ale jego przedstawiciele powołują się na przykład innych firm, które również pracują nad lekami biologicznymi dla zwierząt.

– W ubiegłym roku Zoetis, jedna z największych firm weterynaryjnych na świecie, wprowadziła na rynek dwa przeciwciała na ból stawów u psów i kotów związany z osteoartrozą. Zakładamy, że to pociągnie za sobą duże inwestycje w działania informacyjne i marketing, co zwiększy świadomość wśród lekarzy i opiekunów zwierząt, wpływając pozytywnie na rozwój tego obszaru i sprzedaż innych produktów z tej kategorii – mówi Paweł Wielgus.

Zoetis przy okazji publikacji ostatnich wyników kwartalnych informował, że tylko lek łagodzący ból związany z zapaleniem stawów u psów wygeneruje w tym roku ponad 100 mln USD przychodów, głównie w Unii Europejskiej.

– Po rejestracji leku będziemy w stanie dostarczać na rynek kilkadziesiąt tysięcy dawek terapeutycznych rocznie przy obecnych mocach produkcyjnych, bez istotnych nakładów inwestycyjnych. Popyt na pewno będzie znacznie większy, bo z powodu zapalenia stawów cierpi ok. 20 proc. psów – członek zarządu spółki Bioceltix.

Zbieranie kapitału

Spółka produkcją będzie zajmować się samodzielnie, bo – jak tłumaczą jej przedstawiciele – nie ma na rynku firm, które byłyby zdolne kontraktowo wytwarzać takie produkty.

– Na pewno będziemy potrzebowali dużego dystrybutora. Prowadzimy już rozmowy z potencjalnymi partnerami. Dzięki naszym działaniom informacyjnym duże firmy farmaceutyczne same zaczynają nas pytać, jak nam idzie, choć wcześniej to my pukaliśmy do ich drzwi jako mały start-up. Dlatego sądzę, że znalezienie partnera nie będzie trudne, przy czym to też nie jest szybki proces, bo chcielibyśmy, by partnerzy angażowali się kapitałowo w rozwój naszych projektów. Widzimy jednak, że przy dobrych wynikach z eksperymentów nie powinno być z tym problemu - twierdzi Paweł Wielgus.

Bioceltix w przyszłym roku na pewno będzie potrzebował kolejnego zastrzyku kapitału, ale spółka nie przesądza, skąd będą pochodzić pieniądze.

– Rozważamy różne scenariusze. Źródła finansowania będą na pewno wypadkową możliwości uzyskania dotacji, ewentualnych przychodów od partnerów oraz ogólnej sytuacji na rynku kapitałowym. W tym ostatnim przypadku może chodzić o emisję na podstawie memorandum do szerokiego rynku, jak też o mniejsze grono inwestorów. Właśnie zamknęliśmy książkę popytu w aktualnej emisji i mamy dość interesujące możliwości, jeśli chodzi o rozmowy z większymi inwestorami, którzy będą sprzyjać budowie stabilnego akcjonariatu – tłumaczy Paweł Wielgus.

Poznaj program warsztatu online “Alternatywne Spółki Inwestycyjne (ASI) - studium przypadku” >>

Dotacyjne nadzieje

Dwa pozostałe projekty, nad którymi pracuje Bioceltix, to leki na zapalenie stawów u koni i atopowe zapalenie skóry u psów.

– Zakończyliśmy już badanie bezpieczeństwa leku dla koni, a w najbliższych miesiącach zamkniemy też pilotażowe badanie kliniczne leku na atopowe zapalenie skóry u psów. Wiosną przyszłego roku będziemy mogli formalnie ruszyć z badaniami klinicznymi dla obu produktów jednocześnie, chociaż oczywiście od strony technicznej te prace już trwają. Jeśli nie będzie opóźnień, to w okolicach maja będziemy mogli zrobić pierwsze podania leków pacjentom, a więc rozpocząć najważniejszą część badań klinicznych – wylicza Paweł Wielgus.

Spółka liczy też, że pozyska finansowanie z dotacji.

– Będziemy ubiegali się w najbliższym czasie o grant europejski, mamy też nadzieję, że pojawi się możliwość finansowania nowych projektów z NCBR. Priorytetem jest pozyskanie finansowania na aktualnie realizowane projekty, szczególnie na badania kliniczne w atopowym zapaleniu skóry u psów. W dalszej kolejności zaczniemy również myśleć o dotacjach, które pozwolą nam wejść w obszar schorzeń kocich – zapowiada menedżer.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane