Inwestorzy, którzy w przeszłości interesowali się rynkiem wirtualnych aktywów wiedzą, że jego główną cechą jest duża zmienność cenowa. Dziwić mogą więc dane, zebrane przez Bespoke Investment Group. Wskazują one, że w ciągu ostatniego miesiąca spread między najniższą a najwyższą wartością dziesięciu największych kryptowalut wyniósł średnio tylko 23 proc – najmniej od 2017 r. Od początku 2020 r. średni miesięczny odczyt wynosił 80 proc.
Spowolnienie może wynikać z ogólnego spadku zainteresowania bitcoinem. Po trzytygodniowej przerwie jego kurs w poniedziałek znowu zameldował się powyżej 20 tys. USD za sztukę zaliczając jednocześnie najwyższy dzienny wzrost od września. Przebudziło to kurs ethera, który podniósł się o 13 proc. do 1525 USD, poziomu nie notowanego od ponad miesiąca.
– Rynek do ostatnich chwil nie był pewien, którą drogą podąży bitcoin po przedłużającym się okresie konsolidacji i nudnym trendzie bocznym. Inwestorzy byli jednak zgodni co do faktu, że wybicie będzie dynamiczne i gwałtowne, na co z resztą wskazywała analiza przeszłych reakcji ceny głównej kryptowaluty - mówi Eryk Szmyd, analityk XTB Domu Maklerskiego.

Marzenia o czystej karcie
Odrodzenie kursów kryptowalut nie jest jednak traktowane jako powrót na stare tory – raczej nowy początek, nadzieja na oderwanie się od dotychczasowego postrzegania tego rodzaju aktywów. W świecie tradycyjnych finansów taką narrację rozpoczęli analitycy Bank of America. Postanowili oni ponownie przyjrzeć się korelacji kursu bitcoina z innymi instrumentami.
Do niedawna wahania ceny największej kryptowaluty były blisko skorelowane z kursami największych indeksów akcji. Według specjalistów z BofA zaczyna się to zmieniać - w ciągu ostatnich 40 dni korelacja bitcoina z S&P500 i Nasdaq 100 spadła do - odpowiednio - 0,72 i 0,69, znacznie poniżej poziomu z ostatnich miesięcy. Wzrosła natomiast korelacja ze złotem - od zera odnotowanego w sierpniu do 0,50.
Mimo że na długofalowe wnioski za wcześnie, specjaliści banku pokusili się o interpretację obliczeń i stwierdzili, że możemy być świadkami powrotu postrzegania bitcoina jako aktywa odpowiedniego na czas globalnego niepokoju. Status ten kryptowaluta utraciła po wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy jej kurs stopniało o ponad połowę.
Potwierdzeniem zerwania więzów z rynkiem akcji może być indeks T3i bitcoin volatility, mierzący zmienność cenową bitcoina. Obecnie utrzymuje się on na poziomie 62 pkt, znacznie poniżej szczytu 140 pkt z maja 2022 r. Mimo odbicia na amerykańskim rynku akcji kurs bitcoina jest stosunkowo stabilny oraz, jak wskazuje agencja Bloomberg, mniej zmienny niż S&P500.
Płonne nadzieje
Inne zachowanie kursu bitcoina wynika bezpośrednio ze zmiany upodobań jego inwestorów. Drastyczny spadek wartości większości kryptowalut uwydatnił patologie i doprowadził do oczyszczenia rynku z instytucji działających na szkodę klientów, jednak kosztem reputacji wirtualnych aktywów. Przywrócić popularność pomogły by im regulacje. W przeszłości traktowane jako największe zło, teraz są wysoce pożądane, zarówno przez inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych.
– Zadaniem amerykańskich regulatorów będzie stworzenie przejrzystych przepisów, wspierających rozwój nowej technologii. Staną oni przed sporym wyzwaniem , konkurując na globalnym rynku z państwami z Azji. Prawdopodobnie dobrze zdają sobie sprawę, że utrudnianie ekspansji nowych, cyfrowych technologii i związanych z nimi koncepcji web3 czy metawersum nie pomaga w utrzymaniu statusu światowego mocarstwa, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że bardziej przyjazne nowym trendom stają się inne kraje - dodaje Eryk Szmyd.
Spekulanci wierzą, że nowe zasady prawne przyciągną do kryptowalut kapitał z Wall Street, który przywróci im płynność i podbije ceny. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez agencję Bloomberg, jest to całkiem uzasadnione oczekiwanie. Niemal 60 proc. zarządzających z całego świata stwierdziło bowiem, że kontrola państwowych instytucji nad rynkiem kryptowalut skłoniłaby ich do regularnych inwestycji.
- Kryptowaluty miały z natury być niezależne od polityków, banków centralnych i nadzoru. Pewnie udałoby się tego dokonać, gdyby nie to, że rynek kryptowalut stał się bardzo popularny i przyciągnął inwestorów indywidualnych. To zmusiło władze do zainteresowania się tym, gdzie ludzie lokują swoje oszczędności. W rezultacie rynek bitcoina bez regulacji może się już nie rozwinąć, stąd paradoksalnie mogą one mu sprzyjać. Im rynek będzie mocniej uregulowany w sposób podobny do klasycznego rynku finansowego, tym większe szanse na otwarcie drzwi dla dużego kapitału spekulacyjnego z Wall Street - mówi Daniel Kostecki, dyrektor polskiego oddziału Conotoxii.
Coraz więcej firm zarządzających kapitałem na tradycyjnym rynku rozwija działy inwestycji w wirtualne aktywa. Bessa na rynku kryptowalut doprowadziła do wielu bankructw oraz zwolnień, dzięki czemu pozycja negocjacyjna “gigantów z Wall Street” jest wyjątkowo dobra. Wykorzystuje ją Fidelity Investments, zarządzający w sumie 10,3 bln USD. Od początku roku szeregi nowego zespołu firmy, zajmującego się inwestycjami w kryptowaluty zasiliło 500 nowych pracowników.
Powrót do rzeczywistości
Na ewentualną realizację utopijnego scenariusza nowych regulacji i świeżego kapitału przyjdzie jednak chwilę poczekać i z pewnością nie jest to coś, na czym inwestorzy budują kilkumiesięczną strategię inwestycyjną. Mimo lekkiego odbicia kursów nastroje nie są najlepsze - październik, który historycznie był jednym z najlepszych miesięcy dla bitcoina – mocno zawiódł.
- Październik to statystycznie dobry miesiąc dla największej kryptowaluty. Nie zakończył się on zwyżką tylko w 2011, 2012, 2014 i 2018 r. Pozostałe lata przyniosły średnio 26 proc. wzrost ceny - mówi Daniel Kostecki.
Historycznie jeszcze lepszy jest jednak listopad i to na niego inwestorzy ostrzą zęby. Tym razem szanse na przynajmniej tymczasową hossę są duże, gdyż minie 29 miesięcy od ostatniego halvingu bitcoina, czyli ograniczenia wydobycia kryptowaluty.
- Spoglądając na poprzednie cykle halvingowe możemy dostrzec, że to właśnie po 29 miesiącach cena bitcoina uspokajała się po spadkach, co w rezultacie prowadziło do nowej fali wzrostowej w oczekiwaniu na kolejny halving. Ponadto, w tym wypadku zwyżka nastąpiłaby w listopadzie, który w przeszłości kończył się średnio 39-procentowym wzrostem. Stopy zwrotu z bitcoina mogą się jednak wypłaszczać z każdym cyklem, dlatego jeśli listopad 2022 r. miałby przynieść zwyżkę, wyniesie ona około 10 proc. Możemy zatem mówić o poziomach 22 tys. USD lub nieznacznie wyższych – dodaje Daniel Kostecki.
Spośród 574 profesjonalnych inwestorów, którzy wzięli udział w ankiecie agencji Bloomberg, ponad połowa wskazała przedział 17-25 tys. USD jako najbardziej prawdopodobny dla kursu bitcoina w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
