Spółka do końca roku ma trafić w ręce inwestora branżowego. Z jego wsparciem chce wyjść na Wschód.
Do 18 sierpnia Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) czeka na oferty kupna Wytwórni Surowic i Szczepionek Biomed. To druga próba prywatyzacji.
— W IV kwartale spółka powinna mieć nowego właściciela — mówi Piotr Koszewski z wydziału prasowego MSP.
W 2009 r. mówiło się, że Biomed może trafić w ręce dewelopera. Teraz opinie są inne.
— Biomed szuka inwestora, który jest w stanie zabezpieczyć mu produkcję, więc preferowane będą firmy farmaceutyczne — mówi anonimowo nasz rozmówca, zbliżony do warszawskiej spółki.
Biomed oprócz produkcji unikalnych w kraju antytoksyn jadu żmij, ma równie cenne nieruchomości. W skład majątku spółki wchodzi bowiem budynek o powierzchni 14 tys. mkw. zlokalizowany na 1,7-ha działce w Warszawie. Teraz mieści się tam Narodowy Instytut Leków.
Według Agnieszki Skoniecznej, analityczki PMR, grunty są balastem spółki.
— Działka jest atrakcyjna dla deweloperów, ale zawyża wartość spółki dla potencjalnych nabywców z sektora farmaceutycznego. Dla nich atrakcyjne jest portfolio leków — uważa Agnieszka Skonieczna.
Zapał inwestorów mogą studzić wyniki spółki. W zeszłym roku miała prawie 3 mln zł, przy przychodach na poziomie 6 mln zł.
— Na koniec 2011 r. strata zmniejszy się do 1,5 mln zł, a przychody wzrosną do 8 mln zł — zapowiada Robert Komisarczuk, prezes Biomedu.
Słabe wyniki spółki prezes tłumaczy zatrzymaniem produkcji na ponad 2 lata.
— Musieliśmy zmodernizować linię produkcyjną. Na rynek wróciliśmy dopiero w kwietniu zeszłego roku i staramy się odzyskać udziały w rynku — mówi.
Spory udział w rosnącej sprzedaży ma wziąć eksport.
— Krajowy rynek jest już nasycony i w przypadku naszych leków nie ma szans na znaczące zwyżki. Interesują nas rynki wschodnie, takie jak Ukraina, Rosja, Gruzja, Uzbekistan, a w dalszej przyszłości także Daleki Wschód — informuje Robert Komisarczuk.