Biura przeprosiły się z Modlinem

opublikowano: 17-06-2018, 22:00

Touroperatorzy mają 2-3 lata na oferowanie czarterów z Lotniska Chopina. Potem PPL chce im zaproponować Radom. Firmom to nie w smak.

Lotnisko Radom straszy nie tylko warszawiaków. To także ból głowy dla touroperatorów, którzy z Lotniska Chopina realizują gros wylotów czarterowych, np. dla Itaki to 35-40 proc. całości. Cały ruch czarterowy w Polsce wyniósł w ubiegłym roku prawie 4,1 mln osób.

Najpierw Bruksela

Przedstawiciele branży zorganizowali spotkanie, na które zaprosili m.in. Mariusza Szpikowskiego, prezesa PPL, właściciela Lotniska Chopina, i Mikołaja Wilda, pełnomocnika rządu ds. budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Ponieważ pierwszy nie dotarł, drugi przedstawił biurom podróży plany dotyczące warszawskiego portu. PPL chce pod koniec 2019 r. uruchomić lotnisko w Radomiu i przenieść tam ruch czarterowy.

— Aby to zrobić, PPL musi przeprowadzić administracyjny podział ruchu, co wymaga uzgodnień z Brukselą, które potrwają 2-3 lata. Tyle mamy czasu na zmianę Lotniska Chopina na inny port — przewiduje Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbowa.

Z dwojga złego

Touroperatorzy nie wybierają się jednak do Radomia.

— Trudno o to, bo to lotnisko dziś nie istnieje. Jeśli na Okęciu nas nie chcą, pierwszym wyborem jest Modlin. O Radomiu wiemy, że jest dwa razy dalej, dojazd jest gorszy i nie ma tam infrastruktury. Jak port będzie spełniał wymogi ruchu czarterowego, będziemy rozmawiać. Dla nas byłoby idealnie, gdyby inwestycje w rozwój trafiły w jedno miejsce. Chcielibyśmy mieć jasność, co nas czeka. Musimy zacząć odpowiednio kontraktować linie lotnicze, wyliczyć cenę, a przede wszystkim przygotować klientów — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Największy touroperator w Polsce już w 2014 r. oferował wyloty z Modlina. Choć wakacje były o kilkadziesiąt złotych na osobę tańsze niż z Chopina, nie było chętnych. Większość touroperatorów uważa jednak, że Radom to niewypał.

— Samolot musi mieć po kogo lądować i z kim polecieć. To pasażerowie decydują, skąd chcą latać, i nie kupią biletów z Radomia, więc cały projekt zakończy się szybciej, niż powstał. Nie wiem, jak władze będą chciały wytłumaczyć warszawiakom, że muszą jechać 100 km dalej, bo pasażerowie przesiadkowi z Ukrainy, Litwy czy Białorusi muszą mieć wygodniejsze przesiadki na Okęciu. Poza tym Radom jest blisko miasta i wymaga totalnej przebudowy. Port będzie miał spore ograniczenia środowiskowe. Wydane pieniądze będą gigantycznym marnotrawstwem — ostrzega Grzegorz Polaniecki, prezes Enter Aira, największej linii czarterowej w Polsce.

— Ruch częściowo przeniesie się do Modlina, Łodzi i Szyman. O ile Modlin będzie potrafił spełnić potrzeby touroperatorów, a na to wygląda, właśnie to lotnisko zyska najwięcej. Przedstawiciele Modlina mówią, że dzięki planowanym inwestycjom będą w stanie przyjąć do 2 mln pasażerów rocznie — mówi Grzegorz Baszczyński.

Przedstawiciele touroperatorów zaczynają w tym tygodniu spotkania z zarządem Modlina.

— Chcemy się dowiedzieć, czego potrzebują biura podróży — mówi Marcin Danił, wiceprezes portu.

Modlin zamierza wybudować halę o powierzchni 2 tys. mkw., która podwoi przepustowość lotniska do 6 mln pasażerów. Nowa część terminalu mogłaby ruszyć jesienią 2019 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Biura przeprosiły się z Modlinem