Biurokracja mrozi miliardy dla przetwórców

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 10-01-2008, 00:00

Firmy spożywcze kolejne miesiące poczekają na dofinansowanie z Unii. Urzędnicy nie spieszą się z uruchomieniem pomocy.

Firmy spożywcze kolejne miesiące poczekają na dofinansowanie z Unii. Urzędnicy nie spieszą się z uruchomieniem pomocy.

Przez opieszałość i brak decyzji urzędników firmy z branży spożywczej musiały zamrozić w 2007 r. inwestycje o łącznej wartości 1,5 mld zł. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) wciąż nie uruchomiła przyznanych na lata 2007-13 unijnych dotacji dla przetwórców i z pewnością nie zrobi tego jeszcze przynajmniej przez kilka tygodni. Poszkodowani przedsiębiorcy nie kryją oburzenia.

Bez pośpiechu

— Do końca roku ruszą dotacje dla przetwórców rolno-spożywczych z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-13 — zapewniał 19 września 2007 r. Leszek Droździel, prezes ARiMR.

I co? I nic. Mimo że odpowiednie rozporządzenie jest podpisane, a program przyjęty, do tej pory ani agencja, ani ministerstwo rolnictwa, któremu jest podległa, nie podają nawet przybliżonego terminu, kiedy ruszy pierwszy nabór wniosków o dofinansowanie.

— Agencja nie jest jeszcze przygotowana do uruchomienia programu. Wspólnie z ARiMR prowadzimy w tej sprawie analizy — dowiadujemy się w biurze prasowym ministerstwa.

Z agencji nie udało nam się uzyskać żadnej informacji.

Nieoficjalnie podaje się, że start nie nastąpi jednak wcześniej niż na koniec marca. Przedsiębiorcy muszą więc kolejne miesiące czekać z wprowadzeniem inwestycji — jeśli rozpoczną realizację, stracą szanse na jakiekolwiek dofinansowanie.

— Przekładanie terminu naboru wniosków stawia nas przed dylematem: zrezygnować z dofinansowania i realizować nasze plany inwestycyjne czy też dalej wstrzymywać się z inwestycjami. Realizujemy więc tylko te projekty, które nie mogą czekać. Pozostałe przedsięwzięcia są niestety zamrożone — ubolewa Artur Jarecki, odpowiedzialny za unijne dotacje w zakładzie mięsnym PMB.

Rośnie złość

Przetwórcy boją się o pozycję w Europie.

— Jak polskie firmy mają być konkurencyjne, skoro ich inwestycje hamuje biurokracja? Litwa, Bułgaria i wiele innych nowo przyjętych państw wspólnoty mogą już otrzymywać dopłaty, a my nie. W ubiegłym roku obiecywano, że od maja będzie można składać wnioski. Tymczasem wciąż nikt nic nie wie — komentuje Łukasz Andraszak, prezes zakładów mięsnych Salus.

Na impasie urzędniczym tracą nie tylko sami przetwórcy, ale cała branża.

— Brak inwestycji w zakładach przetwórczych jest przyczyną spowolnienia wzrostu także naszej firmy — mówi Rafał Szelc, dyrektor handlowy firmy Bastra, producenta maszyn i urządzeń dla przetwórstwa mięsnego.

Dlatego firma musiała odłożyć rozbudowę hali produkcyjnej przynajmniej o kilka miesięcy, chociaż wydała już kilkaset tysięcy na przygotowanie tej inwestycji (sporządzenie projektów, badania gruntu).

4,0

mld zł Tyle pieniędzy z Unii na inwestycje polscy przetwórcy mają do wzięcia w latach 2007-13…

0,6

mld zł …czyli tyle mogą otrzymać każdego roku…

40

proc. ...a taki udział w wartości inwestycji stanowi przeciętna dotacja unijna…

1,5

mld zł …tyle zatem wynosi łączna wartość inwestycji, które zostały zamrożone w 2007 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu