Biometria zastępuje karty i kody cyfrowe

Krzysztof Buczek
opublikowano: 2002-12-05 00:00

Najbardziej zaawansowanymi technologicznie systemami kontroli dostępu są urządzenia biometryczne. Biometria, z którą do niedawna zwyczajny zjadacz chleba spotykał się oglądając filmy, staje się popularna na Zachodzie. Także w Polsce rośnie zainteresowanie odbiorców czytnikami, umożliwiającymi identyfikację osób za pomocą kształtu dłoni, linii papilarnych, cech siatkówki oka czy głosu.

Skanery biometryczne w polskich firmach są najczęściej wykorzystywane do kontroli czasu pracy poszczególnych osób.

— Wiele przedsiębiorstw, które dotychczas korzystały z elektronicznych bramek z czytnikami kart chipowych odchodzi od tego rozwiązania. Urządzenie to daje się łatwo oszukać, gdyż jedną lub kilkoma kartami wejściowymi może się posłużyć osoba do nich nie przypisana. W takiej sytuacji sprawdzenie, czy dany pracownik był w firmie, może nastręczać sporo trudności — mówi Jerzy Sławiński, zastępca dyrektora ds. badawczo-rozwojowych w Instytucie Maszyn Matematycznych.

Jego zdaniem, zastąpienie czytników kart urządzeniami rozpoznającymi pracownika na podstawie np. linii papilarnych rozwiązuje ten problem.

— Oszukanie czytnika jest prawie niemożliwe. Być może dlatego wprowadzanie takiego systemu rejestracji i kontroli dostępu spotyka się ze sprzeciwami pracowników i związków zawodowych. Dlatego biometrykę często wykorzystuje się jedynie w celu ograniczenia dostępu do zastrzeżonych części firmy — dodaje Jerzy Sławiński.

Czytnikami biometrycznymi interesują się nie tylko firmy chroniące dostępu do biur i zakładów przed osobami nieupoważnionymi, ale także przedsiębiorcy zarządzający sieciami informatycznymi. Po wrześniowych wydarzeniach w USA biometria znalazła też zastosowanie w ochronie portów lotniczych.

W Polsce działa już kilkaset systemów biometrycznych. Roczna wartość ich sprzedaży jest szacowana na 400 tys. zł. Większość z nich powstaje w USA, w Europie Zachodniej lub na Dalekim Wschodzie. Jednak czytniki biometryczne wytwarzane są również w Polsce.

— Najczęściej używa się urządzeń wykorzystujących geometrię dłoni albo linii papilarnych. Nasz system informatyczny współpracuje z różnymi urządzeniami biometrycznymi, np. czytnikiem linii papilarnych firmy Identix, w Europie znanym jako Fujitsu, czy czytnikiem geometrii dłoni firmy Recognition. Opracowaliśmy też własny czytnik linii papilarnych o nazwie IMM Skan — mówi Jerzy Sławiński.

Systemy biometryczne funkcjonują już w kilku krajowych instytucjach. Padają tu nazwy Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Spraw Wewnętrznych. Niedługo mogą też zawitać do hoteli, a nawet do domów.

Nowinkami technicznymi zainteresowały się też firmy produkujące sejfy.

— Od stycznia 2003 r. zamierzamy wprowadzić do sprzedaży sejfy, które otwierają się po rozpoznaniu linii papilarnych upoważnionych osób. Takie sejfy nie wymagają przechowywania klucza czy zapamiętania 4-cyfrowego kodu. Sprawdziły się już w branży hotelarskiej za granicą. Cena produktu wyniesie około 4 tys. zł. System identyfikacji linii papilarnych będzie można zainstalować w sejfach otwieranych dotąd dzięki kodom cyfrowym — twierdzi Violetta Hamerska, dyrektor zarządzający Nordic Team Central Europe, dystrybutora firmy Elsafe.