Firma, która budzi kontrowersje wśród polskich polityków, chce poprawić klimat wokół problemu eksportu do Rosji. Pomysł jest ciekawy...
Skoro politykom nie wychodzi, to może biznesowi się uda. Z takiego założenia wyszedł Romuald Robaczewski, prezes Alsero, który za pomocą polsko-rosyjskiego stowarzyszenia handlowego chce poprawić obustronne kontakty gospodarcze. Biznesmen ma kilka atutów: jego firma ma prawo do eksportu mięsa do Rosji i na stałe przebywa w niej rezydent służb weterynaryjnych tego kraju. Trzeba zarazem dodać, że firma Alsero budzi kontrowersje. Posłowie PiS złożyli na nią zawiadomienie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, skarżąc się na niejasne powiązania z rosyjskimi urzędnikami.
Tęsknota za Rosją
W ramach inicjatywy Romualda Robaczewskiego, w Pruszkowie, siedzibie firmy Alsero, w poniedziałek odbyło się już pierwsze szkolenie dla firm. W towarzystwie przedstawiciela ambasady Rosji poprowadzili je Piotr Kołodziej, były główny lekarz weterynarii, oraz Jacek Leonkiewicz, jego były radca (obaj odwołani przez Wojciecha Olejniczaka, ministra rolnictwa). Dochód z przedsięwzięcia ma być przekazany rodzinom ofiar w Biesłanie. Do stowarzyszenia należy ponad dwudziestu przedstawicieli firm przetwórstwa mięsa i jeden mleka. Nie wszystkie reprezentowane podmioty posiadają uprawnienia do eksportu na rynek rosyjski. Te, które z niego wypadły lub nie zdążyły się tam pojawić, mają nadzieję, że to właśnie dzia-łalność w stowarzyszeniu po- może im w uzyskaniu certyfikatów. W kolejce czeka już wielu chętnych.
— Wkrótce zaczniemy prowadzić szkolenia z prawa weterynaryjnego Rosji, przygotowując firmy do kolejnych kontroli. Stowarzyszenie jest także otwarte na pomoc w ich organizacji. Wśród naszych dalekosiężnych planów, które będziemy szybko realizować, jest otwarcie centrum polskiego w Moskwie i kolejnych w kilku republikach. Musimy zrobić wszystko, by polskie wyroby wreszcie zagościły na rosyjskim rynku — mówi Romuald Robaczewski.
Bratanie z niedźwiedziem
Piotr Kołodziej nie kryje nadziei na powodzenie tej inicjatywy, tym bardziej że potrzebne jest wyraźne ocieplenie kontaktów przed styczniową wizytą prezydenta Putina.
— Prezes Robaczewski jest bardzo operatywny i ma wyjątkowo dobre kontakty z Rosjanami. Wierzę, że forma stowarzyszenia handlowego jest bardzo dobrym pomysłem na poprawę klimatu współpracy, który ostatnio nie należy do najlepszych. Kolejni politycy przyjeżdżają z Moskwy z pustymi rękoma i nawet Bruksela nic tu nie pomoże. Tymczasem z takiej sytuacji korzystają nasi unijni konkurenci — zaznacza Piotr Kołodziej.