Krajowy biznes coraz lepiej radzi sobie w Unii, która coraz bardziej dyscyplinuje polskich urzędników. Barier jednak nie brakuje.
Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej
- Chyba największą zaletą drugiego roku członkostwa w UE jest dynamiczny wzrost obrotów handlu zagranicznego, osiągający poziom 100 mld USD. W porównaniu z 2004 r. eksport zwiększył się o 12,7 proc., a import o 10,2 proc. Nastąpił też znaczny wzrost wyjazdów do pracy w innych krajach UE. Za zaletę należy uznać, że wielu bezrobotnych (szczególnie ludzi młodych) znalazło zatrudnienie w krajach UE. Niestety, obserwujemy także odpływ z polskiego rynku pracy wielu wykwalifikowanych specjalistów, co już odciska piętno na polskiej gospodarce. Jedynym ze spodziewanych efektów pierwszego roku w UE był wzrost inflacji. W 2004 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w skali roku o 4,4 proc. Na szczęście polska gospodarka wyjątkowo dobrze poradziła sobie z inflacją w drugim roku członkostwa. Zdecydowanie poprawiło się także wykorzystanie funduszy strukturalnych. Środki w dużej części zostały już zakontraktowane. Z pewnością doświadczenie dwóch pierwszych lat członkostwa zaowocuje w przyszłości jeszcze lepszym ich wykorzystaniem.
Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan
- Integracja z Unią jest procesem ciągłym. Tendencje z pierwszego roku członkostwa raczej się utrzymują, a eksport wzrasta mimo wzmocnienia złotego. Powoli otwierają się rynki pracy i usług. Najważniejsze, że podlegamy pewnym unijnym regulacjom, które wbrew zbiurokratyzowanej formie wychodzą nam na dobre. Okazuje się bowiem, że polskie władze są o wiele bardziej nieprzychylne dla biznesu niż Unia. Podstawowym zadaniem jest stworzenie rzeczywiście jednolitego rynku nie tylko towarów i kapitału, ale także pracy i usług. Potrzebne jest wsparcie dla nowych, zaawansowanych technologii. Nie bagatelizuję pomocy z Unii, ale stanowi ona zaledwie kilka procent inwestycji potrzebnych dla rozwoju Polski. Trzeba też mocniej wchodzić na unijne rynki. Coraz bardziej będzie decydować skala produkcji, która pozwoli na zmniejszenie kosztów jednostkowych.
Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego
- Dzięki unijnym regulacjom uzyskaliśmy niezwykle ważną dla nas możliwość obniżenia VAT na usługi pracochłonne. Okazuje się, że wbrew pozorom prawo UE może nam pomóc. Coraz bardziej korzystamy też z otwierającego się rynku pracy i usług. W tym drugim przypadku nasi politycy powinni też odrobić lekcję, jak chronić rynek. Nie można być z jednej strony otwartym, samemu napotykając ograniczenia. Jako mali i średni przedsiębiorcy nadal spotykamy się z ograniczonym dostępem do unijnych funduszy. Jest to jednak problem całej UE. Będziemy także walczyć o wspólną bazę opodatkowania PIT i CIT.
Marek Goliszewski, prezydent Business Center Club
- Ustawodawstwo unijne wymusza na nas podjęcie pewnych decyzji. Przykładem jest Krajowy Program Reform 2005-08, w którym UE zobowiązuje nas m.in do reformy finansów publicznych czy prywatyzacji. Pozytywnym zjawiskiem jest otwieranie rynków pracy, choć problemem jest to, że pracodawcom ubywa wykwalifikowanych pracowników. Coraz gorzej działa sądownictwo i nawet coraz częściej wygrywane sprawy przed trybunałem UE nie złapały nas za gardło. Do tego wszystkiego rozmywa się realizacja wytycznych strategii lizbońskiej. W Unii będziemy się liczyć wówczas, kiedy będziemy mieli silną gospodarkę. Dlatego trzeba ostro przyspieszyć, obniżając podatki i uzdrawiając finanse publiczne.
Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich
- Widać stale rosnący trend zaufania do polskich firm i produktów. Maleją też koszty logistyki, a zwiększa się konkurencyjność polskich towarów. Bariery są ciągle po naszej stronie. Mamy też wiele przypadków dyskryminacji polskich usługodawców na rynkach pracy Francji, Niemiec i Holandii. Członkostwo w Unii nie wpłynęło na rozwój infrastruktury, wciąż nie inwestuje się w kapitał ludzki. Przedsiębiorcy nadal napotykają poważne problemy z wykorzystaniem unijnych funduszy. W tym roku jednak nie można już mówić o nieudolności biznesu. Pora na ruch ze strony administracji. A tak ogólnikowego dokumentu jak nowy Narodowy Plan Rozwoju już dawno nie widziałem.