Biomed-Lublin, giełdowy producent leków i szczepionek, ma powody do świętowania — wierzyciele przyjęli układ. Jest to sukces nie tylko spółki, ale też udany test nowych przepisów restrukturyzacyjnych, które weszły w życie w styczniu bieżącego roku. Według naszej wiedzy, lubelska spółka jest prawdopodobnie pierwszą firmą, która przeszła procedurę restrukturyzacyjną w najbardziej wymagającej formule. „Za” musiała być połowa wierzycieli, którzy reprezentują co najmniej 67 proc. wierzytelności wartościowo. — Większość wierzycieli zagłosowała za układem — w każdej z pięciu grup wierzycieli stanowili około 90 proc. Łącznie w głosowaniu wzięło udział 75-80 proc. upoważnionych do głosowania. Bardzo się cieszymy, że udało się zawrzeć układ, dzięki czemu możemy iść dalej. 11 lipca odbędzie się kolejna rozprawa, na której wyrok się już uprawomocni — mówi Marcus Preston, członek zarządu Biomedu-Lublin ds. restrukturyzacji. Łączna wartość wierzytelności spółki przekracza 100 mln zł. Zostały one podzielone na pięć grup. W pierwszej wierzycielami są instytucje, głównie banki, w drugiej — podmioty publicznoprawne, które spółka planuje spłacić w ciągu roku od zatwierdzenia układu. Trzecia, z wierzycielami do 50 tys. zł, ma zostać spłacona w ciągu pół roku, a czwarta, powyżej tej kwoty, będzie musiała poczekać nawet, od marca 2017 r., siedem lat. Piąta grupa to obligatariusze. Największym wierzycielem jest PARP, która udzieliła spółce ponad 30 mln zł dotacji na inwestycje w fabrykę frakcjonowania osocza (składnik krwi) w Mielcu. Jeśli układ się uprawomocni, biotechnologiczna spółka zastanowi się, co dalej zrobi z inwestycją. Do tej pory pochłonęła ona 80 mln zł. Potrzeba ponad trzy razy więcej.
Biomed-Lublin świętuje
opublikowano: 2016-06-12 22:00
Spółce biotechnologicznej układ się ułożył — większość wierzycieli zaakceptowała warunki spółki.
