Rzecznik praw obywatelskich skierował ustawę o biopaliwach do trybunału. Producenci są rozgoryczeni.
Wydawało się, że nie będzie już żadnych przeszkód dla ustawy o biopaliwach, która dopiero za trzecim razem została zaakceptowana przez parlament i prezydenta. A jednak. Tym razem ziarno niepewności zasiał Andrzej Zoll, rzecznik praw obywatelskich. Skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
Znowu pat
— Ustawa jest niezgodna z konstytucją, bo nakłada na producentów obowiązek dodawania biokomponentów do paliw, a konsumentom nie daje możliwości wyboru paliwa — uważa rzecznik.
To nie koniec jego zarzutów. Ustawa nie określa górnej granicy poszczególnych biokomponentów stosowanych w biopaliwach ciekłych, która powinna stanowić gwarancję jakości paliw. Ponadto nie nakłada na Radę Ministrów obowiązku uwzględniania — przy wydawaniu rozporządzenia określającego udział biopaliw w paliwach — wyników badań nad ich wpływem na eksploatację pojazdów silnikowych.
Tracimy szansę
Nie wszyscy się cieszą z decyzji rzecznika. Firmy, które z produkcją biopaliw wiązały duże nadzieje, są rozgoryczone.
— Dlaczego przedsiębiorcom przeszkadza się w uruchomieniu produkcji biopaliw, która zaktywizowałaby sektor rolniczy? Z wytwarzania żywności nie będzie się on już w stanie utrzymać — mówi Zbigniew Chrzanowski, szef spółki Wielkopolskie Biopaliwa.
Producenci nie zamierzają się poddać, ale konkurencja nie śpi.
— W Niemczech i Francji powstają tłocznie oleju, które mają bazować na polskim rzepaku. W formie estru ma on wracać na polski rynek — twierdzi Piotr Żydaczek, dyrektor firmy Estry Metylowe.