Biznes i high-life w Afryce

Robert Rybarczyk
28-06-2018, 22:00

Jedna z 10 najważniejszych osób w branży IT według „News Africa Magazine”. Milioner zatrudniany przez miliarderów. Celebryta brylujący w telewizjach śniadaniowych, na portalach plotkarskich i pokazach mody. Marek Zmysłowski o sobie: „Doradzam, buduję i inwestuję w firmy internetowe poza Pierwszym Światem, aby stał się Pierwszym”.

Jasmine: „Kocham białych facetów. Drogie Panie, chcę wziąć ślub z białym mężczyzną!”. JennyOkris: „Ja też uwielbiam białych. Są wyrozumiali, niesamolubni, traktują cię jak królową!”. Ejogene: „Facet jest gorący!”. To tylko niewielka część wpisów na portalu plotkarskim bellanaija.com pod zdjęciami Marka Zmysłowskiego z jego byłą nigeryjską partnerką Kehinde Smith, właścicielką firmy z kosmetykami do włosów MyExtensionz.

Wyświetl galerię [1/4]

Kaukaski akcent. Marek Zmysłowski i Kehinde Smith zdobyli w Nigerii niemal taką popularność, jaką cieszą się David Beckham i jego żona Victoria. Fot. Firmus Group

Młody, biały, egzotyczny

Jest jedynym Polakiem, którego pracę i życie prywatne śledzą afrykańskie portale, magazyny lifestyle’owe i telewizje śniadaniowe. Z Kehinde Smith zdobyli niemal taką popularność, jaką cieszą się David Beckham i jego żona Victoria czy Radosław Majdan i Małgorzata Rozenek. Marek Zmysłowski jest nazywany ambasadorem kultury, w Nigerii — polskiej, w Polsce — nigeryjskiej.

— Przede wszystkim celebrytką jest Kehinde, czyli kobieta, z którą się spotykałem. Zainteresowanie nią siłą rzeczy przeszło na mnie. Rozpoznawalność bardzo mi pomogła podczas pierwszych lat w Nigerii. Otworzyła wiele drzwi — przyznaje Marek Zmysłowski.

Młody biały mężczyzna w Afryce wciąż jest egzotyczny, a egzotyka przydaje atrakcyjności.

— Podobnie jest w naszym kraju, gdzie znani z polskiego show-biznesu ciemnoskórzy mężczyźni bądź kobiety w swoich rodzinnych stronach uchodzą raczej za przeciętnych pod względem urody. W Afryce zdecydowana większość ekspatów to inżynierowie po 40-tce, z brzuszkami. Ponieważ każdy projektant mody i fotograf chciałby mieć kaukaski akcent w swojej kolekcji lub podczas sesji — bo to dodaje prestiżu — dostawałem sporo propozycji. Niektóre przyjmowałem, głównie dla rozrywki i z próżności. Któż nie chciałby choć raz w życiu przejść po wybiegu razem z tuzinem modelek? — żartuje 32-letni biznesmen.

Uważa, że takie zaszczyty są miłe i pozwalają zwrócić na siebie uwagę, jednak zbudowanie wartościowego wizerunku u inwestorów i partnerów biznesowych wymaga udokumentowanych sukcesów zawodowych i długotrwałego budowania relacji.

— Chodzenie na zbyt wiele „czerwonodywanowych” imprez bardziej przeszkadza, niż pomaga w biznesie — konkluduje Marek Zmysłowski.

Do niedawna mieszkał w Lagos, mieście z 25 mln mieszkańców, dawnej stolicy Nigerii. To największy kraj Afryki, zamieszkany przez niemal 190 mln ludzi. Bank Światowy szacuje, że w 2050 r. będzie ich około 400 mln, a za 30 lat Nigeria ma być 10. mocarstwem światowym. Klasa średnia to około 50 mln ludzi. Średnia wieku — 18 lat, dla porównania w Niemczech — 49. W Nigerii biznesmen miał własnego kierowcę, kucharza, sprzątaczki.

Twierdzi, że w tym kraju utrzymywanie osobistych pracowników to standard, bo jest tanie. Za to kosztowne są woda i prąd. Jeszcze kilka lat temu za dostęp do internetu firmy płaciły w przeliczeniu kilkanaście tysięcy zł. W dodatku energia z sieci nie pokrywa zapotrzebowania, więc biura w Lagos mają własne generatory prądu. Jest już LTE, więc przez kilka godzin dziennie można mieć szybszy internet niż np. w Warszawie. Ale może być i tak, że przez kilka godzin sieć w ogóle nie działa. Ze względu na niestabilne łącza, osoby związane z branżą internetową wykupują więc dostęp do kilku operatorów.

Harvard dla niecierpliwych

Jak Polak z Koszalina, student Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu i Politechniki Poznańskiej, wylądował w Nigerii? — Przypadek — twierdzi biznesmen.

Jeszcze na studiach założył, a potem sprzedał, internetowe sieci serwisowe MotoRaporter.com (kontrola pojazdów) i Mementis.pl (serwis pogrzebowy).

— Nie ukończyłem studiów. Brakowało mi cierpliwości. Nie widziałem wtedy wartości uczelni w biznesie, do którego mi się spieszyło. Przygodę z nim zacząłem od pośrednictwa finansowego. Tam zaliczyłem pierwsze wzloty i upadki, zanim się totalnie zafascynowałem internetem i tym, jak zmienia status quo w najmniej spodziewanych branżach, na przykład w sektorze pogrzebowym — wspomina Marek Zmysłowski.

Pierwszy milion zarobił, mając 23 lata, w pośrednictwie finansowym. Głównie dzięki hossie na rynkach finansowych i nieruchomości.

— Po roku, w konsekwencji złych decyzji biznesowych i „wody sodowej”, byłem już z dwoma milionami, ale… na minusie. Powrót do punktu wyjścia zajął mi parę lat. Pierwszy milion musiałem więc zarobić niejako dwa razy — przyznaje biznesmen.

Wszystko się zmieniło, kiedy na konferencji branżowej poznał Olivera Samwera, założyciela Rocket Internet (inkubator start-upów, właściciel m.in. Zalando), który zaproponował mu dołączenie do ich afrykańskiego zespołu. Uznał, że doświadczenie Marka Zmysłowskiego w nietechnologicznych branżach (pogrzebowej, diagnostyce samochodowej) i rozwijającej się polskiej gospodarce może się przydać w budowaniu biznesu internetowego w Afryce.

— Takich propozycji się nie odrzuca. Praca z Rocket to dla przedsiębiorców internetowych Harvard i McKinsey [amerykańska spółka zajmująca się doradztwem w zakresie zarządzania strategicznego — red.] w jednym — uważa Marek Zmysłowski.

Trafił najlepiej

W 2013 r. Rocket Investment dał mu pomysł na biznes i pieniądze. Dzięki temu założył w Nigerii serwis internetowy Jovago.com do rezerwacji miejsc hotelowych (podobny do Booking.com).

— Pomijając media społecznościowe, największe biznesy internetowe na świecie to e-handel, online travel, ogłoszenia i platformy łączące firmy z klientami. Misją Rocketa jest bycie liderem w tych sektorach w każdym dużym kraju poza Chinami i USA, gdzie karty są już rozdane. Branża rezerwacji hoteli i lotów była naturalnym wyborem. Bo nie dość, że jest ogromna, to Afryka jest drugim najszybciej rozwijającym się rynkiem hotelarskim i lotniczym świata. Rośnie branża online w rosnącej branży turystycznej w rosnącej gospodarce afrykańskiej. Trudno lepiej trafić — uważa biznesmen.

W 2015 r. 30 proc. rezerwacji hotelowych w Afryce odbywało się online. Średnia wynosząca 45 proc. zostanie osiągnięta w 2020 r. World Tourism Organization (UNWTO), agencja ONZ zajmująca się promocją turystyki, podaje, że w 2017 r. loty turystów wzrosły w Afryce o 8 proc., a ich liczba osiągnęła rekordowy wynik 62 mln. W prognozie długookresowej do 2030 r. przewiduje się wzrost przylotów do Afryki o 7 proc.

Tworzy, rozwija, sprzedaje

Kiedy w 2016 r. serwis Jovago połączył się z rynkowym gigantem, firmą Jumia.com (afrykański Amazon), miał 17 biur, 400 pracowników i realizował 1000 rezerwacji hotelowych dziennie. Większościowym udziałowcem, zarówno w Jovago, jak i w Jumii, był Rocket. Wartości transakcji, w której Marek Zmysłowski przekazał swoje udziały, nie upubliczniono. Wiadomo, że był to tzw. stock swap, czyli oddanie całości udziałów

w przejmowanej spółce w zamian za udziały w tej, która ją przejmuje. W rezultacie Jovago stało się Jumią Travel (w podobny sposób Amazon zbudował kiedyś dział Hotels).

— W Europie i Stanach Zjednoczonych bardziej się sprawdza strategia osobnych marek dla poszczególnych usług. Wygląda na to, że w Afryce, z jej problemami skali i zaufania, lepiej mieć jedną dużą markę od wszystkiego. Taką jak nigeryjski Dangote, który sprzedaje cukier i cement pod jednym brandem — twierdzi Marek Zmysłowski.

Po przejęciu Jovago biznesmen założył spółkę HotelOnline, której był pomysłodawcą i większościowym akcjonariuszem. Tworzył oprogramowanie dla branży hotelarskiej. Udziały w niej także sprzedał i odszedł z firmy po połączeniu z największym konkurentem Savanna Sunrise z Kenii. W 2017 r. dołączył do młodej spółki technologicznej z polskim rodowodem, RTB House. Bez zewnętrznego finansowania ma szansę stać się firmą w skali globalnej. Zaledwie po kilku latach funkcjonowania ma już biura i klientów w USA, Rosji, Japonii, Brazylii, Australii i Arabii Saudyjskiej. Zajmuje się retargetingiem, odmianą marketingu internetowego polegającą na przewidywaniu zachowań i dopasowywaniu reklam do użytkowników na podstawie historii ich zakupów w internecie. Firma wykorzystuje do tego samodzielnie rozwijaną, najbardziej zaawansowaną formę sztucznej inteligencji, czyli deep learning, używaną również w autonomicznych samochodach (Tesla), automatycznym kolorowaniu czarno-białych filmów czy tłumaczu języka (Google). Marek Zmysłowski jest odpowiedzialny za rozwój RTB House w Afryce.

Zakochany w Kapsztadzie

Kiedy wyjeżdżał z Polski, o życiu i biznesie w Afryce nie wiedział nic. Po kilku latach na Czarnym Lądzie ma już na koncie wiele — nie zawsze przyjemnych — przygód.

— O różnicach w budowaniu biznesu między Afryką i Europą można by książkę napisać — twierdzi Marek Zmysłowski.

Jest właśnie w trakcie jej pisania. Jeden z wątków będzie dotyczył niebezpiecznej sytuacji, na temat której jeszcze się publicznie nie wypowiadał. Nieuczciwy lokalny partner biznesowy, który chciał wymusić na Polaku sprzedaż firmy i jego odejście, doprowadził do wszczęcia śledztwa i zablokowania rachunków. W kwietniu 2018 r. Marek Zmysłowski wygrał sprawę w sądzie federalnym Nigerii i uzyskał odszkodowanie. Te perypetie nie zniechęciły go jednak do życia i pracy w Afryce. Przez lata na każdym kroku deklarował uwielbienie dla Nigerii, pisał o tym kraju na swoim blogu, opowiadał na spotkaniach biznesowych. Teraz działa w RPA.

— Zakochałem się w Kapsztadzie, zanim zamieszkałem w Nigerii. Zawsze planowałem mieć tam jesienno-zimową bazę, bo wtedy jest najpiękniejsza pogoda. Moja praca w końcu mi na to pozwala. Poprzednie biznesy wymagały niemal stałego pobytu w Nigerii i codziennego doglądania. Z Kapsztadem jest też bardziej związana moja obecna partnerka, pochodząca z Dominikany Yaritza Reyes, aktorka i prezenterka telewizyjna, wicemiss świata z 2016 r. — opowiada biznesmen.

Była też w pierwszej dziesiątce Miss Universe 2013 r. Nic dziwnego, że naszym rodakiem interesują się także plotkarskie media. W Afryce Marek Zmysłowski ma status celebryty. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Rybarczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Biznes i high-life w Afryce