Biomasa kwitnie na NewConnect

Największa energetyka spali w tym roku nawet 7 mln ton biomasy. Na niewystarczającej podaży chcą skorzystać giełdowe spółki

Na NewConnect trwa wysyp inwestycji w produkcję pelletów z biomasy rolniczej. W zeszłym roku taką fabrykę postawiła Widok Energia, spółka będąca start-upem, która chce stworzyć biomasowy holding.

Podobny zakład, jako drugi filar biznesu, uruchomił śląski Fiten zarabiający na handlu energią. W kolejce na małą giełdę ustawił się gdyński Omega Holding mający w planach cztery fabryki pelletu.

Jak grzyby po deszczu

— Nasza decyzja była wynikiem dokładnej analizy sektorowej, która pokazała dużą opłacalność tego biznesu. Oczekiwana stopa zwrotu to ponad 20 proc. Widzimy, że pojawiają się kolejni wytwórcy, ale miejsca na rynku biomasy wciąż jest bardzo dużo — mówi Roman Pluszczew, prezes Fitenu.

W przypadku tej spółki pellet będzie jednak małą częścią energetycznych zarobków. Konkretny biznesplan na zbudowanie całego łańcucha działalności wokół energii z biomasy ma natomiast Widok Energia.

— Od zeszłego roku działa pierwszy zakład granulacji biomasy rolnej, którego roczna produkcja to 36 tys. ton pelletu, co daje około 18 mln zł. Na jego uruchomienie otrzymaliśmy już 16 mln zł dotacji, resztę, czyli również 16 mln zł, dołożyliśmy z kredytu i własnych pieniędzy. Chcielibyśmy postawić drugi zakład podobnej wielkości w okolicach Lidzbarka Warmińskiego, korzystającz dużych rezerw słomy w tej części Polski — opowiada Iwona Szmaja, prezes Widok Energii.

Równocześnie spółka pracuje nad założeniem plantacji roślin energetycznych na 1500 ha gospodarstw rolnych, która mogłaby dostarczać połowę surowca potrzebnego obu zakładom. Koszt — 7,5 mln zł.

— Kolejne inwestycje to elektrociepłownie. Pierwsza z nich o mocy 2 MW opalana właśnie biomasą ruszy w 2013 r. Na jej wykonanie otrzymaliśmy 12,5 mln zł z resortu gospodarki przy szacunkowym koszcie całego projektu wynoszącym 25 mln zł. Kolejne dwie elektrociepłownie o łącznej mocy 7,2 MW mają przerabiać tworzywa sztuczne na paliwo płynne i z niego produkować energię. Do pierwszej z nich wartej około 10 mln zł udało nam się otrzymać 4 mln zł tzw. kredytu technologicznego, który będzie umorzony, a druga o podobnej wartości będzie znajdować się w specjalnej strefie ekonomicznej — twierdzi prezes Widok Energii.

Wartość inwestycji to około 85 mln zł. Po 25 mln zł spółka chce sięgnąć po raz kolejny do kieszeni inwestorów, ale jeszcze nie zdecydowała, czy będzie to emisja akcji czy obligacji. Przychody Widok Energii, która wychodzi właśnie z etapu bycia start-upem, przekroczyły 10 mln zł w 2011 r., przy zysku netto równym kilka milionów złotych. W tym roku spółka chce podwoić przychody. Do debiutu na rynku biomasy i parkiecie szykuje się Omega Holding.

— W tym roku chcemy wybudować cztery fabryki do produkcji pelletu ze słomy. Każda z nich będzie miała roczną wydajność 30,6 tys. ton. Na dwa kolejne lata zaplanowaliśmy postawienie czterech biogazowni o łącznej mocy 6 MW, które mają być w niewielkiej odległości od fabryk, bo będą zasilane pochodzącym z nich pelletem — mówi Tadeusz Wrzochol, prezes Omega Holdingu.

Część planów sfinansowanych ma być z emisji akcji na rynku NewConnect, na którym spółka chce pojawić się w pierwszej połowie tego roku. — Realne wydaje się pozyskanie 2-2,5 mln zł. Inwestorów powinno przekonać m.in. to, że każda wyprodukowana ilość pelletu ma zagwarantowany zbyt — mówi prezes Omega Holdingu.

Rynek rośnie

Biomasa przerabiana jest na pellet, żeby mogła być transportowana.

— Duża energetyka zużyła w minionym roku 5,2 mln ton biomasy. W tym roku będzie potrzebować 6,5—7 mln ton. Te liczby obejmują zarówno biomasę leśną, jak i biomasę rolniczą. O ile kontrowersje wokół pierwszej są zrozumiałe, o tyle druga ma w Polsce wciąż niewykorzystany potencjał. Biomasy ze słomy moglibyśmy mieć 4-6 mln ton rocznie, do tego dochodzi biomasa z plantacji czy z pozostałości spożywczych — tłumaczy Ryszard Gajewski, prezes Polskiej Izby Biomasy.

Miejsca powinno więc wystarczyć jeszcze dla licznych nowych producentów.

— Spodziewam się, że będzie coraz więcej producentów zorganizowanych, czyli takich, dla których nie jest to jednoroczna decyzja. Natomiast mali, nieprofesjonalni producenci, którzy w tym roku robią pellet, a w przyszłym roku coś innego, mogą mieć problemy, ponieważ nie będą w stanie podpisać umów z energetyką zawodową. Elektrownie nie mogą sobie pozwolić na to, że zakontraktowane dostawy pelletu do nich nie dojadą. Ceny pelletu powinny rosnąć raczej stabilnie, mniej więcej o poziom inflacji — mówi Roman Pluszczew.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Biomasa kwitnie na NewConnect