Biurowiec za jeden podpis

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2016-09-25 22:00

Biurowiec wyceniany na 30 mln zł „poszedł” za kilkaset tysięcy. Coś o tym wiedzą giełdowy menedżer, były krezus, negatywny bohater mediów i… aktor z „M jak Miłość”

XY to postać znana na rynku kapitałowym jako były członek zarządu spółki z GPW, a dziś szef firmy z NewConnect. Jest też prezesem niepublicznej E-Korporacji (E-K), spółki będącej właścicielem firmy KTR Development (KTR), do której należy w pełni wynajęty krakowski biurowiec o powierzchni prawie 3 tys. mkw., wyceniany na ponad 28 mln zł. To właśnie z jego powodu XY przeżywa dziś jeden z najtrudniejszych momentów w biznesowej karierze…

— Mimo że jestem ofiarą przestępstwa, wolę nie pojawiać się w artykule pod nazwiskiem. Nie chcę być zmieszany w jednym garze z innymi bohaterami tej historii, bo sobie na to nie zasłużyłem — mówi XY. Dla niego wszystko zaczęło się wiosną 2016 r., kiedy rozpoczął starania w Deutsche Banku o refinansowanie kredytu KTR z Getin Noble Banku, wartego nieco ponad 14 mln zł. Bank poinformował, że projektem jest wstępnie zainteresowany, ale chce wyjaśnień w sprawie stanu księgi wieczystej krakowskiej nieruchomości.

— Ni stąd, ni zowąd okazało się, że od jesieni 2015 r. wpisane są na niej hipoteka na 780 tys. zł i umowa przedwstępna sprzedaży biurowca na rzecz zupełnie nieznanej mi spółki Moto-Mobil (MM). A to był tylko początek niemiłych niespodzianek — wyjawia XY. Wyjaśnień zażądał od Adama C., znajomego, od którego synów w czerwcu 2015 r. E-K nabyła udziały w KTR. Ten zapewnił, że wpisy w księdze wieczystej mają związek z poszukiwaniem przez niego innego refinansowania kredytu z Getinu i wkrótce zostaną wykreślone. Nie stało się to do dziś, ale po kolei…

W teorii bezpieczni

Kim jest Adam C.? To znany biznesmen, który jeszcze kilka lat temu był jednym z najbogatszych krakowian, posiadającym w tym mieście wiele nieruchomości, głównie biurowych. Dziś sytuacja finansowa Adama C. jest znacznie gorsza. Jego nazwiska nie możemy ujawnić, bo przed Sądem Okręgowym w Krakowie oskarżony jest o przywłaszczenie ponad 1,2 mln zł z jednej ze swoich firm oraz sprzedaż i obciążanie jej majątku na szkodę wierzycieli, a także karalną niegospodarność i wyrządzenie szkody w wielkich rozmiarach drugiej swojej spółce. Co Adam C. miał wspólnego z KTR, skoro od czerwca 2015 r. jedynym właścicielemtej spółki była E-K? Z naszych informacji wynika, że dwóch jego synów wciąż ma mniejszościowy pakiet akcji w E-K (jak duży — nie wiadomo, akcje spółki są papierami na okaziciela). Dlaczego jednak osoba z zarzutami na karku cieszyła się zaufaniem szefa E-K? XY tłumaczy, że Adama C. poznał, kiedy ten nie miał konfliktów z prawem. I że tak on, jak jego synowie pozostali w KTR jedynie jako prokurenci, głównie ze względu na konieczność utrzymania dobrych relacji z najemcami.

— Wszystkie decyzje KTR o wartości powyżej 50 tys. zł oraz każde rozporządzenie nieruchomością wymagało mojej zgody jako prezesa E-K, a czynsze od najemców spływały bezpośrednio do Getinu. Wydawało się, że jako E-K jesteśmy bardzo dobrze zabezpieczeni. Nie przewidziałem jednak, że ktoś może posunąć się do fałszowania dokumentów — mówi XY.

Sfałszowany protokół

Z ustaleń „PB” wynika, że już wiosną 2015 r. Adam C., poszukując refinansowania kredytu w Getinie, trafił do swojego znajomego Ryszarda W., a ten zaoferował pomoc w uzyskaniu leasingu zwrotnego na biurowiec z mLeasingu. Adam C. przekazał Ryszardowi W. pełną dokumentację spółki oraz nieruchomości, a równocześnie pożyczał od niego pieniądze, jak twierdzi, na spłatę zaległości KTR w urzędzie skarbowym i ZUS. Zabezpieczeniem kolejno udzielanych pożyczek stała się właśnie hipoteka na 780 tys. zł, ustanowiona na rzecz MM, czyli spółki prowadzącej komisy samochodowe, której prezesem i właścicielem jest córka Ryszarda W., Paulina. Potem pojawiły się kolejne zabezpieczenia pożyczek: umowa przedwstępna sprzedaży biurowca z 11 września 2015 r. i pełnomocnictwa z 9 października 2015 r., którego Adam C., jako pełnomocnik KTR, udzielił MM (do działania w imieniu KTR i sprzedaży jej nieruchomości MM). Wszystkie dokumenty bazowały na uchwale walnego zgromadzenia KTR z 9 września 2015 r. w sprawie zgody na zbycie biurowca.

— Na liście obecności tego walnego widnieje mój podpis, który został sfałszowany — nie ma wątpliwości XY.

Obrót gotówkowy

Kto go sfałszował? Nie wiadomo. Adam C. twierdzi, że ten oraz innych protokołów rzekomych walnych KTR przekazał Ryszardowi W. z wolnym miejscem na podpisy XY. Ryszard W. zaprzecza i podkreśla, że to Adam C. dostarczył do notariusza protokół z walnego KTR, na którym wyrażono zgodę na zbycie nieruchomości, podobnie jak wiele innych dokumentów, m.in. notarialne pełnomocnictwa. Kto mówi prawdę? Sprawę wyjaśnia Prokuratura Rejonowa Kraków-Krowodrza, która od czerwca 2016 r. na wniosek Adama C. prowadzi śledztwo w sprawie oszustwa na szkodę KTR. Na razie nikomu nie przedstawiła zarzutów.

— Ja w tej sprawie nikogo nie oszukałem i jestem przekonany, że śledztwo to wykaże — komentuje Ryszard W. Rozbieżności między byłymi już znajomymi jest więcej. Adam C. twierdzi, że Ryszard W. pożyczył mu nie więcej niż 320 tys. zł, a ten powołuje się na podpisane przez Adama C. dokumenty, z których wynika, że było to co najmniej 922,5 tys. zł. Właśnie na taką kwotę opiewa ostateczna umowa sprzedaży biurowca z kwietnia 2016 r., którą Paulina W. podpisała w imieniu zarówno sprzedającego, czyli KTR (na podstawie pełnomocnictwa Adama C. z października 2015 r.), jak też kupującego, czyli MM. Jaka była rzeczywista wartość pożyczek, można by ustalić, gdyby, jak nakazuje prawo, były przelewane na konto KTR. Adam C. i Ryszard W. nawzajem oskarżają się o to, że to druga strona nalegała, by pieniądze przekazywać gotówką.

Bandyty cię znajdą

Adam C. twierdzi przy tym, że podpisując kolejne dokumenty, działał pod presją i przymusem Ryszarda W. i dlatego przed notariuszem uchylił się od swoich oświadczeń woli.

— Twierdzenia Adama C. o działaniu pod moją presją i przymusem przez tak długi okres, blisko rok, są całkowicie nielogiczne. Znamienne, że zaczął protestować dopiero po tym, jak w księdze wieczystej pojawiła się wzmianka o wniosku o wpis nowego właściciela — komentuje Ryszard W.

Światło na charakter kontaktów obu panów mogą rzucić nagrania z ich rozmów, którymi dysponuje prokuratura. Ryszard W. przyznaje w nich, że jedynie reprezentuje inne osoby, które domagają się zwrotu pożyczki (jednak nie 320 tys. zł, ale 3 mln zł) lub zabezpieczenia w postaci„fantu”, czyli nieruchomości, i że te osoby (nazywane przez niego „prezesem”, „księgowym”, „prawnikiem”) mają środek nacisku na Ryszarda W. w postaci nieujawnionej w KRS, ale podpisanej umowy na przejęcie udziałów w MM. W nagraniach pojawia się też wypowiedź Ryszarda W., by Adam C. „nie robił dziwnych ruchów”, bo „wszystkie te bandyty cię znajdą”. Co na to Ryszard W.? Przyznaje, że część pieniędzy przekazanych Adamowi C. pochodziła z pożyczek „od różnych ludzi, firm oraz instytucji finansowych”, zastrzega jednak, że „absolutnie nie związanych z lichwiarzami czy tym bardziej przestępcami”.

„Fakty” i „hochsztapler”

W tym kontekście warto wspomnieć historię z 2006 r., kiedy to Ryszard W. na krótko stał się bohaterem doniesień medialnych, związanych z kontrowersyjnym wyborem Marka Kotlinowskiego z LPR na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. „Gazeta Wyborcza” i „Fakty” TVN ujawniły, że Marek Kotlinowski w 1999 r. zapłacił 700 tys. zł, by pomóc „krakowskiemu naciągaczowi” odzyskać zastawioną w banku kamienicę w centrum Krakowa, której tenże „hochsztapler” potrzebował, by spłacić lichwiarzy, powiązanych z krakowskim półświatkiem. „Naciągaczem”, „hochsztaplerem” i „zadłużonym biznesmenem od lat ukrywającym się przed wierzycielami”, według mediów, był właśnie Ryszard W. W rozmowie z „PB” przyznaje, że w żaden sposób nie zareagował na te określenia, choć zapewnia, że były nieprawdziwe, a on nigdy nie był skazany za przestępstwa gospodarcze. Zdaniem organów ścigania, w innej sprawie wszedł jednak w konflikt z prawem. Od 2010 r. krakowska prokuratura prowadzi duże śledztwo w sprawie doprowadzania wielu podmiotów, w szczególności banków i firm leasingowych, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości. Jednym z 14 podejrzanych jest właśnie Ryszard W.

— Trzy zarzuty dotyczą oszustwa znacznej wartości na szkodę banków i funduszy leasingowych, czwarty — podżegania do przywłaszczenia powierzonego mienia znacznej wartości przez inne osoby, a piąty — podżegania i pomocnictwa w wyłudzeniu mienia znacznej wartości na szkodę banku. Ryszard W. w tej sprawie przez cztery miesiące był tymczasowo aresztowany, a obecnie stosujemy względem niego poręczenie majątkowe i osobiste oraz zakaz opuszczania kraju — potwierdza Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Ryszard W. twierdzi, że sprawa oparta jest na pomówieniach jednego człowieka, a mimo że trwa ponad sześć lat, nie widać postępów [jest zawieszona w oczekiwaniu na zagraniczną pomoc prawną — red.].

— Jestem całkowicie niewinny i przekonany, że jeśli dojdzie do procesu, potwierdzi to niezawisły sąd — komentuje podejrzany.

Równoległe światy

Zdaniem Ryszarda W., cena zapłacona przez MM za biurowiec (922,5 tys. zł) jest adekwatna do jego wartości.

— Na dziś ta wartość to maksimum 23 mln zł, przy czym obciążająca nieruchomość hipoteka na rzecz Getinu jest wyższa, a suma rat do spłaty wynosi blisko 24 mln zł — mówi Ryszard W. Kapitał kredytu to jednak nieco ponad 14 mln zł, a w maju 2016 r. pełnomocnik MM na piśmie potwierdził, że spółka może uzyskać leasing zwrotny na nieruchomość wysokości ponad 6,9 mln EUR, czyli prawie 30 mln zł…

— Dysponujemy aktualną wyceną biurowca na 28,3 mln zł. Na szczęście tę bezprawną próbę przejęcia go za bezcen udało się zablokować — mówi XY. Choć przyznaje, że nie było łatwo. — Dopiero teraz wiem, że sprawy KTR toczyły się w dwóch równoległych rzeczywistościach. Przez kilka miesięcy nie wiedziałem nic o kolejnych umowach i wpisach w księdze wieczystej, a nawet o tym, że w spółce powołano nowego prezesa. Było to możliwe, bo Adam C. dostarczał nam dokumenty służące do pozyskania refinansowania w Deutsche Banku, podpisane przez dotychczasowego członka zarządu, a nie widziałem powodów, by sprawdzać księgę wieczystą w sytuacji, gdy wiedziałem, że każde rozporządzenie nieruchomością wymaga mojej zgody. Z dzisiejszej perspektywy przyznaję, że popełniłem grzech zaniechania i zbyt dużego zaufania — ocenia XY.

Aktor dla kredytu

Nowym prezesem KTR w listopadzie 2015 r. został Maurycy Popiel, partner życiowy córki Ryszarda W., Izabeli, a jednocześnie… aktor, znany m.in. z popularnego serialu telewizyjnego „M jak Miłość” i desek krakowskiego teatru Bagatela. W rozmowie z „PB” potwierdził jedynie, że był prezesem KTR (do maja 2016 r.) i odmówił dalszej rozmowy.

— Adam C. oraz jego synowie i współpracownicy z KTR mieli bardzo niską wiarygodność kredytową. Przyznanie kredytu czy leasingu spółce było możliwe jedynie po zmianie jej władz. To dlatego na prezesa powołaliśmy Maurycego Popiela, który w Biurze Informacji Kredytowej miał bardzo dobrą opinię — tłumaczy Ryszard W. Problem polega na tym, że XY twierdzi, iż dokument powołujący aktora na prezesa KTR także został sfałszowany.

Pożyczka, której nie było

Podejrzanych zdarzeń w sprawie jest więcej. Już po podpisaniu w kwietniu 2016 r. umowy kupna nieruchomości MM ustanowiła na niej hipotekę na 7,3 mln zł na rzecz Zarządu Nieruchomości (ZN) — innej spółki, kontrolowanej przez Paulinę W. Miała ona zabezpieczać rzekomą pożyczkę o wartości 4,8 mln zł. Dlaczego rzekomą? Bo jak się okazuje, wcale jej nie było. Przyznał to Ryszard W., kiedy zapytaliśmy, czy dysponuje potwierdzeniami przelewów między ZN a MM. Zapewnił, że wniosek o wpis tej hipoteki zostanie wycofany. W połowie sierpnia sąd wieczystoksięgowy oddalił natomiast wniosek MM o wpis tej spółki jako nowego właściciela krakowskiej nieruchomości, powołując się na błędy formalne w pełnomocnictwach, na podstawie których działali Adam C., a potem (z jego pełnomocnictwa) Paulina W. MM zaskarżyło zarówno tę decyzję, jak też postanowienie Sądu Okręgowego, który w innej sprawie, na wniosek KTR i E-K, zakazał dokonywania w księgach wieczystych biurowca wpisywania MM jako nowego właściciela aż do momentu rozpoznania pozwu o unieważnienie umów łączących KTR z MM. W tym wypadku decyzję sądu zaskarżyła też E-K, domagając się, by sąd ustanowił zarządcę przymusowego do administrowania nieruchomością, który pobierałby czynsze od najemców, spłacał z nich kredyt i koszty bieżące, a resztę umieszczał w sądowym depozycie. Skąd taki wniosek? Otóż mimo że MM nie figuruje w księgach wieczystych jako właściciel nieruchomości, to jednak nią włada. Na podstawie aktu notarialnego umowy sprzedaży przejął ją fizycznie, wprowadzając własną firmę ochroniarską. Najemcy (m.in. Strabag i Luxmed) byli przy tym nakłaniani, by czynsze płacić nie na konto Getinu, ale MM, pod groźbą przerw w dostawie mediów. Na razie płacą jednak na konto depozytowe, a walka o biurowiec trwa.