Przedsiębiorcy branży turystycznej w minimalnym stopniu korzystają z funduszy strukturalnych UE. Powody? Brak informacji i rozdrobnienie branży.
Liczba przedsiębiorców branży turystycznej, którzy złożyli wnioski o przyznanie środków z funduszy strukturalnych, nie jest znana. Nie ma też precyzyjnych informacji na temat wartości przyznanych dotacji. Departament Turystyki Ministerstwa Gospodarki (MG) z pytaniem o te liczby zwrócił się do Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), urzędów marszałkowskich, ale dotychczas nie otrzymał kompletnych danych.
Pieniądze za darmo
Temat funduszy strukturalnych jest wśród właścicieli biur podróży otoczony aurą tajemnicy. Zainteresowanie dotacjami jest zaś umiarkowane.
— Do połowy 2005 r. zaledwie kilkanaście podmiotów branży turystycznej uzyskało środki, wdrażając projekty realizowane w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego — Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw (SPO WKP). Wśród nich była np. rozbudowa Stacji Narciarskiej Wierchomla — zwraca uwagę Marek Żukowski, dyrektor ds. zarządzania projektami Polskiej Agencji Rozwoju Turystyki.
Oddział Śląski Polskiej Izby Turystyki w 2004 r. zorganizował dla swych członków szkolenie dotyczące funduszy strukturalnych, ale nikt z jego uczestników nie zdecydował się wystąpić o unijne pieniądze. Uczestnicy kursów narzekają, że osoby, które je prowadzą, operują hermetycznym językiem. Podobnie instytucje odpowiedzialne za udzielanie informacji, nie chcą lub nie potrafią dzielić się swoją wiedzą. Poza tym takich szkoleń organizuje się niewiele.
— Dochodziły do nas sygnały z Pomorza, że niektóre z regionalnych instytucji finansujących odmawiały udzielania informacji na temat dostępnych programów dotacji i warunków uczestnictwa. Robiły to mimo ustawowego obowiązku — twierdzi Marek Żukowski.
Mały może mniej
Szacuje się, że 85 proc. firm działających w turystyce to mikroprzedsiębiorstwa. Ich właściciele twierdzą, że nie mają personelu, któremu mogliby zlecić przygotowanie dokumentów, a płacenie kilkunastu tysięcy złotych firmie doradczej na przygotowanie dokumentów nie zawsze się opłaca.
— Wypełnienie wniosku, mimo wielu proceduralnych kruczków, nie powinno nastręczać przedsiębiorcom zbyt wielu problemów. Niestety, dominuje wśród nich postawa roszczeniowa, która utrudnia racjonalne podejście do sprawy. Ponadto często zwracali się do nas z pytaniami, gdy mijał termin składania wniosków — podkreśla Marek Żukowski.
Problemem branży jest też brak kompleksowej strategii działania.
— 95 proc. przedsiębiorców działa z sezonu na sezon, nie podejmując decyzji długofalowych. W tej branży to szczególnie groźne, bo stoi ona u progu konsolidacji. Po wejściu na rynek kilku większych podmiotów spora część drobnych może z niego zniknąć — mówi Zbigniew Głąbiński, prezes Zachodniopomorskiej Izby Turystyki, właściciel firmy Globtour.
Wielu przedstawicieli branży twierdzi, że system przyznawania pieniędzy ze Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego jest upolityczniony. Problem tkwi w zespołach ekspertów opiniujących wnioski. Wyłania się je według klucza politycznego.
Styk biznesu z polityką
— Organizatorzy turystyki mają małe wsparcie w ze strony administracji. Większość jej działań ogranicza się do tworzenia strategii i programów, nie sprawdza się natomiast w praktyce. Brakuje rzetelnej diagnozy rynku i przedsiębiorcy często działają w ciemno — mówi Zbigniew Głąbiński.
Od wielu lat turystyka jako gałąź przemysłu jest niedoceniana i decydenci postrzegają jej rolę marginalnie.
— Jeżeli spojrzymy na turystykę kompleksowo, jako dziedzinę stymulującą rozwój całej gospodarki, to ma ona priorytet. Dlatego uważam, że powinien zostać przygotowany program adresowany tylko do tej branży. Ponadto należałoby utworzyć instytucję wdrażającą takie programy —podkreśla Marek Migdal, prezes Forum Turystyki Pomorza Zachodniego w Szczecinie.