BIURA PODRÓŻY BIORĄ KLIENTA POD WŁOS

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2000-01-14 00:00

BIURA PODRÓŻY BIORĄ KLIENTA POD WŁOS

Ubezpieczenie od rezygnacji z wyjazdu zapewnia zwrot pieniędzy nawet, gdy klient wycofa się na kilka godzin przed podróżą. W krajach Europy Zachodniej taką ochronę wykupują niemal wszyscy. W Polsce prawie nikt.

Dla biur podróży — teoretycznie — najlepszymi klientami mogą być osoby, które nie posiadając ubezpieczenia rezygnują z podróży na kilka lub kilkanaście dni przed wyjazdem. Wówczas bowiem zdecydowana większość operatorów albo zatrzymuje sobie całość wpłaconej kwoty, albo zwraca tylko jej niewielką część. Wycieczkę natomiast można sprzedać drugi raz w ramach oferty last minute.

Najwięcej nieubezpieczonym wypłaca Neckermann. Nawet jeśli zrezygnują oni w dniu wyjazdu otrzymają 25 proc. wpłaconej kwoty. Wycofanie się jeden dzień wcześniej zapewnia zwrot 45 proc. kosztów wycieczki. Jednak zazwyczaj biura są bardziej bezwzględne. Scan Holiday nie zwraca pieniędzy już na 18 dni przed wyjazdem, a gdy klient rezygnuje 39 dni wcześniej otrzymuje zwrot zaledwie połowy wpłaconej kwoty. Mógłby nie stracić, gdyby razem z wycieczką wykupił ubezpieczenie.

Ubezpieczenie

W krajach Europy Zachodniej tak zabezpiecza się zdecydowana większość podróżujących. W Polsce jest to wciąż mało popularne.

Ubezpieczenie kosztów podróży zwiększa w Vingu koszt wyjazdu o 60 zł. Jednak, gdy się posiada taką ochronę, w przypadku rezygnacji biuro zwraca 80 proc. kosztów opłaconej wycieczki. W Scan Holiday wysokość ubezpieczenia wynosi od 50 do 150 zł i zależy od kraju, do którego klient się wybiera. Klient otrzymuje zwrot 40 proc. kosztów podróży nawet wówczas, gdy zrezygnuje z podróży na klika godzin przed wyjazdem. Takim ubezpieczeniem są automatycznie objęci ci, którzy za wakacyjny wyjazd zapłacą już teraz. Dodatkowo dostają zniżkę za wycieczkę. W ten sposób biuro chce nie tylko przekonać do wycieczek, ale i zachęcić do zdecydowanie wcześniejszego planowania urlopów.

Ostatnia chwila

W marcu zdecydowana większość podróżujących Niemców, Belgów czy Brytyjczyków będzie już wiedziała, kiedy, w jakim kraju, w jakim hotelu spędzi tegoroczne wakacje. Polacy przeciwnie — przeważnie nie wiedzą tego nawet dwa tygodnie przed urlopem. Dlatego wpadamy w pułapkę własnych oczekiwań i braku zdecydowania. Poza nielicznymi przypadkami, na naszym rynku oferta last minute nie istnieje. Jest to najczęściej wystawiana na kilkanaście dni wcześniej lista miejsc, które nie cieszą się zainteresowaniem. Tańsze są natomiast od oferty katalogowej raptem o parę złotych. W Niemczech oferta z ostatniej chwili podawana jest góra na siedem dni wcześniej. Prawdziwe hity cenowe natomiast można znaleźć na kilka- do maksymalnie 48 godzin przed odlotem. Wówczas cena spada nawet o 60 proc. O 40 proc. mniej w stosunku do oferty katalogowej jest już absolutnym standardem. W Niemczech jednak spędzanie urlopu za granicą nie jest wstrząsem dla rodzinnej kasy — dlatego nasi sąsiedzi nie pozwalają biurom podróży wpychać byle czego.

Beata Tomaszkiewicz

BEZWZGLĘDNOŚĆ BIUR: Rezygnując z wykupionego wyjazdu wakacyjnego bez odpowiedniego ubezpieczenia można stracić nawet całość wpłaconej kwoty — biura podróży potrafią być bezwzględne. fot. MP